1

Ten robot origami jest jak mały komandos do badania obcych planet

puffer
Ktoś mógłby pomyśleć, że NASA myśli wyłącznie o wysyłaniu coraz większych łazików na powierzchnię Marsa. Trend wydaje się być jasny: łazik Sojourner ma 65 cm długości i waży 11 kg, bliźniacze łaziki Spirit i Opportunity mają po 1,6 m długości każdy i ważą po 174 kg, natomiast najnowszy łazik Curiosity to już 3 m długości i waga 899 kg. Jednak nic bardziej mylnego! Pomijając to, że do tej pory każdy kolejny łazik był coraz większych rozmiarów, NASA myśli również o tym aby wysyłać… duże łaziki, do których będzie można napchać pełno malutkich łazików.

PUFFER

Wychodzi na to, że małe roboty również mają szanse na swoje 5 minut gdzieś na obcej planecie, a Pop-Up Flat Folding Explorer Robot lub po prostu PUFFER, jest tego przykładem. Malutki, lekki, odporny na upadki i do tego potrafiący się składać jak origami, PUFFER mógłby stanowić część wyposażenia innego, znacznie większego robota, który byłby dla niego jak… „statek matka”.

Płynący z tego zysk kojarzy mi się trochę z sytuacją, jaką jest wyposażanie kurierskich busów w drony. Podczas gdy kierowca jedzie zrealizować jedną z planowanych dostaw, w tym samym czasie dron może wystartować z dachu pojazdu i zająć się realizacją zupełnie innej dostawy. Dzięki temu zostaje wykonane dwa razy więcej pracy. Pisałem o tym w tekście: UPS coraz poważniej myśli o dronach – odbył się pokazowy test.

Dwa razy więcej pracy w tym samym czasie

W zasadzie można uzyskać podobny efekt na obcej planecie. Główny łazik będzie wykonywał swoje standardowe zadania, natomiast gromada niewielkich robotów, w tym samym czasie zajmie się eksploracją pozostałych miejsc z najbliższego otoczenia. Poza tym, że zostanie wykonane kilkukrotnie więcej pracy, istotną zaletą będzie również to, że każdy PUFFER dostanie się tam, gdzie nie będzie to możliwe dla większej maszyny.

Nie dość, że robot origami będzie mógł wjeżdżać na strome wzniesienia bez obawy o uszkodzenie aparatury za miliony dolarów (poza tym i tak poradzi sobie z większością upadków), to jeszcze wciśnie się w bardzo wąskie miejsca, właśnie dzięki umiejętności składania kół. Początkowo PUFFER miał mieć 4 koła, lecz zrezygnowano z takiego rozwiązania właśnie w związku z pomysłem o dodatkowej funkcjonalności w postaci składania. Malutki łazik posiada również ogon dotykający podłoża, który pozwala mu zachować stabilność.

Pustynia Mojave czy Antarktyda… to bez różnicy

PUFFER został zbudowany w należącym do NASA Laboratorium Napędu Odrzutowego, znajdującym się w Pasadenie w Kalifornii. Przez ostatnie półtora roku robot był testowany w trudnym terenie, poczynając od pustyni Mojave, a kończąc na śnieżnej Antarktydzie. Można powiedzieć, że jest zaprawiony w boju i większość terenowych przeszkód nie jest mu straszna. Potrafi podjeżdżać pod zbocza o nachyleniu 45 stopni i poradzi sobie z zeskoczeniem do np. krateru czy po prostu dołu. Gdyby zabrakło mu energii, ma panele słoneczne na spodniej stronie, więc wystarczy żeby znalazł się w oświetlonym miejscu i przewrócił się na drugą stronę, aby rozpocząć proces ładowania.

PUFFER kiedyś dorośnie

Prawdopodobnie ostateczna wersja robota będzie trochę większa. Poza tym, kolejnym krokiem w jego rozwoju na pewno będzie stopniowe wyposażanie go w odpowiednie instrumenty pomiarowe, po to aby jego potencjalne wyprawy po Marsie miały jakiś sens. Zespół naukowców z Laboratorium Napędu Odrzutowego zamierza wyposażyć małego łazika np. w zdolność badania wody na obecność substancji organicznych.

Poza tym, niezwykle użytecznym posunięciem byłoby uczynienie robota bystrzejszym. Aktualnie jest zdalnie sterowany za pośrednictwem połączenia bluetooth, natomiast idealnie byłoby, gdyby stał się autonomiczny. Wtedy cała gromada PUFFERÓW bez problemu zabrałaby się za eksplorację jakiegoś miejsca.

Źródło 1, 2