2

„To nie jest zjawisko marginalne, ale część życia wielu osób”

W ostatnim czasie na polskim podwórku e-sportowym upadały organizacje, które na rynku były przez wiele lat. Na ich miejsce pojawiają się nowe, jednak ich menedżerowie nie zawsze wiedzą jak utrzymać się w świecie sportów elektronicznych. Joanna Buganik, menedżer ds. komunikacji i marketingu w firmie XNOTE (producent notebooków, oferujący samodzielną konfigurację podzespołów) w poniższym wywiadzie mówi […]

W ostatnim czasie na polskim podwórku e-sportowym upadały organizacje, które na rynku były przez wiele lat. Na ich miejsce pojawiają się nowe, jednak ich menedżerowie nie zawsze wiedzą jak utrzymać się w świecie sportów elektronicznych.

Joanna Buganik, menedżer ds. komunikacji i marketingu w firmie XNOTE (producent notebooków, oferujący samodzielną konfigurację podzespołów) w poniższym wywiadzie mówi między innymi o tym, na co zespoły powinny zwracać uwagę przy kierowaniu ofert do potencjalnych sponsorów, do kogo można je wysyłać i jakie inicjatywy warto wspierać.

Na rynku e-sportowym pojawia się wielu młodych menedżerów, którzy do firm często kierują błędnie skonstruowane oferty. Co doradziłabyś takim osobom?

Zastanawiam się, co masz na myśli pytając o błędne oferty? Szczerze mówiąc, nie za bardzo jestem w stanie powiedzieć, co możemy nazwać błędną ofertą tak w całości. Chodzi raczej o szereg niedopatrzeń, uchybień, które wpływają na to, że pierwsze wrażenie podczas czytania nie jest pozytywne. Są to przede wszystkim poważne błędy językowe, na które ja osobiście jestem na przykład potwornie wyczulona. I nie mam tu wcale na myśli niuansów związanych z interpunkcją w zdaniach wielokrotnie złożonych. Czasem literówki i błędy ortograficzne są strasznie bolesne.

Korespondencja z jakimikolwiek partnerami biznesowymi opiera się na etykiecie, dlatego warto na przykład zerknąć do słownika, sprawdzić zasady, bo prawda jest taka, że styl korespondencji świadczy o stopniu zaangażowania menedżera w pracę. Jeśli otrzymuję ciekawą propozycję, napisaną w miarę ładnym językiem, wiem, że za sterami siedzi osoba, której zależy na jej pracy i z którą prawdopodobnie będzie można stworzyć coś ciekawego. Takie oferty pozostają w pamięci i zawsze do nich wracam.

Myślę, że podczas konstruowania propozycji współpracy warto też wyjść na chwilę ze swojego pudełka i spojrzeć okiem osób, które na co dzień siedzą przeważnie w profesjonalnym obiegu biznesowym. Jeśli mierzy się wysoko, trzeba pamiętać, że poprzeczka w warstwie komunikacji może być ustawiona wysoko. Dlatego powiem szczerze, że chyba nic nie razi bardziej, niż mail wysłany z automatu. Dostaję czasem propozycje zaczynające się od słów „Dear Sir”, „Szanowna Panie”, „Paniu” – i to nie są żarty, tak bywa. Warto zadbać, by propozycja była w miarę możliwości dedykowana komuś konkretnemu. Dlatego zawsze zwracam uwagę na osoby, które wiedzą coś o naszej firmie, przygotowują się i nie rozsyłają w świat bezimiennego spamu.

Skoro tak już się rozgadałam, to dodam jeszcze jedną rzecz. Wspomniałam o profesjonalnej korespondencji. Nie ukrywam, że zupełnie inaczej czyta się maile, w których zastosowano poprawne formuły grzecznościowe. „Hejka”, „Witaj” i „Czołem” nie są może najszczęśliwszymi zwrotami na początku korespondencji z nieznaną osobą. Jestem co prawda ze starej szkoły, ale mail to w końcu też list.

Zdarza się, że drużyny nie oferują nic, poza zamieszczeniem loga firmy na koszulkach, czy stronie internetowej. Co powinna zawierać oferta, aby w ogóle był sens jej wysyłania do potencjalnych sponsorów?

Codziennie dostajemy bardzo dużo maili z propozycjami współpracy. Staram się analizować każdą z nich i odpisywać każdemu, ale nie zawsze się udaje. Z automatu bardzo trudno rozmawia się na przykład w przypadku osób, które na wstępie piszą: „proszę uprzejmie o przysłanie jednego lub dwóch laptopów, których potrzebuję”. Takie maile zdarzają się całkiem często. Dużym problemem jest także szablonowość. Drużyny i organizacje bazują na utartych ścieżkach i często ich oferty są do siebie strasznie podobne. Tak jak mówisz: koszulki, strona internetowa, promocja na Facebooku. Warto przed przesłaniem partnerowi oferty zastanowić się nad tym, czym w ogóle potencjalny partner się zajmuje. Promocja to przecież nie tylko koszulki, strony internetowe i media społecznościowe. Gracze są w stanie dać firmom od strony marketingowej znacznie więcej. Nie będę za bardzo sugerować konkretnych rozwiązań, ponieważ to też część mojej pracy, ale w dzisiejszych czasach wszystkie statyczne i skostniałe formy promocji nie są szczególnie atrakcyjne. Jeśli chcesz przekonać partnera do współpracy, pokaż mu, że wiesz coś o nim, że wiesz, jak zadziałać, żeby więcej osób pokochało jego markę.

I tu pojawia się kolejny wątek. Paskudne i znienawidzone przeze mnie słowa: monetyzacja, słupki, ekwiwalenty i sprzedaż. Niestety żyjemy w czasach, w których to właśnie te słowa dyktują warunki. Ale trzeba pamiętać, że obecność sponsora na koszulce nie może dać mu czystego efektu sprzedażowego w prostej linii. Dlatego koszulka to za mało. Koszulka to PR, to mecenat, a sponsorzy potrzebują marketingu z prawdziwego zdarzenia. Bo to nie PR stymuluje słupki, ale aktywne działania. Wierzę, że na polskiej scenie jest bardzo dużo drużyn i organizacji, które są w stanie zaoferować sponsorom i partnerom więcej niż tylko znaczek klubu. Ale takie podejście wymaga wyjścia poza schematy, porzucenia szablonów i dogłębnej analizy wspólnych możliwości obu stron.

Do jakich firm mogą zgłaszać się przedstawiciele e-sportu. Czy mogą to być tylko podmioty z branży IT, czy warto też próbować na zewnątrz?

Myślę, że warto próbować pozyskiwać różnych partnerów z różnych branży. Nie tylko w charakterze klasycznych sponsorów, sponsorów tytularnych. Wiem, że organizacje potrzebują stałych źródeł finansowania, ale nie ma co ukrywać, wielu firmom bardziej opłaca się wykupienie reklamy, niż zainwestowanie w logotyp na koszulce drużyny. Dlatego warto rozmawiać o różnych rozwiązaniach. Trochę jak w naszych notebookach, szyć pomysły na miarę. Są marki, przy których po prostu warto być. Nawet jeśli nie idzie za tym szeroki strumień „złotych dolarów”, ale na przykład duże wsparcie PR, prawne, biznesowe.

Myślę, że najwyższy czas, by organizacje i drużyny podniosły głowę i zaczęły patrzeć na eSport jako na dziedzinę biznesu, którego są jednak kluczowym ogniwem. Jeśli chcemy być traktowani jak biznesmeni, musimy się tak zachowywać. Poza tym trzeba być elastycznym i otwartym na przepływ różnego rodzaju korzyści. Solidna firma może być dużym wsparciem w szerokim zakresie, nawet jeśli nie oznacza to, że na konta graczy będą co miesiąc spływały konkretne sumy. Widzę to tak: partner powinien być dla organizacji, szczególnie młodej, wędką do łowienia ryb, uzyskania samodzielności. Mam pod tym względem może dość konserwatywne podejście, ale dawanie za każdym razem ryby na talerzu do niczego nie prowadzi.

W XNOTE działamy właśnie w taki sposób. Codziennie otrzymujemy mnóstwo ofert, ale wybieramy te, które są przyszłościowe. W zeszłym roku, podczas targów Poznań Game Arena, zgłosiła się do nas grupka graczy, którzy chcieli zbudować nową organizację eSportową. Od początku mieli „pod górkę” i wcale nie było łatwo przebić się z pomysłem na szerszą skalę. Spędziliśmy długie godziny na naradach, telekonferencjach, szukaliśmy najlepszych rozwiązań i wyjść z często dość trudnych sytuacji. W styczniu zespół awansował w brawurowym stylu do LCS w europejskich kwalifikacjach organizowanych przez Riot.

Nie była to oczywiście tylko nasza zasługa, ale wspólny wysiłek wszystkich partnerów. Do dziś pamiętam tę ogromną radość i łzy szczęścia chłopaków. Moja córka zrobiła nawet na zajęciach z ceramiki zielonego smoka z gliny na tę okazję, który dumnie stał obok Maćka Ratuszniaka i Eryka Wilczyńskiego podczas rozgrywek. Dziś DragonBorns, bo o nich mowa, maszerują już własną drogą i sami decydują o swoim dalszym rozwoju, ale jesteśmy nadal w bardzo pozytywnych relacjach i wspieramy ich działania. Mają wędkę i wyłącznie od nich zależy jakość dalszych połowów.

Niektóre organizacje przymykają oko na swoje strony internetowe, które tak naprawdę powinny być ich wizytówką. Jak ważne są witryny drużyn z perspektywy potencjalnego sponsora?

Sama strona jest ważna. Liczy się jej jakość, wygląd, układ, oglądalność, czyli przede wszystkim to, jaki generuje ruch i zaangażowanie fanów. Ale nie ma co ukrywać, że statystyki zaangażowania w przypadku eSportu zwyżkują w mediach społecznościowych, ponieważ to właśnie tam fani mają możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu drużyny. Więc sama strona to trochę za mało. Liczy się kilka solidnych źródeł informacji i tak naprawdę korelacja między nimi.

Tu nie powstrzymam się i dodam coś jeszcze. Zawsze powtarzam, że Internet daje nieśmiertelność. Może to zabrzmi górnolotnie, ale trzeba pamiętać, że wszystko, co się w nim znajdzie, będzie o nas kiedyś świadczyć. Nie ukrywam, że jestem z trochę innej bajki i pracuję na co dzień nie tylko w eSporcie, dlatego muszę sporo się uczyć i każdego dnia śledzę fora, obserwuję, dużo czytam. Zadziwia mnie, że czasem przedstawiciele organizacji na forum – mniej lub bardziej publicznym – wypowiadają się z potężnymi emocjami, niejednokrotnie również w dość niecenzuralnej formie, na temat osób, wydarzeń.

Prawda jest taka, że w miarę ogarnięta osoba po stronie sponsora sprawdza zawsze wiarygodność potencjalnego partnera. I tu niestety tego typu ślady mogą świadczyć na niekorzyść. Wiem, że eSport to dla wielu osób zabawa, ale jeśli chcemy kontaktów biznesowych, wsparcia biznesowego i porządnego sponsoringu, musimy zauważyć, że w świecie biznesowym obowiązują inne standardy. Nikt nie będzie nas traktował poważnie, jeśli zauważy na przykład, że na netwars.pl wypluwamy tony jadu i przekleństw, a potem piszemy do sponsora podpisując się Nickiem, który jest naszym identyfikatorem w branży, na forum oczywiście też. To są szczegóły, ale istotne. Ja w każdym razie zawsze sprawdzam wiarygodność osób, które tworzą daną organizację i przesyłają do XNOTE swoje oferty.

asia 2

Mówiliśmy o organizacjach. A co z turniejami? Warto je wspierać?

To jest dobre pytanie, bo czego tak naprawdę potrzebuje polski eSport? Na pewno pieniędzy, ale potrzebuje też swoich „Orlików”. Im więcej dobrze zorganizowanych eventów, tym więcej wiedzy biznesowej, większa ekspozycja eSportu. W XNOTE mamy bardzo specyficzny sposób wspierania turniejów, ale to wynika z naszej filozofii. Zawsze jesteśmy na takim wydarzeniu osobiście i mocno angażujemy się w PR. Dobrze jest, jeśli organizacja ładnie będzie raportować po wydarzeniu, to cenne, ale nasza obecność na miejscu, możliwość osobistego pokazania sprzętu są dla nas najcenniejsze.

W dzisiejszych czasach wetknięcie w kąt roll-upa to nie jest żadna wartość dla marki. Liczy się kontakt z każdym potencjalnym klientem i każdym ambasadorem produktu. Uwielbiamy nasze notebooki i szczerze mówiąc wiemy najlepiej, jak o nich opowiadać. Chcemy, żeby inni zarażali się naszą pasją. Dlatego też angażujemy się osobiście i po prostu stajemy się częścią wydarzenia. Na tym naszym zdaniem polega partnerstwo. Na wspólnym tworzeniu czegoś ciekawego, co będzie miało jak największy wpływ na pozytywne postrzeganie marki i naszych partnerów.

XNOTE udostępnia swoje notebooki organizatorom rozgrywek. Czy jest możliwe także inne partnerstwo z waszą firmą?

W XNOTE jesteśmy otwarci na wszelkiego rodzaju innowacyjne pomysły. Im bardziej szalona inicjatywa, tym większe szanse, że nas zainteresuje. Dlatego zawsze serdecznie zapraszamy do korespondencji wszystkich wizjonerów.

Czy warto prowadzić działania marketingowe z indywidualnymi graczami?

To jest bardzo trudne pytanie i szczerze mówiąc nie znam na nie odpowiedzi. Wszystko zależy od zaangażowania konkretnej osoby i jej wkładu w wizerunek marki. Samo granie nie wystarcza, by zbudować taką wartość na stałe, ale wydaje mi się, że na scenie jest coraz więcej świadomych graczy, którzy wiedzą, jak pracować z firmami, jak eksponować informacje o marce w profesjonalny sposób. I znów wraca wątek profesjonalizacji. Bo niestety pieniądze przychodzą wtedy, gdy pokażemy naszą wartość i wiarygodność.

Kto obecnie jest najbardziej atrakcyjny dla sponsorów?

Najbardziej atrakcyjna jest zawsze współpraca z osobami o dużej ekspozycji medialnej, ale tu też trzeba uważać na zbieżność wspólnych interesów i zakres tej popularności. Nie chodzi o sam zasięg, ale o targetowanie i rzeczywiste przełożenie na rozpoznawalność marki. To bardzo trudne do oszacowania na wstępie współpracy. Dlatego ważne, by obie strony rozumiały od samego początku wspólne interesy.

Czy promowanie XNOTE w e-sporcie można już nazwać efektywnym?

Myślę, że to pytanie raczej do graczy. Można? Naszym zdaniem tak. Marka XNOTE jest dziś dobrze kojarzona w środowisku eSportowym. Głównie przez nasze zaangażowanie w eventy. Mamy na koncie udział w PGA oraz innych targach, doświadczenia z turniejów EIZO QPAD eSport FEVER, współpracę z casterami. Coraz częściej opinie zawodników są rekomendacją dla klientów. Trzeba jednak pamiętać, że obecność XNOTE w eSporcie jest elementem wizji marki. Nie przeliczamy wszystkiego na złotówki, a niektóre nasze inwestycje i działania mają charakter wyłącznie wizerunkowy.

Gdybyś miała do dyspozycji 100 tysięcy złotych na z przeznaczeniem na promocję swojej firmy w e-sporcie, jak wykorzystałabyś te pieniądze?

Myślę, że przede wszystkim na propagowanie eSportu w szerszym zakresie, na pokazanie, że to nie jest zjawisko marginalne, ale część życia wielu osób. Dziś trudno mi uwierzyć, że niektórzy lekceważą gry i sporty elektroniczne. To ogromny potencjał i źródło nowych trendów w komunikacji. Interesujące są inicjatywy, które są pomostem między zamkniętym światem graczy i światem tzw. „casuali”.

Podczas ostatniego turnieju EIZO QPAD eSport FEVER zrobiliśmy mały eksperyment. W trakcie streamu przeprowadziliśmy na żywo debatę na temat emocji, które pojawiają się podczas grania. Baliśmy się trochę odzewu ze strony sceny, ale zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni. Było spore zainteresowanie, o to nie tylko wyjątkowo przystojną panią Moniką, która wsparła nas fachową wiedzą. Gracze potrzebują wyjścia na świat. Ważne, by temu światu powiedzieć, że eSport jest czymś normalnym, że to dziedzina życia, istotna dla bardzo wielu osób. W tym widzę przyszłość, w przepływie informacji.

Jakie plany dotyczące promowania firmy w e-sporcie macie na najbliższy czas?

W najbliższym czasie mamy przede wszystkim plany turniejowe. Z pewnością będziemy na PGA i największych wydarzeniach eSportowych w kraju. Więcej szczegółów już wkrótce ;)