26

Pozywają Google za to, że tryb Incognito nie zapewnia prywatności. Większej bzdury dawno nie widziałem

Google nie ukrywa że tryb incognito w Chrome nie zapewnia 100% anonimowości i bezpieczeństwa. Ale obecne ostrzeżenia to dla niektórych za mało.

Tryb incognito w przeglądarkach nie bez powodu nazywany jest pozorną anonimowością. Bo tak naprawdę z zapewnianiem użytkownikowi anonimowości nie ma on za wiele wspólnego, o czym wielu zdaje się zapominać. Albo po prostu nie wiedzieć. Niektórzy w związku z tym poczuli się na tyle oszukani, że postanowili szukać sprawiedliwości w sądzie. Do amerykańskiego sądu trafił właśnie pozew zbiorowy kierowany przeciwko Google opiewający na sumę pięciu miliardów dolarów. Powodzi oskarżają Google o śledzenie użytkowników zawsze, nawet w trybie prywatnym — czy jak wolicie, incognito.

Pięć miliardów dolarów za śledzenie w trybie incognito — po 5 tys. dla każdego użytkownika

W pozwie nie brakuje skarg i wytykania narzędzi, za pośrednictwem których Google śledzi swoich użytkowników. Wymieniane są tam m.in. Google Analytics, Google, platforma Google Ad Manager i rozmaite pluginy / aplikacje, które gromadzą informacje na temat użytkowników niezależnie od tego, czy ci faktycznie klikają w ekrany zamieszczane na stronach. Wszystkie te dane pozwalają gigantowi posiąść ogromną wiedzę na temat znajomych użytkowników, ich hobby, tego co lubią jeść, nawyków zakupowych, a nawet wstydliwych i intymnych elementów ich życia. Dalej w pozwie czytamy, że Google:

(…) nie może być nadal zaangażowane się w tajne i nieautoryzowane zbieranie danych od praktycznie każdego Amerykanina z komputerem lub telefonem.

Wydaje mi się to dość naiwne, bo — choć prawdopodobnie jestem jedną z ostatnich osób która staje w obronie Google — to nie jest tak, że Google coś zataja. Ani tym bardziej, że Google jest zaangażowanie w tajne i nieautoryzowane zbieranie danych od praktycznie każdego Amerykanina. Ten proceder w dużej mierze można uciąć zaprzestając korzystania z narzędzi Google — i mam tu na myśli zarówno oprogramowanie, jak i pozostałe ich usługi. Nie rezygnują z żadnego z nich, bo… są skuteczne, wygodne i zawsze pod ręką. A dlaczego są takie skuteczne i wygodne? Dlatego, że dobrze znają użytkowników i wiedzą, czego im trzeba. I koło się zamyka.

Drugą stroną medalu jest też kwestia tego, że trudno nazwać zbieranie informacji w trybie incognito tajnym. O tym że to tylko pozorna prywatność mówi się od lat, a (prawdopodobnie) każdy producent przeglądarki serwuje odpowiednie informacje na temat działania trybu incognito tuż po jego otwarciu. I za każdym razem gdy w przeglądarce Google uruchamiany jest tryb incognito, twórcy aplikacji informują czego przeglądarka nie będzie zapisywać, a także jakie dane na nasz temat będą potencjalnie widoczne.

Szczerze mówiąc, jestem bardzo ciekawy tego, jak się ta sprawa potoczy. Myślę, że jest dość… kuriozalna i nie do wygrania, ale kto wie — może to ja się mylę?

Źródło