13

10 dolarów za „premium”. Tesla zna się na zarabianiu na klientach

Tesla kończy powoli z byciem dobrym wujkiem, który wszystko daje w cenie auta. Tym razem Amerykanie wprowadzają opłatę za wybrane usługi i transfer danych.

Genialne pomysły Muska

Tesla ma świetną strategię na swój rozwój. Widać zresztą, że zgromadzili wokół siebie grono wiernych fanów, którzy będą w stanie zaakceptować każdy ich pomysł na przyszłość. Poza tym są jedną z najważniejszych firm w sektorze motoryzacji na przestrzeni ostatnich 15 lat i udowodnili wszystkim, że elektryczne auta mają sens i mogą być szybkie.

Sprawdź również: Auto z 5G.

Z racji na silną pozycję oraz pozytywną opinię o marce, Tesla może pozwalać sobie na rezygnację z pewnych benefitów, którymi kiedyś się chwalili. Przede wszystkim chodzi tu o darmowy dostęp do wybranych usług. Owszem, już od kilku miesięcy Amerykanie dawali znać, że dostęp do wybranych usług premium będzie płatny, jednak teraz zostało to już jasno przedstawione w nowej ofercie.

Zmiany w ofercie dotyczą tych osób, które zamówiły pakiet Premium Connectivity po 1 lipca 2018 roku. Wszystko zaczęło się od przełączenia go w tryb testowy na miesiąc i użytkownik będzie mógł zdecydować, czy chce za to płacić 10 dolarów miesięcznie czy nie. Co klienci otrzymują za 9,99 dolarów? Na dobrą sprawę niewiele, ponieważ w standardowej opcji nie otrzymamy jedynie dostępu do map satelitarnych i informacji na żywo z drogi. Ponadto dopiero z pakietem Premium możliwe będzie korzystanie z danych komórkowych czy dostęp do wybranych usług streamingowych. W podstawowej wersji działać to będzie tylko przy połączeniu z siecią WiFi, którą ewentualnie można udostępniać z poziomu telefonu. Inna sprawa, że przy tak drogich autach nie ma sensu oszczędzać 9,99 dolarów miesięcznie.

Zmiany dotyczą właścicieli modeli S, X i 3, a każdy z nich powinien już otrzymać stosowną wiadomość mailową o zbliżającym się końcu bezpłatnego korzystania z usług.

Przeczytaj również: Co z tą Teslą Cybertruck?

Jest to o tyle zabawne, że na podobny zabieg zdecydowało się BMW. Bawarczycy wprowadzili miesięczny abonament za dostęp do CarPlay, jednak po bardzo negatywnych komentarzach postanowili się z tego wycofać. Inna sprawa, że BMW ma tak długą listę wyposażenia, że trudno im wybaczyć jeszcze kolejne opłaty.

Tesla-as-a-Service

Tesla tłumaczy swoją decyzją zdecydowanym wzrostem ruchu, który wymaga rozbudowy infrastruktury i, szczerze mówiąc, trudno się dziwić decyzji o wprowadzeniu opłaty. W końcu nie bez powodu działają przede wszystkim w sektorze premium.

Tesla stopniowo przechodzi do modelu znanych z innych firm motoryzacyjnych. Na początku oferowali darmowy dostęp do szybkich ładowarek elektrycznych, który z czasem przestał obowiązywać, ale dzięki takim zabiegom Tesla zyskała świetną opinię wśród potencjalnych klientów. W sumie teraz mogą już zarabiać na poważnie na swoich świetnych pomysłach i odważnych ruchach. Już sobie wyobrażam irytację użytkowników, gdyby na podobne zmiany w cenniku zdecydowało się Audi czy Lexus. Przy BMW tak było.

źródło: Engadget