19

Tłumaczenie w internecie

Wpadłam dzisiaj na przydatną stronę pomagającą w wielojęzycznych tłumaczeniach. Jest to nicetranslator, który został uruchomiony zaledwie tydzień temu. Serwis zapewnia tłumaczenia 34 języków w oparciu o API Google Translate. Przewagą nad tłumaczem Google jest zdecydowanie interfejs i czas nicetranslatora. Pozwala on na wielojęzykowe tłumaczenia w czasie rzeczywistym. Wystarczy wybrać interesujące nas języki (te docelowe), wpisać […]

Wpadłam dzisiaj na przydatną stronę pomagającą w wielojęzycznych tłumaczeniach. Jest to nicetranslator, który został uruchomiony zaledwie tydzień temu.

Serwis zapewnia tłumaczenia 34 języków w oparciu o API Google Translate. Przewagą nad tłumaczem Google jest zdecydowanie interfejs i czas nicetranslatora. Pozwala on na wielojęzykowe tłumaczenia w czasie rzeczywistym. Wystarczy wybrać interesujące nas języki (te docelowe), wpisać hasło do przetłumaczenia (w języku źródłowym) i w trakcie jego wpisywania będzie ono na bieżąco tłumaczone na wybrane języki docelowe.

Chciałam sprawdzić czy strona działa równie szybko przy 5 i 15 językach i tłumacz działa bez zarzutu bez względu na liczbę języków. Jedynym językiem, który nie chciał współpracować z polskim (z angielskim i francuskim zresztą też nie) był hebrajski.

Jeśli chodzi o jakość tłumaczeń to jest ona bardzo różna. Pojedyncze słowa są chyba (jestem w stanie sprawdzić tylko kilka języków) tłumaczone dobrze (powiedzmy w 80%). Jednak już dłuższe zdania nie zawsze. Cały czas czekam aż automatyczny tłumacz dobrze przełoży zdanie „Ala ma kota”. Jak na razie otrzymuję za każdym razem „Ala is a cat”, „Ala est un chat”, „Ala is eine Katze”. Widocznie skora Ala ma kota to po prostu kotem jest.

Pewnym ograniczeniem nicetranslatora jest też wg mnie brak wersji fonetycznej tłumaczeń. O ile w Google Translate czy Yahoo Babel Fish niekoniecznie jest to potrzebne (używamy ich na komputerze) to w przypadku nicetranslatora, który idealnie nadaje się do tłumaczeń „na ulicy” brak wymowy może stanowić problem. Szczególnie w chińskim, japońskim, czy językach opartych na cyrylicy.

Przy okazji testów na nicetranslatorze zajrzałam do Google Translate i Yahoo Babel Fish. I mile zaskoczyło mnie jak bardzo Google rozwinęło swoją usługę. Babel Fish trudno mi porównać, bo (może wstyd się przynać) nie wiedziałam wcześniej o jej istnieniu.

Google Translate wspiera znacznie dużo więcej języków niż jeszcze chyba rok temu (tyle ile nicetranslator, oparty o to API). Babel Fish nie może się tym pochwalić i zapewnia tłumaczenia tylko z 12 języków (bez polskiego).

Przewagą Google Translate jest także rozmiar tłumaczonych tekstów – bez ograniczeń, podczas gdy Yahoo ogranicza się do 150 słów.

Zauważyłam też, że Google wproawdziło „Narzędzia”, czyli przyciski z językami,  które można umieścić na pasku zadań, i dzięki którym szybko uzyskamy przekład oglądanej strony na wybrany język. Ciekawostka – sprawdzałam to na stornie NYTimes i trzeba mieć tam konto, żeby uzyskać dostęp do artykułu, żeby Google Translate mógł go przetłumaczyć.

Rozwój Google Translate (nie tylko ilościowy a też merytoryczny) pozwoli zlikwidować część językowych barier powstałych przy wieży Babel.  Fajnym zastosowaniem jest np. tłumaczenie napisów w filmikach YouTube, funkcja która została udostępniona bodajże w listopadzie tego roku. Na szczęscie jakość tłumaczeń pozostawia tyle do życzenia, że udział ludzi w procesie tłumaczenie będzie dalej niezbędny.

Źródło: Download Squad