TikTok otwiera lokalny oddział w Polsce w chwili, gdy ponad 80% użytkowników nad Wisłą korzysta z aplikacji od ponad roku. Czym jest TikTok i o co w nim chodzi? Zafascynowany podbijającą świat aplikacją utworzyłem konto kilkanaście dni temu.

Jak można przedstawić aplikacjęktóra wielu osobom zapewnia nie tylko rozgłos, komentarze i lajki, ale staje się dla nich źródłem utrzymania, zaś dla prawdopodobnie równie licznej grupy użytkowników Sieci jest zupełnie obojętna? Nie sposób jednak przejść obok niej obojętnie, gdy czyta się o wypłacanych w tysiącach dolarów wynagrodzeniach za stworzenie popularnego wideo trwającego zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund.

Liczy się pomysł i wykonanie, choć do tego drugiego nie jestem do końca przekonany, ponieważ szeroka i zróżnicowania publiczność często docenia przede wszystkim starania, a efekt końcowy nie musi być tak wypielęgnowany i dopracowany, jak mogłoby się wydawać. Nikt nie zwraca uwagi na to, co znajduje się za główny bohaterem czy bohaterką nagrania – zabałaganiony pokój i inne odsłonięte niedoskonałości miejsca zamieszkania nie mają żadnego znaczenia. Liczy się to, co widzimy na pierwszym planie. A tu często dzieje się wiele, a jednocześnie nic, co potwierdza badanie GetHero o polskich użytkownikach TikToka, w którym na pytanie o kategorię najchętniej oglądanych treści najczęściej padała odpowiedź: „Wszystko – nie umiem określić”.

Co to jest TikTok i jak działa?

TikTok, aplikacja rodem z Chin, to kolejna po Facebooku, Twitterze, YouTubie i Instagramie platforma internetowa, dająca swobodę w tworzeniu i udostępnianiu treści. Jej interfejs nie jest na tyle skomplikowany, by odrzucać nowych użytkowników (z tym problemem zmagał się Snapchat), ale poznanie go zajmuje chwilę. Mechanizmy działania TikToka są jednak bardzo proste – do wyboru są dwa strumienie, które możemy przeglądać. „Obserwowane”, gdzie przejrzymy treści udostępnione przez obserwowanych przez nas twórców oraz „Dla ciebie” i to właśnie on wyświetlany jest domyślnie jako pierwszy po otwarciu aplikacji. Jego zawartość dyktowana jest trendami i algorytmami personalizującymi treści, więc jeśli chcecie szybko zorientować się, co zyskuje popularność, to powinniście zostać tutaj. I tak się zapewne stanie, bo TikTok zbudowano właśnie w taki sposób, by użytkownicy przechodzili od jednego klipu do drugiego w mgnieniu oka – w tle muszą być one wczytywane zawczasu, bo gdy tylko wykonam gest kciukiem, następne nagranie od razu jest odtwarzane. 

Do mojej dyspozycji są dość klasyczne narzędzia, jak lajki (serduszka) i komentarze, ale na TikToku można też wręczać wirtualne prezenty kupowane za prawdziwe pieniądze. Ich wartość to zazwyczaj kilka złotych, a twórcy po przekroczeniu odpowiedniego progu wartości uzbieranych podarunków (około 500 zł) mogą wystąpić o ich wypłatę. Również sam TikTok sowicie nagradza twórców stojących za najpopularniejszymi klipami, a na stole do zgarnięcia są także współprace z markami, które tak dobrze znamy z innych mediów społecznościowych. Nic więc dziwnego, że młodzi ludzie sięgają po telefon i nagrywają. 

Co znajdziemy na TikToku? Wszystko i nic

Co można znaleźć na TikToku? Wszystko, czego zapragniesz, choć dotarcie do niektórych treści może być z początku utrudnione, bo społeczność doskonale potrafi dostosować opisy i zawartość nagrań, by wyświetlać się w wynikach. Tańczący i śpiewający nastolatkowie być może wiodą prym, jeśli zerkniemy w statystyki, ale to wcale nie oznacza, że będziecie na te nagrania skazani. Moje konto na TikToku powstało kilkanaście dni temu i choć od samego początku dawałem aplikacji jasno do zrozumienia, jakiego rodzaju treści mnie interesują, to zakładka „Dla Ciebie” chyba zawsze będzie zawierać klipy mające na celu przede wszystkim rozbawienie użytkownika. 

Zarejestrowałem się za namową znajomego, który podpowiedział mi, że to właśnie na TikToku znajdę całe mnóstwo krótkich i treściwych poradników z kategorii foto/wideo. Konto utworzyłem w kilkadziesiąt sekund, a chwilę później przeskakiwałem z filmiku na filmik zapisując sobie co ciekawsze mini-poradniki na późniejRegularność takich działań (pokazywania co mnie interesuje, a co nie) nie sprawiła jednak, że TikTok zrezygnował z serwowania mi najchętniej oglądanych wśród wszystkich użytkowników nagrań. Przyznam się też, że czasem zupełnie bezmyślnie scrolluję główny strumień z nadzieją, że trafię na coś ciekawego. Od czasu do czasu się uśmiechnę, rzadziej zaśmieję, ale systematycznie łapię się za głowę kompletnie nie rozumiejąc, co twórca filmiku miał na myśli.

Liczy się zabawa i dobry humor

Przed napisaniem tego akapitu ponownie sięgnąłem po telefon i w ciągu kilku minut poznałem nowy sposób na nagranie wideo z widowiskowym przejściem pomiędzy ujęciami, dowiedziałem się, jak zrobić z pary iPhone + AirPods zestaw do podsłuchu, zobaczyłem najlepsze zdjęcia jednego z domorosłych fotografów i… obejrzałem kompilację zatytułowaną „had a bad day” wypełnioną po brzegi zabawnymi wpadkami. Zabrakło popularnych lipsynców (autorzy nagrań udają, że śpiewają) oraz wszędobylskich na platformie tancerzy. Trochę się zdziwiłem, ale prawdopodobnie nie scrollowałem dostatecznie długo. Na przestrzeni kilkunastu ostatnich dni widziałem jednak wiele i nie zawsze TikTokiem byłem zachwycony. Nie będę rozwodził się nad kanałem jednej z użytkowniczek, która obiecała porady i tricki na temat prowadzenia profili w social media, a 6/10 jej filmików przyporządkowałbym raczej do mało użytecznych klipów mających na celu jedynie rozbawienie widza (nie rozbawiły), bo takich pustych obietnic zaczynam dostrzegać coraz więcej.

Moje obawy budzą profile osób, które wyraźnie szukają na TikToku pogłosu i przyklaskiwania głupkowatym działaniom – robią to nagrywając filmy albo nadając na żywo. Przypadkowo odwiedzone przeze mnie live’y nie niosły za sobą żadnej treści – losowe dla mnie osoby siedziały wpatrzone w ekran i reagowały na komentarze. Maksymalnie po kilku minutach opuszczałem taką transmisję nadal nie wiedząc, co było jej celem. Zdarzają się też wspólne live’y dwójki użytkowników, którzy dość często w ogóle się nie znają, ale są doskonale świadomi tego, jak dużą korzyść może to przynieść im profilom. Każdy z nich ma zapewne nadzieję, że wraz z rosnącą widownią pojawią się albo wzrosną zarobki.  TikTok jest w mojej ocenie ogromnym billboardem reklamowym, na którym każdy chce być jak najdłużej.

Czarna strona TikToka

TikTok to jednak nie firma, jak Facebook czy Twitter, lecz aplikacja. Stoi za nim chiński konglomerat ByteDance, który po dofinansowaniu z japońskiego SoftBanku doczekał się wyceny na poziomie 75 miliardów dolarów – to największa kwota, jaka przypadła kiedykolwiek startupowi. TikToka starał przejąć się Microsoft, ale bez sukcesów. Aplikacja od dawna dostępna jest w ponad 150 krajach, ale dopiero teraz rozpoczyna oficjalną działalność w Polsce. Zanim do tego doszło o TikToku słyszeliśmy wielokrotnie, nie zawsze w pozytywnym świetle, czego dowodem jest ostatnia tragedia we Włoszech, gdzie dziesięciolatka straciła życie wykonując jeden z challenge’y (polegał na podduszaniu się, aż do momentu utraty przytomności). Takie sytuacje nie są charakterystyczne dla TikToka, bo każda z platform ma za i przed sobą równie problematyczne wyzwania, ale o braku moderacji treści w usłudze mówi się nieprzerwanie.

Źródło: GetHero

Regulamin aplikacji wymaga od użytkownika posiadania 13 lat, ale zaznaczenie odpowiednio pola nie jest dziś zbyt trudne dla 10-, 8- czy 6-latków, czego dowodem jest wspominany przeze mnie raport GetHero o polskich użytkownikach. Demografia serwisu jest nader widoczna po zawartości klipów, ale potwierdzają to też statystyki – wśród polskich użytkowników najliczniejszą grupą są osoby w wieku 14-15 lat (37,2%), a mające 9-13 lat stanowią około 25% wszystkich użytkowników. Nieco starsi, bo w wieku 16-18 lat to blisko 28% udział w całej społeczności. Starsi, powyżej 19 lat, to zaledwie 9,6% całej bazy userów. TikTok utrzymuje, że w każdym regionie pracują moderatorzy odpowiedzialni za usuwanie niewłaściwych materiałów, ale czasem reakcje są bardzo spóźnione. 

TikTok vs. Instagram, Facebook i Twitter

Z TikToka korzysta aktualnie ponad 1 miliard ludzi, a tylko w USA aplikację pobrano 200 milionów razy. TikTok znajdował się w gronie najczęściej pobieranych aplikacji przez 18 kolejnych miesięcy, co jest rekordem, ale trudno przypisać mu jakąkolwiek znaczącą rolę w społeczeństwie. TikTok znacząco różni się od Facebooka, Instagrama czy Twittera, ponieważ platformie nie zależy na poznaniu naszych relacji z innymi. Nie jesteśmy zachęcani do synchronizacji listy kontaktów czy budowania sieci znajomych. Ja nie natrafiłem jeszcze na nikogo, z kim utrzymuję kontakt na co dzień. Tutaj każdy dla każdego jest bliski i obcy jednocześnie. TikToka można określić mianem fabryki memów i śmiesznych filmików – tak najczęściej jest postrzegany – ale nie jest trudno znaleźć tu coś naprawdę interesującego czy praktycznego. Sposobów na zszokowanie, rozbawienie lub usatysfakcjonowanie widza są setki, a pomysłowość twórców nie ma końca.

Źródło: GetHero

Paradoksalnie styl podania tej wiedzy jest jednak zazwyczaj zamknięty w formie przyciągających wzrok wideo z soczystymi i dobrze znanymi kawałkami muzycznymi w tle, do których tempa dostosowane są klipy. Fajerwerki ponad wszystko. Czas mija nieubłaganie i zanim się zorientujemy, że mieliśmy robić coś innego, potrafi minąć dobre kilkadziesiąt minut. To nie jest miejsce, skąd będziemy czerpać informacje, utrzymywać kontakty z dalszą rodziną czy publikować nasze dokonania z jakiejkolwiek dziedziny. Gdy spojrzymy na odpowiedzi polskich użytkowników, na pytanie o zalety TikToka, to „możliwość zawierania nowych znajomości” zajmuje dopiero 6. miejsce. Aplikacja to przede wszystkim źródło ciekawych trendów, sposób na poprawę humoru i miejsce inspiracji, dzięki kreatywnym materiałom.

Niektórzy właśnie w taki kreatywny sposób promują własne biznesy (mini poradnik wideo nagrany w jednej z kawiarni czy producenci muzyczni tworzący podkłady pod przeróżne klipy), inni chcą tylko skupić na sobie uwagę innych teleportując się z miejsca na miejsce czy wcielając się w ulubionych wykonawców lub postacie filmowe (często anime). Nie sposób przejść obojętnie obok tego, jak wymazywane są niewygodne politycznie treści – podczas gdy wszystkie inne media społecznościowe kipiały od nagrań i zdjęć z protestów w Hong Kongu, na TikToku można było znaleźć jedynie neutralne treści niemające nic wspólnego z aktualnymi wydarzeniami.

TikTok kontra reszta świata

Nie wiadomo, jak daleko sięga ten rodzaj moderacji, bo na zapytanie dziennikarki New Yorkera odnośnie liczby pracowników, moderatorów czy demografię użytkowników, firma odpowiedziała jedynie ogólnikowo, mówiąc o „kilku setkach pracowników” i „tysiącach moderatorów treści”. Wielokrotnie zaznaczano też, jak mocno wyrysowane mają być granice pomiędzy lokalnymi oddziałami TikToka – mówiono nawet o niezależności amerykańskiego oddziału, który ma mieć niewiele wspólnego z centralą, a łączyć mają je tylko wspólne szyldy. Trudno w to wszystko jednak uwierzyć. Aplikacja musi też nieustannie walczyć o obecność na niektórych rynkach, bo doskonale pamiętamy chwile, w których zagrożone było jej działanie w Stanach Zjednoczonych, a lista krajów, gdzie została zakazana stale się wydłuża (ostatnio o Włochy). 

Gdy próbowałem odnaleźć najciekawsze wieści na temat TikToka z ostatnich miesięcy, utonąłem w gąszczu artykułów, których różnorodność mnie wręcz przytłoczyła. Przeglądając tylko nagłówki dowiedziałem się o pojawiających się na platformie terapeutach, którzy błyskawicznie zyskują nowych klientów gotowych do zwierzeń online, a także musicalu online „Ratatouille”, który był transmitowany na TikToku – zapotrzebowanie na bilety było tak duże, że długo przed wydarzeniem zostały wszystkie wyprzedane. Niektórzy obierają za cel edukowanie widowni, jak dr. Austin Chiang z Filadelfii, który nagrywa filmy o koronawirusie czy szczepionce, chcąc przełamać fake newsy, zaś całe grupy młodych ludzi przenos siebie na nagraniach do świata z książek Harry’ego Pottera w czasie izolacji społecznej.

Ale TikTok jest dla mnie jak wesołe miasteczko – od czasu do czasu mam ochotę na coś bardziej ekscytującego, dlatego daję się temu szaleństwu porwaćNie otwieram jednak tej aplikacji mimowolnie i ze szczególną uwagą staram się pozostać czujny. Z nurtem nowości na TikTok można odpłynąć bardzo szybko i bardzo daleko, ale nawet, gdy stracę kontrolę, dość prędko mam go po prostu dosyć, co najwyraźniej odróżnia mnie od kilkuset milionów użytkowników, którzy spędzają w aplikacji każdą wolną chwilę. 

Źródła: Raport GetHero, New Yorker, NYT.