29

Teksty na AW będą pisać roboty. Fajnie

Od kilku lat na sile przybiera dyskusja dotycząca wzrostu bezrobocia wywołanego przez szybki rozwój technologiczny, opracowania nowego, lepszego typu robotów, stworzenia sztucznej inteligencji. Nie brakuje osób przekonujących, że będzie nowocześniej, ale nie oznacza to, że będzie lepiej. Przynajmniej nie skorzystają wszyscy. To całkiem możliwe. Jednocześnie jednak czekam na te zmiany i nie boję się nieożywionego […]

Od kilku lat na sile przybiera dyskusja dotycząca wzrostu bezrobocia wywołanego przez szybki rozwój technologiczny, opracowania nowego, lepszego typu robotów, stworzenia sztucznej inteligencji. Nie brakuje osób przekonujących, że będzie nowocześniej, ale nie oznacza to, że będzie lepiej. Przynajmniej nie skorzystają wszyscy. To całkiem możliwe. Jednocześnie jednak czekam na te zmiany i nie boję się nieożywionego współpracownika w Redakcji.

Kilka dni temu Grzegorz podrzucił mi tekst okraszony następującym tytułem: Roboty tworzą już średnio tysiąc artykułów miesięcznie dla Associated Press. Powinienem poczuć dreszcz na plecach i to w towarzystwie zimnego potu: maszyna/robot/komputer/program/algorytm odbierze mi pracę. Na razie tworzy m.in. dla AP, ale przecież za rok może być wykorzystywany także przez mojego pracodawcę. I co wtedy? Mam problem, bo jestem mniej wydajny, droższy w utrzymaniu, omylny. A za program zapłacisz raz, ewentualnie skorzystasz z abonamentu, który będzie tańszy.

Poszperałem w Sieci i trafiłem na kilka tekstów, w których autorzy podejmowali ten temat. Nierzadko zastanawiali się, co będzie z ich miejscem pracy i wcale mnie to nie dziwi. Zastanawiam się jednak, czy faktycznie powinni się bać o te etaty czy wierszówki. Może jestem naiwny, ale mnie takie obawy nie naszły. Co więcej, z wielkim zainteresowaniem wyglądam wieści na temat narzędzi, które nasza Redakcja mogłaby wykorzystać w pracy. Rozwiniętych narzędzi, które zaczną tworzyć teksty. Niczym dla AP.

Artykuły tworzone dzisiaj przez maszyny to nie felietony, reportaże, wywiady, analizy. Słowo „artykuł” odnosi się zazwyczaj do krótkich informacji, sprawozdań. Dotyczą pogody, sportu, gospodarki. Kończy się mecz, a robot generuje wpis na temat przebiegu spotkania. Firma publikuje raport kwartalny i szybko pojawia się wiadomość, w której program prezentuje najważniejsze dane, np. w formie wykresów. Dzisiaj zajmują się tym ludzie, ale, jak już wspomniałem, są zastępowani prze maszyny. I dobrze.

Ludzie często popełniają błędy. Przez parę ostatnich tygodni przeczytałem sporo tekstów dotyczących wyników kwartalnych/rocznych firm z branży IT, w sporej części znalazły się błędy: przecinek w niewłaściwym miejscu (jest różnica między zyskiem 1,11 mld dolarów, a 11,1 mld dolarów), pomieszane liczby, przychód mylony z zyskiem itd. Sam się mylę i zdaję sobie sprawę z tego, że czasem trudno się ustrzec wpadki. Dlatego wolałbym, by zajęła się tym maszyna, która błędów nie popełni, po prostu inaczej przedstawi raport danej firmy. A ja w oparciu o ten tekst napiszę komentarz. Jeśli ktoś chce suche dane, zajrzy do wygenerowanego wpisu, jeśli chce poznać opinię autora (człowieka), przeczyta też komentarz. I pewnie wyrazi swoje zdanie pod tekstem.

Pojawia się u nas trochę wpisów, które mogłyby zostać napisane przez komputer. Zajmują się tym ludzie, bo nie ma alternatywy, a wiadomości są czasem dość istotne. Czy można uznać tę pracę za twórczą? Według niektórych Czytelników, nie. Staramy się jednak zawsze dodawać nasze opinie. Chciałbym, by takie teksty pisał program, ja w tym czasie zajmę się czymś innym – nie tylko komentowaniem. Będą się pojawiać wyłącznie autorskie wpisy, które trudno nazwać tłumaczeniem z obcojęzycznego źródła czy przeredagowaną informacja prasową. Człowiek będzie pisał mniej, ale lepiej. Człowiek będzie tworzył.

Na razie trudno sobie wyobrazić robota piszącego długi felieton, w którym pojawiłyby się żarty, ironia, przytyki, odwołania do literatury, czy kultury masowej. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy maszyna odwołuje się do abstrakcji, zaskakuje mnie kolejnymi akapitami i serwuje puentę wbijającą w fotel, skłaniającą do zadumy. Być może kiedyś do tego dojdzie, ale dzisiaj i w bliższej przyszłości to jedynie wizje futurologów. Zresztą, nawet jeśli sztuczna inteligencja będzie już bardzo rozwinięta, nie musi dochodzić do sytuacji, w której całkowicie znikną ludzie wykonujący zawód dziennikarza, tłumacza, redaktora itp. Maszyny produkują dzisiaj meble, obuwie czy inne maszyny, ale to nie oznacza, że wyparowali wszyscy rzemieślnicy – stół nadal mogę zamówić u stolarza, buty u szewca, a samochód u rodzinnej firmy pasjonatów motoryzacji. Nisza? Tak, ale jest.

Podejmując temat sztucznej inteligencji i tego czy nam zagraża nie możemy martwić się tylko o to, że maszyny będą coraz mądrzejsze. Warto też zadać pytanie, czy powinniśmy wykonywać prace, które nas, ludzi czynią mniej kreatywnymi? Czy człowiek przepisujący wynik meczu, dane z tabelki albo temperaturę na najbliższy tydzień, robiący to przez cały rok od 8.00 do 16.00 jest dziennikarzem? Czy w takiej pracy może się rozwijać i zacząć tworzyć naprawdę ciekawe treści, które wywołają u innych okrzyk zachwytu? Pewnie zdarzają się takie przypadki, ale jestem skłonny założyć, że te czynności zabijają kreatywność, chęć szukania, zadawania pytań, zastanawiania się nad mniej lub bardziej istotnymi zagadnieniami. Maszyny nie wyeliminują zawodu dziennikarza – one mogą go przenieść na wyższy poziom. I wierzę, że tak się stanie.