49

Trochę mnie to smuci – oklapł nieco szybki rozwój Disqusa

Outsourcing komentarzy to jedna z lepszych idei w nowych mediach. Dzięki niemu na blogach, czy też serwisach blogowych komunikacja z użytkownikami przebiega bez większych zakłóceń – odciąża się dzięki temu nasze serwery, a przy okazji unifikuje się komentarze w Internecie w ogóle. Nic zatem dziwnego, że większość szanujących się serwisów w Internecie musowo musi korzystać […]

Outsourcing komentarzy to jedna z lepszych idei w nowych mediach. Dzięki niemu na blogach, czy też serwisach blogowych komunikacja z użytkownikami przebiega bez większych zakłóceń – odciąża się dzięki temu nasze serwery, a przy okazji unifikuje się komentarze w Internecie w ogóle. Nic zatem dziwnego, że większość szanujących się serwisów w Internecie musowo musi korzystać z Disqusa. Świetna integracja to klucz do sukcesu Disqusa, tylko obawiam się, że jego twórcy nie potrafią tego dobrze wykorzystać.

Wcześniej na Antywebie pisaliśmy dla Was o tym, że Disqus będzie chciał zostać kolejną społecznościówką. Baza użytkowników jest – czytelnicy naprawdę lubią tą platformę i chętnie z niej korzystają. Dlaczego by zatem nie skupić ich wokół platformy mocniej i nie stworzyć platformy społecznościowej nastawionej na dyskusję? Cóż, mnie ta idea jakoś nie porwała. Brak możliwości zakładania własnych wątków, słaby potencjał społecznościowy oraz nikłe zainteresowanie użytkowników nowościami w Disqusie szybko ostudziły te zapędy, a szkoda. Liczyłem na coś nowego w Internecie, a tutaj taki klops. Co nie zmienia faktu, że Disqus w dalszym ciągu jako platforma outsourcingu komentarzy w mediach jest naprawdę świetny.

Gdzie ten rozwój?

Najlepszym wskaźnikiem tego, czy Disqus goni za innowacjami jest to, że… nic o nim od dawna nie słychać. Antyweb przeniósł się na tę platformę 3 lata temu i w sumie nikt z nas nie żałuje tej decyzji. Jest jednak kilka rzeczy, za które Disqusa… poszarpałbym za ucho.

disqus

Po pierwsze – nawet, jeżeli już wyląduje na stronie głównej Disqus.com celem sprawdzenia, czy może jest jakaś ciekawa dyskusja do przeanalizowania, to niestety, oprócz Antyweba, Windows Central, Winbeta i kilku innych polskich blogów, portali – nie ma nic. Nic nowego, co mogłoby mnie zainteresować. Serio? Przecież Disqus dobrze wie, co czytam, ile czasu spędzam na danej stronie i czym mogę się interesować. Nie udało się tej platformie mnie w żaden sposób natchnąć, a co i rusz daję jej na to szansę.

Po drugie – od strony również moderatora – czasami jestem zmuszony do przeniesienia się do panelu moderacyjnego i zastosowania wobec niektórych komentatorów „środków ostrzegawczo-prewencyjnych”. Tyle, że ten panel szczególnie przy sortowaniu… muli jak jasna cholera. Inaczej tego nie jestem w stanie określić. Działa to tak okropnie, że z reguły rezygnuję z dalszych czynności i ograniczam się do tych, które mogę przeprowadzić z poziomu dyskusji. Zazwyczaj wystarczają. Brakuje także tzw. „shadowbana”, czyli takiego ograniczenia dla użytkownika, którego on… nie widzi. A jest święcie przekonany, że nikt mu nic nie zrobił. Kończy się to tak, że reszta użytkowników nie widzi jego wpisów. Tych bardziej zajadłych zapewne by to powstrzymało od notorycznego zakładania nowych kont, czy zmieniania adresów IP, korzystania z VPN-ów, itd., itp.

Disqus jako narzędzie jest naprawdę świetny, ma swoje wady, ale… mam wrażenie, że jego potencjał nie wykracza daleko poza outsourcing komentarzy. Stąd też zdziwiony jestem, że postępu w tej kwestii nie widać. A konkurencja nie śpi – to Disqusowi może kiedyś odbić się niemałą czkawką. Szkoda by było…