20

To koniec szans ma.gnolia.com – historia z morałem ale bez szczęśliwego zakończenia.

ma.gnolia.com było to serwis działający podobnie do delicious (bookmarking) czyli mogliśmy w nim gromadzić i zarządzać naszymi ulubionymi linkami. Nie wiem jak wyglądała popularność tego serwisu ale z pewnością była to jedna z stron, która kojarzona była z trendem web 2.0 (serwis istniał chyba od 4 lat). To co przytrafiło się magnoli to chyba największy […]

ma.gnolia.com było to serwis działający podobnie do delicious (bookmarking) czyli mogliśmy w nim gromadzić i zarządzać naszymi ulubionymi linkami. Nie wiem jak wyglądała popularność tego serwisu ale z pewnością była to jedna z stron, która kojarzona była z trendem web 2.0 (serwis istniał chyba od 4 lat).

To co przytrafiło się magnoli to chyba największy koszmar każdego administratora. Na początku padła baza danych a potem okazało się, że backup-u nie ma (to znaczy system backupowy był ale działał niepoprawnie). Autor serwisu wraz z firmą specjalizującą się w odzyskiwaniu danych starał się wydobyć z uszkodzonej bazy dane użytkowników – niestety 17 lutego ogłosił iż dane ostatecznie przepadły.

Jaka infrastruktura stała za Ma.gnolia.com? Z tego co zrozumiałem był to pół amatorski hosting zbudowany w oparciu o dwa serwery Mac OS X oraz cztery komputerach Mac mini. Niestety jak przyznaje twórca nigdy nie przetestował on czy jego rozwiązanie do backupu danych działa i jest w stanie w razie problemów odzyskać z niego informacje.

Polecam obejrzeć wywiad z twórcą ma.gnolia.com – opowiada on o tym co się stało i o całej sytuacji związanej z utratą danych. Uważam, że warto posłuchać dobrych rad i sprawdzić czy nasz serwis internetowy na pewno ma sprawnie działający backup (warto przeprowadzić test odtworzenia z backupu) – nawet jeśli zapewnia nas o tym nasza firma hostingowa.



Citizen Garden Episode 11: Whither Ma.gnolia? from Larry Halff on Vimeo.

Moim zdaniem twórca ma.gnolia.com mimo tego iż zawiódł swoich użytkowników to jednak z całej sytuacji wyszedł z twarzą. Przede wszystkim na bieżąco informował o sytuacji z serwisem i postępach w pracy. Przygotował specjalny zestaw narzędzi które pomagały częściowo odzyskać dane z serwisu (z web cacha, RSS-ów, FriendFeeda i innych miejsc). Na koniec kiedy wiadomo już było, że się nie uda uratować danych również nie zwlekał z przekazaniem tej informacji i nie zaprzeczał, że wszystko co się stało było jego winą (szczególnie rozwiązanie IT jaki utrzymywał dla swojego serwisu).