3

The Old Reader jednak przetrwa za sprawą tajemniczej firmy z USA…

O problemach jednej z popularniejszych alternatyw Google Readera pisałem kilka dni temu. Twórcy wówczas zapowiadali rychłe zamknięcie usługi dla wszystkich osób, które zarejestrowały się w niej po ogłoszeniu końca czytnika Google. Okazuje się jednak, że to jeszcze nie koniec, a wszystko to za sprawą nieujawnionego „podmiotu prawnego”. W taki właśnie sposób twórcy nazywają organizację/firmę, która […]

O problemach jednej z popularniejszych alternatyw Google Readera pisałem kilka dni temu. Twórcy wówczas zapowiadali rychłe zamknięcie usługi dla wszystkich osób, które zarejestrowały się w niej po ogłoszeniu końca czytnika Google. Okazuje się jednak, że to jeszcze nie koniec, a wszystko to za sprawą nieujawnionego „podmiotu prawnego”.

W taki właśnie sposób twórcy nazywają organizację/firmę, która udzieliła im wsparcia, oddalając tym samym widmo rychłego końca. Wiadomo o niej jedynie tyle, że pochodzi z USA, a jej przedstawicielem jest niejaki Ben Wolf, który zapewnia, że jego zespół to wielcy fani zamkniętego przez Google czytnika, którzy są gotowi poświęcić wiele, by stworzyć usługę równie dobrą, a nawet lepszą. Twórcy usługi, Elena Bulygina i Dmitry Krasnoukhov, wchodzą w skład tej grupy, a więc możemy spekulować, że doszło do swoistego przejęcia lub utworzenia spółki-rodzica. Kiedy, jak, przez kogo i za ile? Nie wiadomo.

Warto jednak tutaj zauważyć, że podczas ogłaszania rychłego końca The Old Readera twórcy zapewniali o braku zainteresowania zyskami oraz budową profesjonalnego projektu. Byli jednak otwarci na propozycje przejęcia usługi, co najwyraźniej pobudziło czyjąś wyobraźnię.

2013-08-05_161024

Nie wiemy jak liczny jest nowy zespół pracujący nad The Old Readerem. W ciągu najbliższych tygodni mają oni ujawnić swoje plany na przyszłość oraz pomysły dotyczące rozwoju czytnika. W dalszym ciągu będzie on dostępny dla wszystkich, a w najbliższym czasie ma ponadto zostać przeniesiony na serwery ulokowane w USA, gdzie będzie działać szybciej i stabilniej. Użytkownicy powinni się zatem przygotować na kolejną przerwę w działaniu serwisu.

The Old Reader na pewno jest usługą z potencjałem. Wystarczy spojrzeć na liczbę użytkowników, która zbliża się do połowy miliona. Zainteresowanie usługą nie słabło mimo częstych awarii i niestabilnego, spowodowanego niewydolnością serwerów działania. Teraz projekt ma szansę dostać skrzydeł, rozwinąć się i brnąć w kierunku monetyzacji. Czy odbędzie się to w taki sam sposób, jak w przypadku Feedly, które dziś wprowadziło abonament w wysokości 5 dolarów? A może pomysł na The Old Readera jest inny? Pozostaje nam czekać na pierwsze informacje na ten temat.

W tym wszystkim nierozwiązanym pozostaje jedno pytanie – kto widzi potencjał w The Old Readerze? Uprzedzając komentarze, dodam, że Google raczej nie zauważył swojego błędu. Nie jest to też raczej firma-marionetka podstawiona przez NSA w celu zagarnięcia danych 420 tys. użytkowników. Poważnie rzecz biorąc, stawiałbym raczej na jakieś dobrze prosperujące a niezbyt medialne przedsiębiorstwo dostarczające usługi w pewnym stopniu związane z IT oraz internetem. Być może niebawem i to zostanie ujawnione.