26

Smartfonowe Walking Dead czyli Blackberry Z30 i BB10 OS w 2020 roku

Osoby, które czytują moje artykuły, mogły zetknąć się z informacją, że jestem jednym z pewnie ostatnich, ale ciągle zadowolonych użytkowników Lumii 950 i Windows 10 Mobile. Z racji popularności, jaką produkt Microsoftu osiągnął w naszym kraju działa jeszcze zaskakująco dużo rzeczy, choć oczywiście problemowo też nie brakuje. Ponieważ jednak wpadł mi do kolekcji „umarłych platform” Blackberry Z30, stwierdziłem, że trzeba spróbować i zobaczyć jak w 2020 r. na tle W10M wypadnie inny zombie-system. Wytrzymałem tydzień..

Na wstępie dodam, że telefon udało mi się kupić w stanie wręcz kolekcjonerskim, łącznie z kompletnym wyposażeniem, papierologią i pudełkiem. Także bateria jest w doskonałym stanie, tak że wszystkie wnioski wynikają ze stanu systemu, a nie problemów urządzenia. Osobiście z BB10 nie miałem wcześniej styczności, nie licząc paru minut zabawy w jakimś sklepie, oceniam go więc bez żadnych uprzedzeń, jak i bez fanbojstwa.

Blackberry Z30

Sam telefon, choć widać po nim, że projektowany był już kilka lat temu, jest całkiem ładny i solidnie wykonany. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to że leży w dłoni dużo lepiej niż moja Lumia. Niby różnica w wielkości jest niewielka, ale jednak te parę milimetrów mniej oraz inaczej wyprofilowana obudowa dodaje kilka punktów do komfortu. 5-calowy ekran AMOLED jest jak dla mnie wystarczający i jakościowo całkiem dobry. Zaskoczyła mnie obecność dwu portów (dodatkowo micro HDMI) oraz niewymienialnej, pomimo zdejmowalnej tylnej klapki, baterii. W tej ostatniej kwestii Lumia ma zdecydowaną przewagę, choć muszę przyznać, że stan baterii mojego egzemplarza Blackberry jest zaskakująco dobry. W Lumii, gdy kupiłem ją w 2018 r., wymiana tego elementu była palącą koniecznością.

To co bardzo mi się spodobało, to sposób wkładania kart SIM i microSD. Wsuwa je się podobnie jak karty w aparatach fotograficznych, gdzie na końcu przytrzymuje je jakiś rodzaj zapadki. Żeby je wyjąć wystarczy lekko docisnąć krawędź i elegancko wysuną się na tyle, żeby dało się je wygodnie chwycić. W Lumii ta procedura to koszmar, zmuszający Nas do użycia igły i pensety, jeśli chce się to zrobić szybko, w innych telefonach z reguły używane są niewygodne tacki. Aparatów fotograficznych omawiał nie będę, w smartfonach z tamtego okresu nie będących Lumiami wiadomo, że nie można oczekiwać czegokolwiek zbliżonego do dzisiejszych standardów. Przejdźmy więc do tego, co ciekawiło mnie najbardziej, czyli systemu.

Blackberry 10 OS

Jeśli chodzi o interfejs użytkownika Blackberry nawet dziś sprawie niezłe i nowoczesne wrażenie. Czytelny system powiadomień na ekranie czuwania, pełna obsługa gestami i naprawdę świetny Hub, pozwalają używać podstawowych funkcji smartfona bez bólu.

Oczywiście widać, że jego rozwój zatrzymał się dawno temu, gesty i nawigacja gdzieniegdzie bywa niekonsekwentna, niektóre elementy UI wyglądają na nieprzemyślane. Przykładowo wyciągnięcie górnego menu w niektórych aplikacjach działa, a w innych ten gest wysuwa belkę ustawień aplikacji. Klawiatura nie zmienia wyglądu liter na przyciskach, czy piszemy małymi, czy dużymi, na klawiaturze zawsze wyświetlane są kapitaliki. Gdyby klienci dali Blackberry szansę, zapewne takie niuanse byłyby już dawno poprawione.

Co zabawne, synchronizacja z moimi kontaktami z Outlookowego konta przebiegła znacznie szybciej niż w testowanych przeze mnie Androidach, gdzie z niewiadomych mi przyczyn były z tym spore problemy zarówno w Sony, jak i testowanym ostatnio pancernym smartfonie CAT. Pomimo kończącego się wsparcia dało się też założyć konto identyfikacyjne na serwerach Blackberry (wsparcie wygaśnie całkowicie w 2022 r.).

Sklep nie działa…

Pierwszy zawód spotkał mnie przy próbie wejścia do Blackberry World, oficjalnego sklepu z aplikacjami. Aplikacja całkowicie odmówiła współpracy, wyrzucając komunikat o błędzie. Po wejściu na stronę producenta okazało się, że w związku ze zmianami po stronie serwerów, trzeba zaktualizować aplikację. Problem w tym, że nową wersję trzeba ręcznie (!) dograć na telefon, a opis procedury nie nastrajał optymistycznie. Na szczęście z pomocą przybył portal Crackberry, kopalnia wiedzy o tych telefonach, na którym znalazłem znacznie prostsze rozwiązanie. Wystarczyło dograć rozszerzenie do przeglądarki Chrome, aby z tego poziomu uzyskać dostęp do systemu smartfona i móc wrzucać w prosty sposób nowe aplikacje.

Okazało się to przydatne także później, oficjalny sklep Blackberry nie aktualizuje już oprogramowania, tak więc nowe aplikacje (tak, są takie), jak i aktualizacje już istniejących także trzeba wgrywać ręcznie. Już w tym momencie widzicie, że o ile Windows 10 Mobile ma braki, ale można go komfortowo używać, w Blackberry czeka nas ciągła walka z materią.

Z aplikacjami ogólnie rzecz biorąc jest źle. Pomimo że teoretycznie działają na BB 10 programy z Androida, to większość z nich odmawia współpracy. Część .apk wiesza się tuż po starcie, inne odmawiają w ogóle zainstalowania. Z każdą kolejną zmianą w API Androida będzie w tej kwestii tylko gorzej.

Przeglądarka prawie nie działa…

Bardzo poważnym problemem jest coraz mniej kompatybilna ze światem przeglądarka. Możecie zapomnieć o logowaniu do banku (aplikacji oryginalnych oczywiście nie ma), nie udało mi się zalogować do bardzo wolno ładującym się Allegro, OLX praktycznie w ogóle nie działa. Problemy spotkacie na większości większych stron, szczególnie gdy zbudowane są na najnowszych silnikach. Działających wcześniej i polecanych przez resztki użytkowników androidowych przeglądarek (np. Kiwi) nie udało mi się już odpalić. Być może da się gdzieś znaleźć starsze wersje tych programów, które udałoby się odpalić, ale ja się po godzinie buszowania po Crackberry rzuciłem ręcznik…

 

W pozostałych sprawach? Loteria…

Paczkomaty odbierzecie tylko przy pomocy informacji z maila. Nie udało mi się uruchomić kluczowej dla mnie aplikacji, jaką jest polska lista zakupów Listonic. Za to nie jest aż tak źle w kwestii podstawowych platform społecznościowych. O dziwo jacyś pozytywnie szaleni deweloperzy rozwijają całkiem niezłe aplikacje do obsługi Twittera (Bird10), Facebooka (F5) i YouTuba (BBTube). Nie mają one tylu funkcji co oryginały, ale są natywne, mają intuicyjny interfejs oraz działają szybko i stabilnie.

Po dłuższych poszukiwaniach znalazłem też aplikacje do pomiarów aktywności, podcastów, listy zakupów, ale poziom ich jest raczej słaby, a do tego wymaga przejrzenia sporej ilości aplikacji bardzo złych. Kiepsko działają wbudowane mapy, a dla odmiany całkiem nieźle radzi sobie wbudowany pakiet biurowy DocsToGo. Niestety, jednym z krytycznych braków jest niemożność uruchomienia usług chmurowych. Pomimo że w Blackberry World znajdziemy aplikację dla Dropboxa, OneDrive i Boxa, żadna z nich nie pozwoli nam się zalogować i w efekcie dać dostępu do naszych danych.

Hub, dlaczego nikt tego jeszcze nie skopiował?

Jak już wspomniałem wcześniej, do paru rozwiązań UI w BB10 mógłbym się przyczepić, ale na pewno nie do genialnie rozwiązanego Huba. W pierwszej chwili wydawało mi się, że system powiadomień Blackberry jest dość prymitywny, ale po przestawieniu się na filozofię stojącą za Hubem okazało się, że całościowo to potężne, a jednocześnie bardzo ergonomiczne w użyciu narzędzie. Hub pozwala zapanować nad strumieniami informacji w znacznie bardziej kontrolowany sposób niż systemy notyfikacji z Androida czy iOS-a. Aż dziwne, że konkurencja nie skopiowała jeszcze tego rozwiązania.

Podsumowanie

Jak więc ocenić tę krótką przygodę z Blackberry? W porównaniu do Lumii system jest już martwy. Szwankują tak podstawowe elementy jak przeglądarka, duże problemy sprawia zarządzanie aplikacjami. Usługi i konta są wspierane jeszcze przez dwa lata, ale to nie ratuje sytuacji, ponieważ nie ma za wielu aplikacji z nich korzystających. Support Windowsa 10 Mobile „spadł już całkiem z rowerka”, ale te kilka lat więcej rozwoju API i silnika przeglądarki zmieniają w jego sytuacji bardzo wiele. Nie mniej UI/UX BB10 jest bardzo ciekawy i należy tylko żałować, że na rynku zostały już tylko dwa i to nie najlepsze pod tym względem systemy. Od strony czysto technicznej to dobre, a w swoim czasie świetne tak urządzenie jak i system, niestety przez wcześniejsze błędy Blackberry, nie miało szans uratować tej platformy. Cóż, w oczekiwaniu na iPhona 12 mini, karta SIM wraca do Lumii, a Z30 trafi na półkę obok jeszcze bardziej martwego Palm Pre2. Teraz trzebaby jeszcze znaleźć w sensownych pieniądzach Nokię N9 z MeeGo, ale to już niestety ciężkie zadanie :)