64

To najgorszy czas dla fanów „grania w komputer”. Pozostają konsole

Jeśli planowaliście porzucić konsole i przesiąść się na PC-ty, to wybraliście fatalny moment. Dziś bardzo trudno być fanem grania na PC.

Jestem PC-towym pechowcem, bo to już drugi raz kiedy przymierzałem się do złożenia stacjonarnego komputera i drugi raz, kiedy już miałem upatrzone konkretne produkty, ceny kart graficznych wystrzeliły w górę. Może to po prostu jakiś znak i powinienem kupować części na raty, a później złożyć maszynę kiedy uzbieram już wszystkie elementy wyłapane gdzieś na cenowych dołkach. Tak czy inaczej – to bardzo ciężki czas dla fanów grania na PC. Z jednej strony nowe karty graficzne z serii RTX 30xx zaoferowały zauważalny przyrost mocy, z drugiej ich kupienie nie było łatwe. Kiedy w okolicach premiery ceny były akceptowalne, pojawił się problem z dostępnością kart i ludzie czekali na nie po kilka miesięcy. Dziś nawet jeśli karty są, to kosztują jakieś chore pieniądze. Nieznacznie zdrożały też procesory i zasilacze – zdecydowanie mniej niż karty graficzne, jednak również przez nie koszt złożenia komputera do grania staje się większy niż w analogicznym okresie 2020 roku.

I wtedy wjeżdżają konsole, całe na biało

Na biało to akurat tylko PlayStation 5, ale nietrudno zauważyć, że dziś najrozsądniejsze wydaje się kupienie konsoli. O ile oczywiście planujecie w najbliższych miesiącach grać w nowości. Sytuacja z dostępnością urządzeń trochę się unormowała i co chwila widać informacje o kolejnych rzutach – może nie idealnych, bo w zestawach z grami, których sklepy chcą się szybko pozbyć z magazynów, ale jest zdecydowanie lepiej. I choć konsole nowej generacji dysponują mniejszą mocą niż komputery z najnowszymi kartami graficznymi, to skok wydajności względem poprzednich odsłon jest znaczący i widoczny. Bardziej widoczne jest jednak to, że aktualnie w cenie jednego RTX-a 3090 można kupić ponad 5 konsol PlayStation 5 lub Xbox Series X.

Wrażenia będą oczywiście nieco inne choć przy aktualnej sytuacji z dostępnością i cenami kart graficznych raczej trudno oczekiwać od producentów gier, że będą stawać na głowie i dopieszczać swoje kody do najmocniejszych maszyn. Multiplatformowe gry bardzo często „cierpią” na PC z uwagi na to, że twórcy starają się zachować jakiś balans między poszczególnymi wersjami. Czasem wychodzi to lepiej, czasem gorzej, ale nic nie wskazuje na to aby komentarze typu „konsole hamują rozwój gier” miały w tej generacji zniknąć. Wyjdą nowe podzespoły komputerowe, PS5 i XSX zostaną ze swoimi starzejącymi się elementami. Potem pewnie wyjdzie połówka generacji która doda im nieco mocy, a za kilka lat nowe gry będą na nich działać tak jak Cyberpunk 2077 na bazowym PlayStation 4.

PC czy konsola?

Odwieczne pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Bezsensowna internetowa wojna nigdy nie zniknie, nigdy też nie pojawią się twarde argumenty przemawiające za jedną platformą. Każda z nich ma swoje wady i zalety, a cena urządzenia zawsze była jedną z najmocniejszych. Za około 2 tysiące złotych raczej trudno złożyć komputer, który wystarczy na lata i nie będzie wymagał pójścia na ustępstwa jeśli chodzi o działanie gier. I nawet jeśli jakiś śmiałek podejmuje się skonfigurowania sprzętu za podobne pieniądze, który będzie oferował teoretycznie podobną moc do konsoli, to całkowicie pomijana jest optymalizacja gier. Co chwila słyszymy, że na konsolach jakaś gra gubi klatki, ale jednak założenie jest proste – to zamknięty system, a gra powinna być dopracowana i zoptymalizowana tak, by działać jak najlepiej. Na rynku PC takiej zasady nie ma, a minimalne wymagania sprzętowe nijak się mają do komfortu grania. Do tego dochodzi fragmentacja rynku, gdzie różnica w poszczególnych elementach PC może negatywnie wpłynąć na ostateczne działanie gry. Walczyłem jakiś czas temu z Fortnite, który po aktualizacjach sterowników karty graficznej i własnych łatkach zaczął działać zauważalnie gorzej. Szukałem w sieci, grzebałem w ustawieniach, trafiłem nawet na dokładne opisy co gdzie przestawić żeby gra działała lepiej i wyciągała więcej klatek. W tym samym czasie wersja na PS4 śmigała tak samo dobrze, a odsłona na PS5 nie dość, że wygląda rewelacyjnie, to w dodatku działa bez zarzutu. No właśnie, po prostu działa, bez zastanawiania się czy to już czas na zmianę podzespołów. Dla wielu osób ta wygoda jest warta niższej rozdzielczości i braku zaawansowanego raytracingu. Gdyby było inaczej, konsole nie cieszyłyby się tak dużą popularnością. A mam wrażenie, że aktualnie wpływają też na nią właśnie „zaporowe” ceny nowych kart graficznych. Mam kilku znajomych, którzy właśnie z tego powodu zainwestowali w PS5 albo XSX, a wymianę grafiki w swoich gamingowych PC odłożyli na przyszły rok. O ile oczywiście do tego czasu ceny wrócą do akceptowalnych wartości.

grafika