8

Terror: Dzień hańby – przedpremierowo oceniamy 2. sezon hitu zeszłego roku

Terror, serial stacji AMC, powraca na antenę. W drugim sezonie przenosimy się w zupełnie nowe miejsce oraz czas i choć była to właściwa decyzja, to takiego efektu "wow" jak przy premierze serialu jeszcze nie odczułem. Oto moje wrażenia po dwóch pierwszych odcinkach Terror: Dzień hańby.

Pierwszy sezon Terror należał do największych niespodzianek zeszłego roku. Serial zachwycił poziomem realizacji i klimatem, które powodowały, że trudno było oderwać się od ekranu. Po sukcesie zdecydowano, że powstanie druga seria, ale już w ramach antologii, więc każda z serii będzie dotyczyła nowej sprawy. Terror: Dzień hańby debiutuje dzisiaj na AMC, a my widzieliśmy przedpremierowo dwa odcinki.

Terror: Dzień hańby, czyli nowy rodzaj terroru

W nich serial pokazuje, jak wiele i niewiele jednocześnie będzie mieć ten sezon wspólnego z wcześniejszą serią. Fabuła dotyczy zupełnie innego terroru. Zamiast XIX wieku, cofamy się w czasie do okresu II wojny światowej i czasu przed atakiem na Pearl Harbor. Tym razem nie sięgnięto po książkę, jako materiał źródłowy, lecz amerykańską historię, która krzyżuje się z wydarzeniami dotyczącymi japońskiej kultury i rodzin. Te zamieszkujące Terminal Island na terenach USA zostają przesiedlone do specjalnie przygotowanych obozów, niezależnie od tego czy istnieje podejrzenie o działania szpiegowskie czy nie.

Nie mamy więc do czynienia z makabryczną w skutkach arktyczną wyprawą, ale to nadal horror, który budzi emocje. Sam początek historii, czyli pierwsze dwa epizody, zarysowują sytuację, w jakiej znaleźli się główni bohaterowie i nawet, gdy dochodzi do zintensyfikowania wydarzeń, to nie mogę jeszcze napisać, że wywołują u widza równie duże poruszenie, co początek 1. sezonu. Twórcy na pewno zaplanowali odpowiednie rozłożenie akcentów na cały sezon, więc spora część tej opowieści jeszcze przed nami i dopiero wtedy będzie można ocenić i porównać obydwie serie.

Za największą wadę, na ten moment, uznaję brak konkretnych charakterów, które mogłyby nas zaintrygować i przekonać do śledzenia ich losów. Jest ich całkiem sporo i postacie są różnorodne, ale żadna z nich nie generuje tak dużego zainteresowania. Jest to odrobinę zaskakujące, bo to właśnie wyraziste postacie były sporym plusem 1. sezonu Terroru, gdzie nie do końca wiedzieliśmy czego się po nich spodziewać, choć wydawało się, że bardzo szybko można część z nich wręcz zaszufladkować.

Trudno mi jednak przyczepić się do strony realizacyjnej serialu. Ujęcia, kadry, montaż i muzyka wprawiają nas w niespokojny nastrój, podobnie jak wyglądało to w poprzedniej serii. AMC ponownie powierzyło te zadania odpowiednim osobom i nie sądzę, by cokolwiek pod tym względem miałoby się zmienić w następnych odcinkach. Wiernie odwzorowano okres, w którym rozgrywa się akcja (scenografia wygląda naprawdę wiarygodnie), jak również ubiór bohaterów.

Z ostateczną oceną trzeba zaczekać na koniec sezonu

Obyczajowa charakter sezonu sprawia, że jak na razie nie odnalazłem w nim tego samego błysku, co w pierwszej serii. Terror: Dzień hańby podjął ciekawą tematykę i zdecydowanie warto poznać opowiadaną w nim historię, ale zdecydowanie czegoś tu zabrakło (przynajmniej w dwóch pierwszych odcinkach), bym mógł napisać, żebyście wszystko rzucili i rozpoczęli seans 2. sezonu Terroru. Ja będę tę historię śledził na bieżąco i mocno trzymam kciuki, by zaplanowane było coś więcej, niż zobaczyłem do tej pory.

Terror: Dzień hańby ma premierę dziś, 15 sierpnia na AMC o 22:00.