tiktok
10

Mroczne strony TikToka – raj pedofilów, piekło reklamodawców?

TikTok (dawniej musical.ly) to społecznościowa platforma, która na pierwszy rzut oka jest jedną z... najprostszych, najbardziej twórczych i bezpiecznych. W końcu cóż groźnego i wciągającego może czyhać na użytkowników miejsca skupiającego się na krótkich filmikach, głównie humorystycznych, opartych na udawaniu że wcielamy się w jakiegoś artystę? Okazuje się, że sprawa nie jest wcale taka kolorowa. I na start — pozwolę sobie powrócić do tekstu sprzed blisko roku Anastasi Basil, która pisała że pornografia nie jest najgorszym, co może nas tam spotkać.

O social mediach i tym jakie zagrożenie za sobą niosą dla młodszych i starszych użytkowników napisano już opasłe tomy. Zresztą dyskusja na ten temat nie słabnie od lat — zarówno na poziomie akademickim, jak i społecznym. I prawdopodobnie szybko one nie ucichną, chociaż… mimo że TikTok jest niezwykle popularną platformą, to raczej umyka ona uwadze wielu z nas. Grono jej najwierniejszych użytkowników to… przede wszystkim najmłodsi. Dzieci i młodzież regularnie pokazują się tam w różnych scenach. Część z nich to prawdziwy dramat rodzica — o czym wspomina Anastasia. Półnagie dzieci, seksualne / wyzywające pozy czy „żartobliwe” materiały z udawanym podcinaniem gardła znajomych (wiecie, it’s a prank, bro) nikogo tam specjalnie nie szokują. Podobnie jak udawanie samobójstw. I owszem, to może być fajny i ciekawy materiał dla dorosłych, szczególnie jeżeli zostanie odpowiednio żartobliwie odegrany i wyolbrzymiony. Problemem jest to, że tutaj mowa o kilkuletnich dzieciach.

Z ciekawości po wielu miesiącach zajrzałem do serwisu i… rozkładam ręce. Z jednej strony naprawdę trudno zaprzeczyć, że czeka tam na nas masa kreatywnych i fajnie zrealizowanych pomysłów, do których nie trzeba było wielkich nakładów finansowych czy specjalistycznego sprzętu. Co więcej — nawet trochę nie ocierają się o te mroczne klimaty.  Z drugiej jednak — przez ilość materiałów które tam regularnie trafiają, bardzo trudno jest podjąć nad tym kontrolę, szczególnie jeżeli komuś zależy nad ochroną najmłodszych. Tagów nie brakuje, moda zmienia się z dnia na dzień i nadążyć za tym się po prostu nie da.

Kolejnym przykładem tego, jak bardzo ludzie nie rozumieją TikToka, są związane z nim kwestie marketingowe. Bo przecież skoro mowa o internecie i tysiącach obserwatorów, to raczej nikt nie powinien być specjalnie zaskoczony tym, że sprzedaż reklam kwitnie — podobnie jak wydawanie środków na tamtejsze żetony. Ba, jeżeli przespaliście ostatnie tygodnie to podpowiem też, że nie brakuje już agencji, które specjalizują się właśnie w TikToku.

Problem polega jednak na tym, że o ile na stronach internetowych, czy nawet YouTube, odbiorcy w dużej mierze filtrowani są według języków, tutaj ta bariera znika. Bo skoro mowa o krótkich wideo opartych na kreatywnym podejściu z muzyką w tle, to nie liczy się język, kolor skóry czy miejsce pochodzenia. Zyskując popularność, liczba obserwujących rośnie niezależnie od miejsca, gdzie mieszkasz — i gdzie mieszkają twoi obserwatorzy. Dlatego coraz więcej marek decyduje się na współpracę z tamtejszymi gwiazdami bez większego rozeznania. Prawda jest jednak taka, że miliony fanów mogą niewiele znaczyć dla twojej marki, bo przecież ci mieszkają nie tylko w kraju, na rynku którego dostępny jest twój produkt. W praktyce więc droga reklama u gwiazdy TikToka może okazać się niczym więcej, niż pieniędzmi wyrzuconymi w błoto… no chyba że jakimś cudem jakiś odsetek z tych milionów będzie na tyle zachwycony reklamą swojego ulubieńca, że specjalnie zaimportuje te produkty. Może, chociaż specjalnie bym na to nie liczył. Stąd dokładna weryfikacja jest na wagę złota, ale patrząc na to w jakich językach sam otrzymuję reklamy — jestem przekonany, że nie wszyscy o tym wiedzą.

Sam regularnie staram się co jakiś czas przejrzeć nowości związane z platformą i… choć kojarzona jest ona przede wszystkim z medium dla dzieci, to zdecydowanie nie wszystko co się tam dzieje jest kierowane do najmłodszych. Wisienką na torcie jest wspomniana kwestia reklam, o której za dużo się do tej pory nie mówi. Nieznajomość medium szkodzi, a TikTok też ma swoje ciemne miejsca — jak wiele zakątków sieci. Bo to przecież wcale nie jest tak, że Facebook jest tylko zły. Twitter, Instagram i spółka — również. Ale co z tego?