35

Trailer Hatred dzieli Internet – idzie o krew, wnętrzności i brutalność

Ludzie to miłe zwierzątka. Mówią sobie: „dzień dobry”, zważają na konwenanse, gorszy ich nagość i z niemałymi wypiekami na twarzy oglądają sceny, w których odsłonięto choćby kawałek intymnej strefy na ciele człowieka. Tacy jesteśmy – pełni pozorów i wewnętrznych sprzeczności. Nasz gatunek nie przeżyłby, gdyby nie brutalne mordy, choćby na mamutach, które mieliśmy w zwyczaju […]

Ludzie to miłe zwierzątka. Mówią sobie: „dzień dobry”, zważają na konwenanse, gorszy ich nagość i z niemałymi wypiekami na twarzy oglądają sceny, w których odsłonięto choćby kawałek intymnej strefy na ciele człowieka. Tacy jesteśmy – pełni pozorów i wewnętrznych sprzeczności. Nasz gatunek nie przeżyłby, gdyby nie brutalne mordy, choćby na mamutach, które mieliśmy w zwyczaju jeść. Walki pomiędzy naszym gatunkiem i mniej rozwiniętymi „odszczepieńcami” Homo także były niegdyś na porządku dziennym i uwierzcie mi, nikt nie cofał ręki po tym, jak „trafił w szczepionkę”.

Hatred natomiast kontynuuje trend zapoczątkowany przez Postala. Gra polega na niczym innym, jak bezmyślnym mordowaniu, przy czym takie gry jak Hitman, czy Stalker to przy tym „gierki dla dziewczynek”. Pierwszy Soldier of Fortune także jest daleko w tyle za tą grą, mimo, że tam flaki również sypały się aż miło. Nie znam drugiej takiej gry, w której uśmiechałem się po oddaniu strzału z Magnuma w trzewia, jelita grzecznie wypływały na wierzch, a nieszczęśnik zalewał się agonalnym krzykiem. Nie, nie jestem chory.

http://youtu.be/RrX7G-1xPLs

Bohater Hatred jest krwawy jak „kobieta miesiąca”. Żeby tylko strzelał, to byłoby nudno. Nawet tego nie można zwykłym strzelaniem nazwać, on po prostu pruje – bez litości, bez opamiętania i z jednym jedynym celem. Zabić. Jak najszybciej, jak najwięcej. Po co? No, właśnie.

W trailerze, który obecnie stał się przedmiotem ogromnego sporu, facet wyglądający jak przerośnięta, męska wersja dziewczynki z The Ring podczas przygotowań do zabijania wygłasza mowę na temat swojej bezgranicznej nienawiści do rodzaju ludzkiego. Wyznaje także, iż jego marzeniem było zginąć w możliwie najbardziej brutalny sposób i właśnie… nadszedł czas mordować. Jak obiecał, tak zrobił. W trailerze szło mu nieźle. Bez wahania strzela kobiecie w twarz, wymierza ciosy nożem bez opamiętania i strzela ciężkimi nabojami do leżących/konających. Próbujących go zatrzymać policjantów także traktuje jak kukły, które chętnie przyjmują ołów.

To już było

Ludzie może nie są tak beznadziejni, jak to przedstawia bohater powyższej gry, ale mają bardzo niemiłą tendencję do czepiania się po prostu o pierdoły. GTA w niektórych momentach nie odstaje poziomem brutalności od Hatred, szczególnie, że ów tytuł w niczym nas nie ogranicza. Świat jest tak mocno „otwarty”, że pozwala na zrobienie sobie dosłownie krwawej zupy na ulicy miasta, jeśli tylko zechcemy. Postal natomiast mocniej przywiązał uwagę do samego aktu mordowania, gdzie można było nawet oddać mocz na podpalone zwłoki. Owszem, niespotykana brutalność spotkała się ze sprzeciwem niektórych kręgów, ale… co to kogo obchodzi? To tylko gra. W umysłach niektórych (zwłaszcza w poniedziałek rano) odgrywają się ciekawsze scenki, choćby w roli głównej z szefem, który akurat przed weekendem zapowiedział większą ilość pracy.

Podejdźmy do problemu technicznie – prawnie gra będzie nieprzeznaczona dla osób poniżej 18 lat. I to w pewnym sensie mi wystarcza. Od tego są instytucje segregujące tytuły pod względem dostępności dla różnych przedziałów wiekowych, by na przykład moje dziecko kiedyś nie zapragnęło kupić tytułu, po którym musiałbym wydać kilka wypłat w miesiącu na nowe prześcieradła.

Gra jest głupia? Owszem, nie trzeba się zbytnio intelektualnie wysilać. Ale… z drugiej strony „głupie” są także kreskówki Walaszka (Legia Warszawa to najlepszy klub…), alkochińczyk także jest głupi i „słoneczko” też jest. A ludzie to lubią. Wśród tytułów, które powalają grafiką, technologiami, fabułą i mityczną „grywalnością” muszą być też tytuły, do których podejdziemy jak do dziewczyny na studenckiej imprezie. Postawimy jej drinka, ewentualnie dwa, a dalej to już zadziała natura. Wait… ale czy to nie ta sama natura kryje się w nas i duszonej przez nowoczesną kulturę rządzy zabijania? Gry komputerowe to tylko sport. Wydaje mi się, że obecnie wypowiadający się na temat tej gry hipokryci nie rozumieją, iż gry są absolutnie oderwane od realizmu.

Grafika: Gamezone.com