26

Szwecja posiada swój numer telefonu – dzwonisz i rozmawiasz z losowo wybranym Szwedem

Telefon do Szwecji? Do niedawna jedyną sensowną odpowiedzią na to pytanie byłby numer kierunkowy. Bo kraje nie mają przecież własnych numerów. Można zadzwonić do osoby prywatnej, firmy czy instytucji, ale nie do państwa. Na Północy postanowili to jednak zmienić. Jeżeli zadzwonicie pod numer +46 771 793 336, to po chwili powinniście rozmawiać ze Szwedem. Kto to będzie? Zagadka - dowiecie się podczas rozmowy. Można trafić na kobietę wykonującą zawód drwala na jakimś odludziu albo mężczyznę robiącego startupy w centrum Sztokholmu. Taka impreza!

250 lat bez cenzury, czyli promocja

Podstawowe pytanie brzmi: po co tworzyć taki numer? W odpowiedzi można trafić na stronie projektu na informacje o istotnej rocznicy: 250 lat temu, w roku 1766, Szwedzi prawnie zakazali cenzury. Ciekawe. Ale czy jest to powód, by tworzyć numer do swojego kraju? Jak to właściwie powiązać? Można stwierdzić, że Szwecja chce być pionierem na różnych polach, można też dojść do wniosku, że potrzebny był pretekst, a tym okazała się rocznica, bardzo okrągła, wprowadzenia zakazu cenzury. Mając taki pretekst, można rozkręcać kampanię promocyjną. Tak, o reklamę tu chodzi.

Za akcją stoi Szwedzka Organizacja Turystyczna, a celem nadrzędnym jest po prostu promocja kraju, konkretnych miast i regionów. Można przeczytać książkę lub obejrzeć film na temat Szwecji, można poszukać informacji w Sieci. Ale od niedawna można też zadzwonić i pogadać z jakimś Szwedem. A nuż on doradzi, gdzie pojechać na wycieczkę, opowie o życiu w północnej Europie, obali kilka mitów na temat swojego kraju. Albo pomoże przygotować pracę semestralną. Ewentualnie: po prostu pogada o życiu.

Wykonując telefon do Szwecji, nie dzwoni się do przygotowanego na tę okazję biura, w którym siedzi sztab pracowników obsługujących infolinię. Nie, w tym przypadku do programu zgłosić może się każdy Szwed. Jego numer zostaje podpięty pod system i automat może do innego przekierować przychodzące połączenie. Czy rozmówca zobaczy nasz numer? Nie, pozostajemy dla niego anonimowi. Ponoć istnieje mała szansa na to, że dwa razy trafi się na tę samą osobę, ale czytałem wczoraj o takim przypadku. Może się też zdarzyć tak, że przez długi czas nikt nie będzie odbierał, a to np. z uwagi na porę dzwonienia – jeśli ktoś wykona telefon do Szwecji w środku nocy, to ludzie pewnie nie będą skorzy do rozmowy. Chyba, że trafi się na człowieka, który nie może spać. Albo wykonuje pracę stróża i nie ma nic lepszego do roboty.

Telefon do Szwecji to naprawdę fajna rzecz

Przyznaję, nie dzwoniłem, więc nie wiem, jak wyglądałaby taka rozmowa. Może trafiłbym na jakiegoś mruka i rozmowa jakoś by się nie kleiła. Ale jest i taka opcja, że świetnie bym się bawił, a człowiek żyjący na Północy Europy opowiedziałby dużo o swoim kraju. Albo o lokalnej społeczności. W kwadrans dowiedziałbym się sporo na temat państwa kojarzonego dzisiaj głównie z siecią IKEA i piłkarzem, który ma mało szwedzkie nazwisko. W branży głośno jest ostatnio o Sztokholmie, bo dynamicznie rozwija się tam scena startupowa. Ale skąd ten boom? Może wytłumaczyłby mi jakiś Szwed?

Intrygujący pomysł na wypromowanie kraju. Głośno zrobi się już o samej akcji – ze statystyk dostępnych na stronie inicjatywy wynika, że 1/3 przychodzących połączeń przypada na USA. Szwedzi robią sobie reklamę za Oceanem każdym kolejnym telefonem. Ciekawa rzecz: dzwoni ktoś z, powiedzmy, Los Angeles i rozmawia z przypadkowym Szwedem. Telefon połączy ludzi, których dzielą tysiące kilometrów. Obcych sobie ludzi. Jasne, podobne możliwości daje Internet, ale to inny poziom interakcji. No i w tym przypadku nie ma się pojęcia, na kogo się trafi. To nie forum czy grupa w sieci społecznościowej skupiające fanów zespołu X albo miłośników majsterkowania.

Ciekaw jestem, jakie będą efekty tego eksperymentu, czy telefon do Szwecji zaspokoi ludzką ciekawość i będzie się cieszył sporym zainteresowaniem? Ilu Szwedów zgłosi się do programu i ile obalą mitów na temat swojego państwa. Przy okazji zaczynam się zastanawiać, jak taka zabawa wyglądałaby w Polsce…?