51

Telewizja jest dla młodych abstrakcją. Czy cyfryzacja zdoła uratować jedenastą muzę?

Pokolenie Y z jednej strony uwielbia technologie cyfrowe, a z drugiej jest bardzo niecierpliwe. Dlatego też telewizja w obecnej formie nie spełnia zupełnie ich oczekiwań. Jaki jest przecież sens oglądania 5 minut reklam, aby pocieszyć się kilkoma chwilami przekazu więcej w stylu „oddaj fartucha”. Telewizja jest cyfrowa, ale tylko z nazwy, w głębi dalej pozostaje […]

Pokolenie Y z jednej strony uwielbia technologie cyfrowe, a z drugiej jest bardzo niecierpliwe. Dlatego też telewizja w obecnej formie nie spełnia zupełnie ich oczekiwań. Jaki jest przecież sens oglądania 5 minut reklam, aby pocieszyć się kilkoma chwilami przekazu więcej w stylu „oddaj fartucha”. Telewizja jest cyfrowa, ale tylko z nazwy, w głębi dalej pozostaje w erze analogowej.

Kiedy pytam swoich znajomych, których średnia wieku oscyluje wokół 20 – 30 lat, o to czy oglądają telewizję, to większość patrzy na mnie raczej dziwnie i pyta: „A co tam jest w ogóle do oglądania?”

Oglądanie telewizji jest mało popularne wśród młodych ludzi, wychowanych w erze iPhone’a, Facebooka i różnych agregatorów informacji. Po pierwsze pokolenie Y nie lubi czekać i chce posiadać każdą informację niemal na zawołanie. Do tego przyzwyczaił nas Internet, przecież kiedy czytając jakiś artykuł, którego konkretne zagadnienie nas ciekawi, możemy na moment odłożyć jego lekturę i „wyguglować” szczegóły intersującej nas kwestii, tak aby pogłębić naszą wiedzę.

Co tymczasem oferuje nam telewizja? Wywiady z ekspertami, którzy są nieustannie poganiani przez prezenterów, słyszących w słuchawce głos realizatora wizji, wrzeszczącego, że reklamy powinny wejść już 5 sekund temu. Telewizja z racji swojej koncepcji nie pozwala nam na zdobywanie wiedzy czy rozrywkę w taki sposób, jak sami tego chcemy.



Czy jej cyfryzacja może coś zmienić w tej kwestii? Nie wydaje mi się. Szumnie zapowiadane są co prawda nowe możliwości tzw. telewizji rozszerzonej, dzięki której np. w dowolnym momencie meczu będziemy mogli sprawdzić składy grających drużyn czy przejrzeć aktualności związane z każdym z graczy, jednak wszystkiego tego możemy dokonać o wiele szybciej na ekranie tabletu czy smartfona.

Nawigacja po ekranach za pomocą pilota jest poza tym po prostu niewygodna, nie wspominając już o tym, że tu także jesteśmy ograniczani przez „widzi mi się” realizatorów, którzy akurat te informacje uznali za bardziej przydatne od innych. Korzystając z urządzeń mobilnych jesteśmy ograniczani tak naprawdę jedynie wielkością wyświetlacza i ewentualnie zasięgiem komórkowym lub sygnałem WiFi.

Swego rodzaju szansą dla telewizji może być multiscreening, czyli np. jednoczesne oglądanie telewizji i korzystanie ze smart-gadżetu. Wydaje mi się, że jest to na razie nisza zupełnie nie wykorzystywana przez polskich wydawców, a przecież nie byłoby wielkim wysiłkiem dla korporacji medialnych stworzenie mobilnej appki, która zbierałaby treści związane z wyświetlanym programem, przy wykorzystaniu responsywności niedostępnej dla telewizorów. Trzeba jednak także zastanowić się nad contentem, który w zdecydowanej większości zupełnie nie odpowiada potrzebom młodych ludzi.

Polimaty i SciFun lepsze niż National Geographic

Niedzielne popołudnie. „Jedynka” jak zwykle nadaje we współpracy z brytyjską stacją popularno-naukową program przyrodniczy. Charakterystyczny głos Krystyny Czubówny przerywa co kilka chwil monotonne zbliżanie się geparda do swojej ofiary. Zdjęcia są co prawda świetne i w najmniejszych detalach pokazują pościg napastnika za swoją ofiarą, jednak wszystko to dzieje się zbyt wolno. Czy wspominałem już o tym, że młodzi się niecierpliwi?

Żyjemy teraz w świecie, który jak nigdy przedtem rodzi informacje w lawinowym tempie, zewsząd jesteśmy otaczani przez newsy, których kolekcjonowanie, sortowanie i przeglądanie wchodzi niepostrzeżenie w nawyk. Oglądanie 5 – minutowej sekwencji,  w czasie której cętkowany drapieżnik na ugiętych nogach podkrada się do niczego nieświadomej gazeli przynosi po prostu uczucie straty czasu.



Co innego youtube’owe kanały wspomniane w nagłówku tego rozdziału. Obejrzałem dziś, podobnie jak już 246 178 ludzi 253 – sekundowy filmik wstawiony do sieci przez SciFuna i naprawdę miałem wrażenie jakbym przez ten czas poszerzył swoje horyzonty o wiele dalej niż podczas godzinnego seansu na kanale z żółtym prostokątem w logo.

Informacje podane są w skondensowanej, zabawnej formie, która nie nuży, a wręcz zachęca do samodzielnego poszukiwania nowych faktów. Identycznie sytuacja wygląda z kanałem Polimaty, którego twórca, Radek Kotarski został ostatnio nazwany „jednoosobową redakcją naukową”. Każdy z jego programów przyciąga jednorazowo wielotysięczne audytoria, które o wiele bardziej cenią prawdziwą pasję, niż wymuszone rozciąganie przekazu poprzez powtarzanie tych samych fragmentów audycji, zarówno przed, jak i po reklamach.

Tą prawidłowość rozciągnąć jeszcze można na pozostałe kanały, nie tylko naukowe. AbstrachujeTV i Thebeeczka, tworzący treści rozrywkowe, Mariusz Max Kolonko, którego niesamowicie szybko zdobywający popularność polityczny kanał był niedawno bohaterem nagłówków wielu portali. Do czego ten trend może doprowadzić w przyszłości?

Już teraz YouTube wprowadza płatne kanały, które w dużym przybliżeniu funkcjonować mogą jak mini-telewizje z płatnym dostępem do treści premium. A w przyszłości być może serwis Google’a sam wyląduje na jakimś multipleksie… Choć szczerze wątpię, aby sama firma tego chciała.
Co może uratować telewizję?

Coraz większą popularnością cieszą się seriale

Przeżywają one swój rozkwit, a taka np. „Gra o Tron” angażuje w los swoich bohaterów całe społeczności fanów. Za przykład niech posłuży 9 odcinek ostatniego sezonu, po którego emisji Facebook wybuchł ogniem komentarzy. Abstrahując jednak od tego jak wiele osób rzeczywiście obejrzało program na HBO, a ilu tylko ściągnęło go sobie z neta, zauważyć należy, że telewizja nie zdołała przyciągnąć do siebie widzów. Wszyscy od razu po emisji przenieśli się do Internetu, aby tam podyskutować o meandrach fabularnych.

Widownia polskich stacji także powoli spada i choć trzymają się one jeszcze stosunkowo dobrze. Lecz to wszystko spowodowane jest po prostu tym, że Polska, jako kraj jest zdecydowanie zapóźniona pod względem cyfryzacyjnym od nie tylko w stosunku do Zachodu, ale także i Wschodu.

Dziś wyłączony został ostatni nadajnik analogowy. Umarła telewizja analogowa i cyfrowa narodziła się pełnym życiem, choć długo może ono nie potrwać…

Foto