Google

To miał być wielki skok Google. Na razie jest rozczarowanie i pożegnanie z szefem

MS
Maciej Sikorski
3

Ta informacja trafiła do mediów na krótko przed weekendem - najwyraźniej liczono na to, że wokół sprawy nie będzie dużego szumu, że ludzie nie zauważą. A przynajmniej, że zauważy to mniej osób. W dzisiejszych czasach takie wiadomości trudno jednak "ukryć", więc nawet po kilku dniach mogą dotrzeć do człowieka. Dowiedziałem się dzisiaj, że Tony Fadell ogłosił swoje odejście z funkcji CEO firmy Nest przejętej dwa lata temu przez Google i wchodzącej w skład Alphabet. W Mountain View najwyraźniej stracili cierpliwość.

Nest to jedno z większych przejęć dokonanych przez Google - dwa lata temu korporacja zapłaciła za ten biznes ponad 3 mld dolarów, to wywołało spore zamieszanie i skłoniło innych graczy do skupienia uwagi na rynku rozwiązań dla inteligentnego domu (Nest kojarzony jest głównie z inteligentnym termostatem), podłączonych do Internetu urządzeń gospodarstwa domowego. Wzrosła liczba przejęć w tym segmencie, przybywało startupów, m.in. takich, które szczęścia szukały w ramach crowdfundingu. Lawina ruszyła i wydawało się, że to Google/Alphabet będzie tu grało pierwsze skrzypce. Miesiąc miodowy szybko się jednak skończył, a decydenci Alphabet żegnając Fadella przyznają, że sprawy nie idą zgodnie z planem.

Nest to jedno z większych przejęć dokonanych przez Google - dwa lata temu korporacja zapłaciła za ten biznes ponad 3 mld dolarów, to wywołało spore zamieszanie i skłoniło innych graczy do skupienia uwagi na rynku rozwiązań dla inteligentnego domu (Nest kojarzony jest głównie z inteligentnym termostatem), podłączonych do Internetu urządzeń gospodarstwa domowego. Wzrosła liczba przejęć w tym segmencie, przybywało startupów, m.in. takich, które szczęścia szukały w ramach crowdfundingu. Lawina ruszyła i wydawało się, że to Google/Alphabet będzie tu grało pierwsze skrzypce. Miesiąc miodowy szybko się jednak skończył, a decydenci Alphabet żegnając Fadella przyznają, że sprawy nie idą zgodnie z planem.

window.fbAsyncInit = function() { FB.init({ xfbml : true, version : 'v2.3' }); }; (function(d, s, id){ var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) {return;} js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/sdk.js"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));

Gdy odchodzi założyciel biznesu

Tony Fadell opublikował wpis na blogu, w którym poinformował, że opuszcza Nest, jego miejsce ma zająć Marwan Fawaz wcześniej związany m.in. z Motorola Mobility. były CEO robi dobrą minę do złej gry, pisze, że będzie doradcą dla Alphabet i Nest, ale takimi kwestiami trudno przykryć fakt, że zostało się zwolnionym. To musi być trudne dla człowieka, którego niektórzy nazywają "ojcem iPoda" (nim stworzył własny biznes pracował w Apple) oraz założyciela firmy, z którą trzeba się rozstać. Jasne, nie odchodzi z pustymi rękami, przecież Google zapłaciło za Nest olbrzymie pieniądze, znajdą się inni pracodawcy (chociaż teraz Fadell zamierza się skupić na kolejnym własnym projekcie). Niesmak jednak pozostaje.

Pojawi się oczywiście pytanie o przyczyny tej decyzji. I trudno wskazać tu na jedną odpowiedź. W skrócie można napisać, że Google liczyło na więcej. Nest został kupiony za duże pieniądze i szybko rozwijał się pod skrzydłami Google/Alphabet. Zatrudnienie wzrosło ponoć z 280 do 1200 pracowników, firma z Mountain View dokonywała kolejnych przejęć dla Nest i wykładała na to setki milionów dolarów. Można mówić o cieplarnianych warunkach. Ale za takimi inwestycjami musiały iść efekty i to zauważalne, a tych po prostu brakowało. Wizja Nest zaczęła się rozmywać, nie prezentowano nowych produktów, dostarczane rozwiązania rozczarowywały, dochodziło do sprzeczek z podwładnymi, atmosfera zrobiła się nieprzyjemna, a media nie oszczędzały Nest.

W końcu Alphabet powiedział "dość". Firma nie zamierza jednak (przynajmniej na razie) zasypywać całego projektu i przyznawać się do straty miliardów - może nowy szef wyciągnie z tego więcej. Podziękowano Fadellowi, który najwyraźniej przestał być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Fadell kilka kwartałów temu przejął nadzór nad projektem Google Glass i miał doprowadzić okulary na rynek. Skoro odchodzi, a o innowacyjnym produkcie dawno nie było głośno, to można już chyba postawić na nim krzyżyk.

Nest to kontynuacja porządków w firmie

Sporo ostatnio dzieje się w Alphabet - niedawno pisałem, że korporacja szuka kupca dla firmy Boston Dynamics produkującej roboty kroczące, które wywołują spore kontrowersje. A to czubek góry lodowej, kiedyś wspominałem, że giganta opuszcza coraz więcej znanych postaci i likwidowane są kolejne projekty, ewentualnie przerzuca się je wewnątrz firmy. Niby dzieje się to w każdym biznesie, ale czy aż na taką skalę? Przy okazji tego ostatniego "odejścia" należy też podkreślić, że sprzedaż firmy zawsze wiąże się z pewnymi konsekwencjami i nie są nimi wyłącznie inkasowane pieniądze - szef, właściciel staje się pracownikiem i w końcu może się pożegnać ze swoim biznesem...

Pojawia się nie tylko pytanie o przyszłość Nest pod skrzydłami Alphabet, ale też o rozwój całego segmentu - może balon został tu sztucznie napompowany, a decyzje podjęte na fali entuzjazmu wywołanego przez zakupy Google nie były do końca racjonalne? Podejrzewam, że niebawem zaczniemy poznawać odpowiedzi na te pytania.

Gdy odchodzi założyciel biznesu

Tony Fadell opublikował wpis na blogu, w którym poinformował, że opuszcza Nest, jego miejsce ma zająć Marwan Fawaz wcześniej związany m.in. z Motorola Mobility. były CEO robi dobrą minę do złej gry, pisze, że będzie doradcą dla Alphabet i Nest, ale takimi kwestiami trudno przykryć fakt, że zostało się zwolnionym. To musi być trudne dla człowieka, którego niektórzy nazywają "ojcem iPoda" (nim stworzył własny biznes pracował w Apple) oraz założyciela firmy, z którą trzeba się rozstać. Jasne, nie odchodzi z pustymi rękami, przecież Google zapłaciło za Nest olbrzymie pieniądze, znajdą się inni pracodawcy (chociaż teraz Fadell zamierza się skupić na kolejnym własnym projekcie). Niesmak jednak pozostaje.

Pojawi się oczywiście pytanie o przyczyny tej decyzji. I trudno wskazać tu na jedną odpowiedź. W skrócie można napisać, że Google liczyło na więcej. Nest został kupiony za duże pieniądze i szybko rozwijał się pod skrzydłami Google/Alphabet. Zatrudnienie wzrosło ponoć z 280 do 1200 pracowników, firma z Mountain View dokonywała kolejnych przejęć dla Nest i wykładała na to setki milionów dolarów. Można mówić o cieplarnianych warunkach. Ale za takimi inwestycjami musiały iść efekty i to zauważalne, a tych po prostu brakowało. Wizja Nest zaczęła się rozmywać, nie prezentowano nowych produktów, dostarczane rozwiązania rozczarowywały, dochodziło do sprzeczek z podwładnymi, atmosfera zrobiła się nieprzyjemna, a media nie oszczędzały Nest.

W końcu Alphabet powiedział "dość". Firma nie zamierza jednak (przynajmniej na razie) zasypywać całego projektu i przyznawać się do straty miliardów - może nowy szef wyciągnie z tego więcej. Podziękowano Fadellowi, który najwyraźniej przestał być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Fadell kilka kwartałów temu przejął nadzór nad projektem Google Glass i miał doprowadzić okulary na rynek. Skoro odchodzi, a o innowacyjnym produkcie dawno nie było głośno, to można już chyba postawić na nim krzyżyk.

Nest to kontynuacja porządków w firmie

Sporo ostatnio dzieje się w Alphabet - niedawno pisałem, że korporacja szuka kupca dla firmy Boston Dynamics produkującej roboty kroczące, które wywołują spore kontrowersje. A to czubek góry lodowej, kiedyś wspominałem, że giganta opuszcza coraz więcej znanych postaci i likwidowane są kolejne projekty, ewentualnie przerzuca się je wewnątrz firmy. Niby dzieje się to w każdym biznesie, ale czy aż na taką skalę? Przy okazji tego ostatniego "odejścia" należy też podkreślić, że sprzedaż firmy zawsze wiąże się z pewnymi konsekwencjami i nie są nimi wyłącznie inkasowane pieniądze - szef, właściciel staje się pracownikiem i w końcu może się pożegnać ze swoim biznesem...

Pojawia się nie tylko pytanie o przyszłość Nest pod skrzydłami Alphabet, ale też o rozwój całego segmentu - może balon został tu sztucznie napompowany, a decyzje podjęte na fali entuzjazmu wywołanego przez zakupy Google nie były do końca racjonalne? Podejrzewam, że niebawem zaczniemy poznawać odpowiedzi na te pytania.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

GooglerozwójAlphabet