telegram
35

Fora? Maile? Torrenty? To wszystko można mieć w jednym komunikatorze, miejscu wolnym od cenzury

Telegram jest komunikatorem, który nie cieszy się w Polsce wybitną popularnością. Owszem, jest grupa ludzi która z niego na co dzień korzysta, jednak do Messengera czy nawet WhatsApp nie bardzo ma co startować. Warto jednak spojrzeć na niego w szerszej perspektywie, bo okazuje się, że są kraje w których zastąpił on... niemal całą resztę internetu. Fora internetowe, pocztę e-mail, a nawet serwisy z pirackimi filmami. I jest to na tyle silne zjawisko, że pierwsze kraje blokują dostęp do usługi, a kolejne — chciałyby pójść w ich ślady.

A nielegalne filmy ściągają z… komunikatora

Jestem jednym z użytkowników, którzy korzystają z Telegramu na co dzień. Do komunikacji z przyjaciółmi jest jak znalazł: multiplatformowy, szybki, bezproblemowy, jak głosi wieść — także bezpieczny. Opcja dostosowania skórek, dostęp do setek rozmaitych paczek z naklejkami to fajne bonusy, z których wielu ma pewnie sporą uciechę. Jako jeden z tych, którzy w ogóle nie sięgają po Messenger — to najwygodniejsza opcja do grupowych rozmów. Telegram jest dla mnie wyłącznie komunikatorem, ale jak się okazuje — to także idealne miejsce, by dzielić się pirackimi treściami. Platforma pozwala na umieszczanie plików ważących nawet 1,5 GB — a na otwartych grupach kwitnie wymiana. Po przeczytaniu wpisu na Android Police z niedowierzaniem sprawdziłem w wyszukiwarce proste frazy. Efekt?

To naprawdę tak działa — i nie trzeba się specjalnie naszukać, a prawdopodobnie wtajemniczeni znają dużo lepiej zaopatrzone miejsca. 

Dla niektórych Telegram jest jedynym wolnym internetem, jaki znają

Jeżeli trafiliście kiedyś do kraju w których nie działają usługi z których korzystacie na co dzień, a poza tym nie ładuje wam się połowa stron z których korzystacie, to wyobraźcie sobie, że dla niektórych to codzienność. Jasne, mają alternatywy — jednak to już nie to samo, bo przecież tam nie porozmawiają ze znajomymi, których… chociażby poznali podczas wakacji. W Iranie od 2009 roku dostęp do większości zagranicznych usług i platform jest właściwie niemożliwa — i to właśnie Telegram jest dla nich Facebookiem, Messengerem, platformą blogową, Tinderem, forum internetowym, a nawet Netflixem. Teraz rząd chciałby go zablokować — co tłumaczy planami firmy na wprowadzenie własnej kryptowaluty. To mocno naciągane, bowiem twórcy popularnego komunikatora od razu zapowiedzieli, że nie trafi on do wszystkich — w tym m.in. Iranu. Jest on po prostu nie w smak tamtejszym politykom, bo dla wielu tamtejszych mieszkańców to właśnie Telegram stał się synonimem wolnego internetu, a ten w ich oczach miałby stanowić zagrożenie w najbliższych wyborach — czytamy w NY Times. Pod koniec miesiąca w Iranie miałby wystartować alternatywny komunikator — oczywiście taki, nad którym władze będą miały dużo większą kontrolę.

Zobacz też: popularny komunikator internetowy – najlepsza piątka!

Telegram staje się coraz bardziej niewygodny

Iran nie jest pierwszym krajem, który blokuje dostęp do Telegramu. Kilka dni temu zrobiło się głośno o tym, że z komunikatora już wkrótce nie skorzystamy w Rosji. Więcej o powodach tej decyzji pisał już Bartek na łamach AntyApps:

Co zadecydowało o wprowadzeniu tak drastycznego ograniczenia w dostępie do komunikatora na terenie Rosji? Serwis konsekwentnie odmawiał udostępniania zaszyfrowanych danych o które występowały władze kraju. Co ciekawe, Telegram nie zgadzał się na przekazywanie informacji przechowywanych na swoich serwerach nawet po przegraniu kilku spraw sądowych.

Jak widać — bezpieczeństwo i brak dostępu do zaszyfrowanych rozmów staje się dla władz… po prostu niewygodne. Czy inne państwa pójdą w ich ślady? Nie jest to wcale wykluczone. Przyznam, że aż do teraz sam byłem nieświadomym jaka moc drzemie w tej platformie — i jak ważną stała się w niektórych częściach świata. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie wciąż pozostaje jednym z najlepszych komunikatorów z jakich kiedykolwiek korzystałem — i mam nadzieję, że w tej kwestii akurat nic się już nie zmieni.

Źródło: Android PoliceNY Times, AntyApps