37

Tesla usprawni autopilota z powodu… głupoty kierowców

Tesla we wprowadzaniu innowacji bije na łeb wszystkich innych producentów aut – nie dość, że wytycza kierunek w dziedzinie pojazdów jeżdżących na prąd, to w dodatku korzysta na całego z dobrodziejstw nowych technologii. Dodatkowe funkcje w autach są wprowadzane drogą… aktualizacji oprogramowania. Jedną z ciekawszych i przy okazji bardziej kontrowersyjnych była opcja „autopilota” w Tesla […]

Tesla we wprowadzaniu innowacji bije na łeb wszystkich innych producentów aut – nie dość, że wytycza kierunek w dziedzinie pojazdów jeżdżących na prąd, to w dodatku korzysta na całego z dobrodziejstw nowych technologii. Dodatkowe funkcje w autach są wprowadzane drogą… aktualizacji oprogramowania. Jedną z ciekawszych i przy okazji bardziej kontrowersyjnych była opcja „autopilota” w Tesla Model S.

W zamyśle twórców, funkcja autopilota nie jest w stanie samodzielnie prowadzić samochodu od początku do końca, bez udziału człowieka. Namiastka tej technologii jest obarczona kilkoma ograniczeniami – dlatego też powinno się jej używać tylko na autostradach. Dodatkowo, Tesla Model S przy włączonej funkcji autopilota pojedzie sama tylko wtedy, gdy przed nią znajdują się auta, do których samochód dostosuje prędkość oraz odległość. W każdym innym wypadku funkcja autopilota będzie szwankować i oczywiście – może doprowadzić do tragedii. Mówiono o tym, że autopilot jest w wersji beta i że powinno się uważać. Powiadomiono użytkowników również o tym, że mimo, iż samochód rzeczywiście jedzie sam, to należy go bacznie obserwować, by w odpowiednim momencie skorygować tor jazdy lub prędkość.

Od rzeczonej aktualizacji minęło kilka dni, a w Sieci pojawiły się już filmiki, na których kierowcy dosłownie bawią się według mnie nienadającą się do zabawy nową funkcją Tesli. Kierowca odpala autopilota – niekoniecznie w miejscu, w którym powinien to zrobić i beztrosko nagrywa film. Efekt? Samochód w pewnym momencie zaczyna szaleć i okazuje się, że „samochód próbuje zabić kierowcę”. Nie, to kierowca próbuje zabić samego siebie. Było mówione – ta funkcja nie jest niezawodna i działa w specyficznych warunkach. Kierowca nie jest zwolniony z odpowiedzialności za pojazd. Ktoś tu chyba nie słucha producenta.

Aby ograniczyć zapędy kierowców, którzy nie biorą sobie do serca zaleceń przy okazji wspomnianej aktualizacji, producent nieco „uszczelni” autopilota, który potrafi nieco odciążyć kierowcę na autostradach. Właśnie w związku z licznymi publikacjami m. in. w serwisie YouTube, sam Elon Musk zapowiedział, że zostaną wprowadzone stosowne modyfikacje, które ograniczą ryzyko wystąpienia kolizji podczas nieprawidłowego korzystania z funkcji autopilota. Niestety, nie sprecyzowano, w jaki sposób ta funkcja zostanie zabezpieczona. Spekuluje się, iż zostanie dodana konieczność trzymania rąk na kierownicy po to, by móc w odpowiednim momencie zareagować na niebezpieczne zdarzenie na drodze.

Tesla natomiast będzie rozwijać to rozwiązanie – dane zebrane z pojazdów, w których autopilot był wykorzystywane posłużą firmie do ulepszenia mechanizmów sterujących trybem autopilota oraz poprawienia algorytmów – w tej kwestii trzeba będzie brać jeszcze czynnik ludzki, który jest bardzo ważny. Ostatnie wydarzenia związane z Teslą pokazały jasno – o to trzeba martwić się bodaj najbardziej. I słusznie mówią inni komentatorzy wydarzeń w środowisku nowych technologii – kierowcy, którzy pokpili sprawę bezpieczeństwa trybu autopilota mimo zaleceń producenta odznaczyli się… po prostu głupotą.

Grafika: 1