To nie jest OK
4

Gdzieś to już widziałam, ale w dużo lepszej formie. To nie jest OK – recenzja

To nie jest OK to serial Netfliksa skrojony w sposób wręcz do bólu klasyczny.

Główną bohaterką To nie jest OK jest Sydney. Jak sama o sobie mówi, jest nudną, białą siedemnastolatką. Od dwóch lat mieszka w niewielkim, niespecjalnie urokliwym miasteczku. Chodzi tam do szkoły, starając się przetrwać trudy dorastania. Ma najlepszą przyjaciółkę, Dinę, która zaczyna umawiać się z chłopakiem ze szkolnej drużyny. Sydney w tym czasie poznaje się bliżej ze swoim dziwnym sąsiadem, Stanleyem. Sydney, jak to nastolatka, ma problemy z kontrolowaniem emocji. Od roku boryka się z niespodziewanym samobójstwem ojca. Szkolna pedagog poleca jej pisać pamiętnik, dzięki czemu otrzymujemy narratorski głos z offu. Jak się szybko okazuje, wyjątkowa nerwowość nie jest jedynym problemem bohaterki. Do całej złości dochodzą zdolności telekinetyczne, z którymi nie umie sobie poradzić. Na samym początku widzimy biegnącą, zakrwawioną Sydney, więc możemy mieć pewność, że zbyt szybko się nie nauczy.

To nie jest OK jest całkiem ok

to nie jest ok
to nie jest ok
to nie jest ok
to nie jest ok
to nie jest ok

To jeden z tych seriali, które jesteście w stanie połknąć w jeden wieczór. Siedem dwudziestominutowych odcinków nie stanowi wyzwania. Kolejne sceny przemykają szybko, mknąc ku finałowi. Nie nazwałabym To nie jest OK produkcją niezwykle wciągającą. Jest po prostu… ok. Oglądaliście Stranger ThingsThe End of the F***ing World albo Sex Education? A może nawet wszystkie z nich? Jeżeli tylko wam się podobały – świetnie. Możecie zainteresować się To nie jest OK. W innym wypadku mocno się znudzicie. Twórcy bardzo chcieli powyciągać z tej złotej trójki wszystko, co najlepsze i skondensować to razem. Mamy więc do czynienia z wrażliwymi, niespecjalnie dostosowanymi do modnej masy dzieciakami. Mamy obserwowanie procesu dojrzewania pod kątem emocjonalnym i fizycznym. Mamy klimat lat 80., przełamywany nowoczesnymi komórkami. No i mamy supermoc. Niby wszystko fajnie, ale czegoś mi w To nie jest OK brakowało. Przez cały seans odnosiłam wrażenie, że to wszystko już gdzieś widziałam, ale w lepszej formie. Produkcja bardzo stara się być jak jej czołowe koleżanki, aby wpasować się w ten netfliksowy nurt, ale trochę brakuje jej własnego pieprzu.

Pokolenie Z chce czegoś więcej niż miłość. Recenzja Euforii

Nie do końca dałam się też przekonać fabule. Nie jest to wina głównej aktorki. Sophia Lillis poradziła sobie bardzo dobrze, podobnie jak jej kolega z To – Wyatt Oleff. Nie zawsze jednak dobre aktorstwo może napędzić całość. W serialu obserwujemy fatalne zauroczenie Syd. Tyle, że jakoś jej w tę miłość nie wierzę. Cierpliwie i łopatologicznie wyjaśnia nam z offu, skąd ta miłość, ale niespecjalnie widać to na ekranie między postaciami. Nie wiem, czy to kwestia braku chemii na planie czy zbyt krótkiego czasu antenowego, ale trudno im kibicować. Na ten moment niespecjalnie też kupuję moce Sydney. Z metafory o dorastaniu szybko przerodziły się w gag, aby potem próbować być tajemnicą rodzinną, aby ostatecznie znów zamienić się w gag. Ostatnie, przypadkowe użycie mocy przez bohaterkę miało być chyba tylko szokujące i przejmujące, ale u mnie wywołało parsknięcie śmiechem. Sam fakt, że dochodzi do starcia jest dość absurdalny. Nie chcę tu spojlerować, więc zapytam tylko… co za nauczyciele i dyrektorzy pozwoliliby na tak długą i kwiecistą przemowę?

Zmieszane, nie wstrząsające

Wszystko kończy się bardzo wyraźną sugestią, że twórcy mają ochotę na kolejny sezon. Wbrew pozorom mnie to cieszy. Lubię ten netfliksowski klimat, lubię seriale o nastolatkach i naprawdę chcę dać To nie jest OK jeszcze jedną szansę. Plan był przecież dobry, potencjał całkiem spory. Wystarczy nie traktować całości po macoszemu i zdecydować się, czy jest się bardziej Stranger Things czy The End of the F***ing World. Można też oczywiście znaleźć perfekcyjny balans, ale to na pewno będzie trudniejsze. Jestem pewna, że serial się obejrzy i Netfliks będzie zadowolony z wyników. Jeśli to sprawi, że powstanie kolejny sezon, a rozbudowana historia załata te wszystkie głupkowate wady – świetnie. Obejrzę kolejne odcinki z ciekawością i pozytywnym nastawieniem. Jeśli jednak przygoda skończy się w tym momencie… cóż. Polecam raczej seans każdej z trzech produkcji, które miały być dla To nie jest OK filarami.