36

To się staje coraz bardziej niewiarygodne – chcecie wiedzieć dlaczego Flappy Bird zostało wycofane?

Wycofanie w miniony weekend Flappy Bird ze sklepów dystrybucji sieciowej Apple i Google odbiło się szerokim echem na świecie. Jedni się cieszyli, ze mania się zakończyła, nie brakowało słów pocieszenia dla dewelopera, który w opinii niektórych był obiektem internetowej nagonki. Dziennikarzom Forbesa udało się skontaktować z nieuchwytnym twórcą gry i zapytać go o powody, dla […]

Wycofanie w miniony weekend Flappy Bird ze sklepów dystrybucji sieciowej Apple i Google odbiło się szerokim echem na świecie. Jedni się cieszyli, ze mania się zakończyła, nie brakowało słów pocieszenia dla dewelopera, który w opinii niektórych był obiektem internetowej nagonki. Dziennikarzom Forbesa udało się skontaktować z nieuchwytnym twórcą gry i zapytać go o powody, dla których wycofał Flappy Bird z sieci.

Jedni twierdzili, że Wietnamczyk, Dong Nguyen przestraszył się rzekomych działań prawnych – posądzano go przecież o plagiat. Sam na Twitterze napisał tylko lakonicznie że „nie jest już w stanie tego dłużej znieść”. Rozwinął w końcu swoja myśl w krótkim wywiadzie.

Flappy Bird zostało zaprojektowane aby zapewnić moment zabawy, kiedy chcemy się zrelaksować. Tymczasem gra stała się uzależniająca. To był problem, którego najlepszym rozwiązaniem było usunięcie Flappy Bird. Zniknęło na zawsze.

Dajecie temu wiarę? W czasach, kiedy deweloperzy stosują najróżniejsze sztuczki, projektowane przez ekspertów, uciekają się do socjotechniki, dwoją się i troją, żebyśmy załapali bakcyla i wciągnęli się w ich grę, Dong  Nguyen doszedł do wniosku, że jest to niezdrowe. Twierdzi nawet, że te myśli go prześladowały i nie mógł przez to spać. Z powodów czysto altruistycznych skasował grę i zrezygnował z wielkiego majątku (przypomnijmy, że z samych reklam wyświetlanych we Flappy Bird Wietnamczyk inkasował 50 000$ dziennie).

Nguyen udzielił wywiadu pod warunkiem, że jego wizerunek nie zostanie opublikowany. Nic dziwnego – sława i tak nie jest mu na rękę, o czym już wspominał, ale sytuacja staje się tym straszniejsza, że ludzie zdecydowanie zbyt emocjonalnie reagują na zdjęcie Flappy Bird z AppStore i Google Play. Na zachodnich serwisach aukcyjnych sprzedający telefony zaczęli je reklamować tym, że mają zainstalowane Flappy Bird.

W dalszym ciągu nie wydaje mi się, żeby postępowanie Nguyena było racjonalne – bądź co bądź, uzależnienie od gry nie wynika z faktu, że jest ona uzależniająca. Niemniej, nawet jeżeli nie sądzę, żeby było to sensowne, tak muszę stwierdzić, że w pewien sposób podziwiam twórcę. Zrezygnować z fortuny w imię ideałów? Nie każdy by potrafił.