Niemalże od dnia ogłoszenia debiutu smartfona Honor 6 w Polsce i na świecie, urządzenie znajdowało się u mnie na testach. Wyceniany na 1,4 tys. złotych model ma być alternatywą dla znacznie droższych od siebie, wyróżniając się nie tylko specyfikacją, ale również jakością wykonania. Tylko czy to wystarczająco? Marka Honor dotąd funkcjonowała jako linia smartfonów należących do […]

Niemalże od dnia ogłoszenia debiutu smartfona Honor 6 w Polsce i na świecie, urządzenie znajdowało się u mnie na testach. Wyceniany na 1,4 tys. złotych model ma być alternatywą dla znacznie droższych od siebie, wyróżniając się nie tylko specyfikacją, ale również jakością wykonania. Tylko czy to wystarczająco?

Marka Honor dotąd funkcjonowała jako linia smartfonów należących do Huawei. Całkiem przyzwoitych smartfonów, które swego czasu aspirowały do miana flagowców chińskiej firmy. Dziś w tej roli występuje linia Ascend, zaś Honor rozpoczął życie jako zupełnie nowa marka – wcale nie chwaląca się tym, że należy do Huawei. Czyżby Chińczycy chcieli się odciąć od swojego rodowodu? Tak czy inaczej na rynku wylądowało urządzenie o solidnych parametrach i cenie 1,4 tys. zł, zdecydowanie wykraczającej poza ramy typowe dla B-brandów i low-endów. Czy aby nie przekreśla ona szans modelu Honor 6 na sukces?

Honor 6 to właściwie bliźniaczy model urządzenia o nazwie Huawei Honor 6. Po prostu na rynkach zachodnich debiutuje on pod nową marką. Logo chińskiej firmy nie pojawia się tym samym ani na smartfonie ani na jego pudełku czy akcesoriach. Tych zresztą jest tutaj stosunkowo niewiele – przerośnięta (naprawdę duża jak na dzisiejsze standardy) ładowarka oraz kabelek USB. Nie przeciągając zatem przyjrzyjmy się samemu smartfonowi.

Wygląd i wykonanie

Jednym z mocnych punktów konstrukcji Honor 6 jest solidność. Front i tył wykonano z hartowanego szkła, przy czym ten ostatni to aż 6 osobnych warstw. Jak podaje producent inspiracją dla tego elementu był… ogon pawia. Zastosowanie kilku powłok ma sprawiać wrażenie obcowania z brylantem. Co więcej, wykonano je z materiałów kompozytowych stosowanych w przemyśle kosmicznym. Nie jest to zatem żadna Gorilla Glass. Jeżeli jednak obietnice twórców są prawdziwe, to tylny panel nie powinien być podatny na zarysowania. Oby.

Oprócz głośniczka multimedialnego (w lewym dolnym – gra całkiem ładnie, choć brakuje mu moim zdaniem mocy i mocniejszych tonów niskich) rogu na tylnym panelu umieszczono również obiektyw aparatu z dwiema diodami doświetlającymi LED (lewy górny róg). Tuż przy dolnej krawędzi znalazła się tabliczka znamionowa i tutaj uważny obserwator zauważy malutki napis „Powered By Huawei”, który zdradza wszystko.











Tafla szkła na froncie jest już zabezpieczona powłoką Gorilla Glass 3, co co powinno uchronić przed szybko powstającymi mikroryskami. Wyświetlacz stanowi 75,7 proc. powierzchni przedniego panelu (ramki po bokach mają 2,86 mm grubości). Nad ekranem znajdziemy czujniki światła i zbliżeniowy, głośnik rozmów zabezpieczony aluminiową maskownicą oraz obiektyw kamerki 5 Mpix. Na przeciwległym krańcu nie umieszczono żadnych elementów, a szkoda, bo zostało tutaj sporo niewykorzystanej przestrzeni. Zamiast tego mamy systemowy pasek z przyciskami, który nieznacznie zmniejsza nam przestrzeń roboczą.

Krawędzie to już inna bajka. Wykonano je z matowego plastiku, który jednak całkiem nieźle się broni jakością. Konstrukcja jest bardzo sztywna i stabilna, wiec nie mogę mieć żadnych zarzutów. Niemniej szkoda, że nie zdecydowano się na aluminiowe krawędzie -zdecydowanie zrobiłyby one różnicę.  W obecnej postaci ich forma jest dość nietuzinkowa, bo sprawia wrażenie nałożonych na siebie dwóch elementów – białego od dołu, i srebrnego, znacznie bardziej wyróżniającego się od góry. Przy czym ten drugi jest bardziej wypukły, dzięki czemu smartfon całkiem nieźle leży w dłoni. Po lewej stronie nie znajdziemy nic. Prawa to natomiast przyciski zasilania i regulacji głośności wykonane z przyjemnego w dotyku chropowatego plastiku. Tutaj znalazła się również klapka, pod którą ukryto sloty na kartę SIM i kartę pamięci. Element ten dość sumiennie dopasowano go wnęki i nie ma raczej obawy, że w miarę użytkowania się wyrobi na tyle, by sam wypadać. Tak czy inaczej, dobrze, że przed zgubieniem zabezpiecza go cienki gumowy pasek.

Dolna krawędź to port Micro USB oraz otwór mikrofonu. Górę wykorzystano do umieszczenia gniazda słuchawkowego minijack 3,5 mm oraz dodatkowego mikrofonu, który jest wykorzystywany do rejestrowania dźwięku oraz aktywnej redukcji szumów (w czym spisuje się całkiem przyzwoicie).

Ogółem cała konstrukcja mierzy 139,6 x 69,7 x 7,5 mm przy wadze 130 gramów. Czyni to Honor 6 smartfonem… przyzwoitym. Nie wyróżnia się on jakoś szczególnie ani w jedną, ani w drugą stronę. Ot dzisiejszy standard. I własnie tego słowa użyłbym do opisania obudowy smartfona. Prawdę mówiąc, nie widzę tutaj niczego, co by wywołało efekt „wow!”. Z drugiej strony nie ma też żadnych odchyleń od normy w drugą stronę. Jest przyzwoicie, ładnie i solidnie. To dobrze czy źle? Oceńcie sami.

Wyświetlacz, bateria i łączność

Zastosowany w urządzeniu wyświetlacz ma przekątną 5 cali oraz rozdzielczość 1920 x 1080 px. Daje to bardzo przyzwoite zagęszczenie pikseli rzędu 441 PPI. Mamy tutaj do czynienia z panelem IPS wykonanym przez JDI, a więc jego parametry są bardzo zadowalające. Jak przystało na tę markę i technologię, kąty widzenia, kontrast oraz odwzorowanie kolorów stoją na wysokim poziomie. Większych zarzutów nie mogę mieć również do podświetlenia ekranu, które stoi na solidnym poziomie. Może w słoneczne dni nam to nie pomoże, ale poza pomieszczeniami ze smartfona da się korzystać w sposób względnie komfortowy.

Urządzenie zasila bateria o pojemności 3100 mAh, co jest bardzo przyzwoitą pojemnością. Co jednak z praktyką? Przy standardowym użytkowaniu bez ładowarki obędziemy się przez półtora dnia. Łatwo można jednak ten czas wydłużyć do dwóch dni – wystarczy aktywować wbudowany tryb oszczędzania baterii SmartPower 2.0, który nie wpływa jakoś szczególnie na wydajność (zakładając, że nie uruchamiamy gier ani innych wymagających aplikacji). Praktycznym dodatkiem jest tutaj moduł, który informuje nas o tym, gdy jedna z aplikacji nadmiernie drenuje baterię. Wówczas można szybko ją wyłączyć, odinstalować lub zablokować i uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki.

Moduły łączności, w które wyposażono smartfona Honor 6 mają być mocny punktem programu. Urządzenie wspiera bowiem łączność w standardzie LTE kategorii 6. Przekłada się to na maksymalną przepustowość rzędu 300 Mb/s. Sęk w tym, że w Polsce operatorzy nie są jeszcze w stanie zapewnić takich usług, więc można to uznać raczej jedynie jako zaletę marketingową. Reszta wygląda bardzo standardowo: dwuzakresowe WiFi 802.11 a/b/g/n, Bluetooth 4.0 LE, tuner radia FM oraz A-GPS ze wsparciem dla satelitów GLONASS.

System, aplikacje i wydajność

Jak nietrudno się domyślić, urządzenie napędza system Android. Nie jest to jednak wersja 4.4.4, ani tym bardziej 5.0 Lollipop, a klasyczne 4.4.2. O aktualizacji nic nie wiadomo. Podejrzewam jednak, że nie będzie faux pas i ta pojawi się względnie szybko – w końcu mamy do czynienia z nowym smartfonem, który dopiero co wszedł na rynek.

Niezbyt krzepiącą wiadomością dla niektórych może być zastosowanie nakładki graficznej Emotion UI w wersji 2.3. To autorskie rozwiązanie firmy Huawei stosowane w jej wszystkich smartfonach i tabletach. Zdecydowanie wyróżnia się ono brakiem szuflady na aplikacje – wszystkie ikony wraz z widżetami są dostępne z poziomu pulpitu, a użytkownik ma jedynie możliwość segregowania ich w foldery. Zawsze byłem zwolennikiem tego rozwiązania, więc mogę o nim pisać tylko w superlatywach. Domyślam się jednak, że to kwestia gustu.

2014-11-13_211258

Interfejs nie ma nic wspólnego z dominującym obecnie Flat UI, a osoby, które go projektowały prawdopodobnie Material Design nie widziały na oczy. Znajdziemy bowiem tu masę gradientów, cukierkowych ikonek z wodotryskami i wypukłych przycisków oraz suwaków. Kto już miał kiedyś do czynienia z interfejsem Huawei doskonale wie, o czym mówię. Zresztą wystarczy popatrzeć na zrzuty ekranu. Sytuacji nie ratuje nawet obsługa motywów, choć to akurat należy uznać za zaletę (gdyby tylko samych skórek było więcej…).

2014-11-13_211347 2014-11-13_211310

Producent wyposażył urządzenie w szereg własnych aplikacji, z czego większość to klasyka: menedżer plików, lusterko, latarka, notatnik. Mamy też kilka gier od Gameloftu i sklep pozwalający na pobranie kolejnych. Ogółem na 16 GB dostępnej pamięci system i aplikacje zajmują niespełna 5 GB, co widać na załączonym zrzucie ekranu. Podobno dostępne są też wersje 32 GB. W obu przypadkach zastosowany slot na karty pamięci pozwala na rozszerzenie tej przestrzeni o dodatkowe 32 GB. Trochę mało w dobie 128-gigabajtowych gniazd.

2014-11-13_211324

Honor 6 jest napędzany przez autorski procesor Huawei – Kirin 920. To ośmiordzeniowa jednostka działająca w architekturze big.LITTLE. Mamy zatem cztery rdzenie Cortex-A15 o taktkowaniu 1,7 GHz i cztery energooszczędne Cortex-A7 1,3 GHz. W skrajnych sytuacja mogą one wszystkie działać równocześnie, by dostarczyć możliwie najwięcej mocy obliczeniowej. Wszystko to dopełnia ośmiordzeniowy GPU Mali-T628 MP4 oraz 3 GB pamięci RAM DDR3.

2014-11-13_211335

Urządzenie działa bardzo płynnie i z ogromną przyjemnością przeskakiwałem między poszczególnymi ekranami interfejsu. Po zainstalowaniu kilku aplikacji nie zanotowałem jakiegoś większego spowolnienia – całość dalej działała względnie żwawo. Kirin 920 dawał sobie również radę w grach – wszystkie dołączone tytuły Gmaeloftu (m.in. Asphalt 8, Drgon Mania, Real Football 2015) działały wzorowo. Ja zainstalowałem jeszcze Real Racing 3, Angry Birds GO, Modern Combat 5 i Dead Trigger 2. Wszystkie działały dość nieźle – bez żadnych spadków płynności. Nic dziwnego, bo nowy układ Huawei to bardzo solidny procesor. W AnTuTu wyciągnąłem ponad 38 tys. punktów, a w Geekbench ponadt 4,2 tys., co doskonale temu dowodzi.

Aparat

Główny aparat zastosowany w tym modelu posiada matrycę 13 Mpix oraz charakteryzuje przysłoną f/2.0. Obecność dwóch diod doświetlających pozwala na robienie bardzo dobrych zdjęć przy słabym oświetleniu, a w razie konieczności mamy też do dyspozycji tryb HDR. Ogółem od strony fotograficznej Honor 6 bardzo przypadł mi do gustu. Kolory są bardzo nasycone, ale naturalne, a kontrast stoi na rozsądnym poziomie. Urządzenie nie grymasiło i dawało sobie radę nawet w trudnych warunkach, czego dowody zamieszczam poniżej. Dobrze swoje funkcje pełni również przedni aparat z matrycą 5 Mpix i przysłoną f/2.4.

IMG_20110411_095404 IMG_20110411_095351 IMG_20110411_095337 IMG_20110411_095325

Aplikacja do obsługi aparatu jest względnie rozbudowana. Znajdziemy tutaj kilka przydatnych funkcji, jak samowyzwalacz, spust migawki zwalniany po wykryciu uśmiechu. Nie zabrakło też kilku trybów sceny, filtrów, nakładania znaków wodnych oraz funkcji tworzenia panoram. Niestety na możliwość konfiguracji bardziej szczegółowych aspektów fotografii nie liczcie. Jest też funkcja nagrywania wideo w rozdzielczości 1080p z prędkością 30 klatek na sekundę.

Podsumowanie

Honor 6, prawdę mówiąc, nieszczególnie mnie zaskoczył. To przyzwoite urządzenie – po prostu. Dobry wyświetlacz, niezła bateria, standardowe moduły łączności, Android KitKat z nakładką graficzną i całkiem przyjemnie działający aparat. Wszystko to uzupełniają high-endowe podzespoły, których nie powstydziłyby się pewnie i droższe smartfony. I tutaj nie wiem co napisać, bo naprawdę trudno mi wyciągnąć jakiekolwiek błyskotliwe wnioski. Trafiłem po prostu na przyzwoitego smartfona, który absolutnie niczym się nie wyróżnia na tle dziesiątek innych urządzeń tej klasy.

Wobec tego, jego cena wypada, na moje oko, zdecydowanie niekorzystnie. Za 1,4 tys. złotych można mieć całą masę innych urządzeń znanych producentów, które zaoferują podobne, jeśli nie większe, możliwości. Byłbym gotów zapłacić za ten model maksymalnie 1-1,1 tys. złotych. Jeżeli szukacie słuchawki, która będzie po prostu dobra – nie wybitna, ani nie rewolucyjna, a najzwyczajniej w świecie dobra – i upolujecie ten model na promocji za taką kwotę, warto poważnie się zastanowić.