0

The Falconeer to dla mnie piękny pokaz 120 FPS i… powtarzalność, która nuży

the falconeer
The Falconeer jest jedną z tych mniejszych gier, która doczekała się naprawdę solidnej promocji z okazji startu nowej generacji konsol. Nie dlatego że jest jakoś specjalnie piękna, nie dlatego że jest super złożona, nie dlatego że jest innowacyjna... ale dlatego, że działa w 120 klatkach na sekundę. Jeżeli macie nowoczesny telewizor ze wsparciem HDMI 2.1 to prawdopodobnie chętnie rzucicie okiem na to, jak prezentuje się 120 klatek na sekundę w konsolach. Lista gier z ich wsparciem nie jest jakoś spektakularnie długa, a każdy tytuł jest na wagę złota. The Falconeer jest bodaj jedynym przedstawicielem gatunku, który obecnie wspiera 120 FPS na konsolach.

The Falconeer — podniebne strzelanie w 120 klatkach na sekundę na konsoli nowej generacji

Otwarty, podniebny, świat, tysiące pocisków i dziesiątki wrogów do pokonania. Tak najprościej można opisać The Falconeer, która jest podniebną strzelaniną. Nie uświadczymy tam jednak szybowców, a głównymi bohaterami całej zabawy są ptaki wojenne — tytułowe sokolniki. Toczą oni nieustanny bój o tereny The Great Ursee, świata do którego przenosi nas zabawa. Mechanika tej zabawy nie jest specjalnie zagmatwane: wszystkich podstawowych poleceń nauczymy się w mig. Dobre wyczucie niuansów (np. jak efektywnie wykorzystywać paska energii umożliwiającego szybszy lot czy unikania przycisków) może chwilę potrwać, tym bardziej, że w grze zabrakło tutoriali z prawdziwego zdarzenia, w których twórcy przeprowadziliby nas przez ten proces krok po kroku ucząc wszystkich sztuczek. Sama mechanika nie jest jednak jakoś specjalnie skomplikowana, choć mi — niewprawionemu w takich bojach — zajęło chwilę przyzwyczajenie się do takiego trybu walki, bo… nie będę ukrywał, że nie jestem specjalnym miłośnikiem gatunku. Jeżeli sięgam po shoot’em’upy, to tylko 2D.

Dlatego też dla mnie The Falconeer okazał się fajnym demem 120 klatek na sekundę pokazującym to rozwiązanie w innym gatunku. Wcześniej miałem przyjemność sprawdzenia go w wyścigach (DiRT 5), strzelaninie (Gears 5) oraz platformówce (Ori and Will of the Wisps). Nie będę ukrywał, że na 65″ telewizorze Samsung QLED Q800T kolorowy świat The Great Ursee robił wrażenie, podobnie jak i responsywność w trybie 120 klatek na sekundę. Twórcy gry zadbali o wysoką jakość tekstur i różnorodność krajobrazów, które cieszyły oko I chociaż po kilkudziesięciu minutach spędzonych z The Falconeer byłem wyraźnie powtarzalnością zadań, zaś wszystkie nagrody które za nie otrzymywaliśmy w żaden sposób mnie nie motywowały. Podobnie zresztą jak brak (choćby opcjonalnych) checkpointów, więc każdy błąd w misjach trwających po kilkadziesiąt minut potrafi kosztować nas życie i konieczność rozpoczynania wszystkiego od początku.

Nie będę ukrywał, że The Falconeer nie jest moim ulubionym z tytułów startowych — i traktuję go bardziej w kategorii pokazuje 120 FPS, niż tytułu któremu poświęcę wiele godzin. Bardzo doceniam starania (tym bardziej że za grę nie odpowiada wielkie studio, a jeden człowiek), ale patrząc na moją listę zaległości growych raczej więcej czasu tytułowi nie poświęcę. Chociaż jako demo 120 klatek na konsolach zachowam go na dłużej ;-).