6

The Stanley Parable – takiej rozrywki szukam, a tak ciężko i rzadko można ją znaleźć

Zdecydowana większość gier rządzi się tymi samymi regułami, zmienia się tylko scenografia i szczegóły mechaniki – w strzelankach się strzela, w samochodówkach ściga i jeździ. Oczywiście to od tych szczegółów zależy, czy gra sprawia przyjemność, czy jest po prostu nudna i wtórna, ale mechanizm jest zawsze podobny, nawet w większości gier niezależnych, chociaż tutaj eksperymenty […]

Zdecydowana większość gier rządzi się tymi samymi regułami, zmienia się tylko scenografia i szczegóły mechaniki – w strzelankach się strzela, w samochodówkach ściga i jeździ. Oczywiście to od tych szczegółów zależy, czy gra sprawia przyjemność, czy jest po prostu nudna i wtórna, ale mechanizm jest zawsze podobny, nawet w większości gier niezależnych, chociaż tutaj eksperymenty zdarzają się częściej. The Stanley Parable to rzadki przypadek czegoś zupełnie innego, co mimo wszystko nie jest jeszcze totalną abstrakcją, jak niektóre projekty artystyczne opakowane w powierzchowność gry.

Nie czytaj, zagraj!

W tym miejscu muszę zaznaczyć jedną ważną kwestię. Jestem przekonany, że The Stanley Parable zrobił na mnie tak duże i dobre wrażenie, bo przed kupieniem gry nie wiedziałem o niej zupełnie nic, nie przeczytałem ani jednej recenzji, nie oglądałem rozgrywek innych graczy na YouTube. Ba, nawet nie przeczytałem opisu gry na Steam. Jedyne co wiedziałem, to, że nie jest to do końca standardowa gra. A ja akurat chciałem czegoś niestandardowego, była jesienna wyprzedaż Steam i się skusiłem. Potem nie mogłem się oderwać, chociaż osłabienie i choroba chciały mnie zagnać do łóżka.

Dlatego, jeżeli tak jak ja, jesteś otwarty na coś nowego i niestandardowego, nie będzie Ci przeszkadzało, że nie masz do czynienia ze starym, sprawdzonym schematem gry, to proponuję, żebyś nie czytał dalej. Mówię całkowicie serio. Nie zagwarantuje Ci, że kupując w ciemno spodoba Ci się The Stanley Parable, ale jeśli Ci się spodoba, będzie to jedno z najciekawszych doświadczeń powiązanych z grami. Niewiedza, zaskoczenie, wejście w nieznane będą tutaj istotnymi czynnikami. Może warto zaryzykować? Czytając dalej narażasz się na spoilery, bo nie sposób opisać tę grę dokładniej, nie zdradzając czegoś, co jest istotne dla rozgrywki. Dlatego po prostu kup i zagraj i daj się zaskoczyć, tym bardziej, że w momencie opublikowania tego artykułu zostało jeszcze 7 godzin promocji na Steam.

Tak, gra jest tak dobra, że postanowiłem napisać, że warto ją kupić, nie mówiąc dlaczego.









Skoro musisz wiedzieć coś więcej

A więc jednak chcesz wiedzieć coś więcej zanim wydasz swoje ciężko zarobione pieniądze? The Stanley Parable to gra która opowiada o konstrukcji gier jako takich, o budowaniu fabuły. To również jedyna znana mi gra, która postanowiła wykorzystać fakt, że gracze są największymi trolami, od których trole buszujący po forach i w komentarzach mogą się tylko uczyć. Gracz eksplorując świat, zawsze chce sprawdzić na co gra mu pozwoli, ile mu da swobody? Czy można coś obejść, zrobić inaczej, czy można uniknąć nieuniknionego? Czy da się wyjechać poza trasę? oszukać system, pojechać pod prąd?

Twórcy gier poświęcają mnóstwo czasu na zabezpieczenie się przed takimi zapędami, dopracowują więc grę, wytyczając graczowi granice, ale starając się je sprytnie poukrywać, tak, żeby gracz jak najmniej te ograniczenia odczuwał, żeby skupił się na tym co najważniejsze, mając jednocześnie złudzenie dokonywania wyboru. Zwykle jeżeli to poczucie jest zbyt słabe, mówimy o zbyt liniowej grze, w której idziemy jak w tunelu i nie mamy innej możliwości jak iść przed siebie. No więc The Stanley Parable bierze ten problem i wykorzystuje go na swoją korzyść. Robi z niego wręcz kluczowy element rozgrywki. Dekonstruując przy okazji koncepcję gry jako takiej i rolę gracza. Prowokuje do zastanowienia się czym jest wybór w grach i jaka jest rola gracza. I robi to w mistrzowski sposób.

Czy to znaczy, że gra nie ma minusów? Nie do końca. Momentami pojawiają się dłużyzny. Czasami można wpaść na dłuższą „cutscenkę”, którą już widzieliśmy. Jest to jednak wymuszone przez konstrukcję gry i nie dało się tego uniknąć bez modyfikacji bazowej koncepcji. A ponieważ to, co dzięki temu udało się osiągnąć jest jednocześnie oryginalne, świeże, jedyne w swoim rodzaju i nie przekształciło się w sztukę w formie gry, którą ciężko zrozumieć czy ocenić, wciąż pozostając grą, to tego rodzaju niedogodności można spokojnie zaakceptować bez irytacji. Wciąż należy jednak pamiętać, że nie jest to pozycja dla każdego. Zapewne trafią się osoby, które po stokroć lepiej będą się bawić przy najnowszym CoD. Ja do takich osób nie należę.

Jest to też jeden z nielicznych tytułów, w którym udało się tak sprawnie połączyć rozważania na poważne tematy, rodem z zagadnień filozoficznych z abstrakcyjnym poczuciem humoru spotykanym niemal na każdym kroku. Co jest w tym połączeniu wyjątkowe, to fakt, że jedno drugiemu nie przeszkadza.

Dla mnie The Stanley Parable to niesamowite zjawisko, bo niesłychanie rzadkie wśród gier. Uważam, że każdy kto traktuje gry, jako coś więcej, niż tylko niezobowiązująca formę rozrywki na telefonie, powinien obowiązkowo zagrać w ten niesamowity tytuł i samodzielnie wyrobić sobie na jego temat opinie. Jest bardzo prawdopodobne, że od czasu zagrania w The Stanley Parable jego postrzeganie gier się zmieni odrobinę już na zawsze.