17

Technologią w koronawirusa. U nas brak maseczek i wykończony personel, a tam roboty zamiast pielęgniarek

Obecna pandemia koronawirusa coraz wyraźniej pokazuje jak bardzo, przynajmniej w zakresie technologicznym, Europa i Stany Zjednoczone tracą miano „pierwszego świata” na rzecz Azji. I nie chodzi tu o kraje takie jak Japonia,  Singapur czy Tajwan, ale traktowane ciągle z góry przez większość „atlantyckiego” świata Chiny. Tymczasem widać, że przeniesienie prawie całej produkcji do Chin, w połączeniu z rozwiniętą przez nich w międzyczasie infrastrukturą „Reaserch & Development” powoduje, że niedługo europejskie ulice i szpitale mogą wyglądać jak skansen, a chińskie jak ulice z filmów science-fiction. Choć nie wszystkiego musimy im zazdrościć.

Roboty pojawiające się dotychczas w miejscach publicznych były bardziej ciekawostką, pokazem technologicznych możliwości i pewnym rodzajem nowoczesnej chińskiej propagandy. Dziś mogą wykazać swoją prawdziwą przydatność. Jeśli się sprawdzą, czeka nas spora rewolucja, która może odciążyć służby w wielu ryzykownych przypadkach, choć jak każda tego typu technologia, niesie także duże zagrożenia.  

Roboty medyczne

Zacznijmy od miejsca, w którym nowoczesne rozwiązania budzą najmniej kontrowersji. W chińskich szpitalach pojawia się coraz więcej robotów. Na większą skalę pomagały w szpitalach najbardziej dotkniętej prowincji Hubei, są też testowane w wybranych szpitalach na terenie całego kraju. Można tam na przykład znaleźć roboty odkażające  YouiBot, a ostatnio wdrażane są nowe modele do obsługi pacjentów. 

Robot o nazwie Xiao Bao dostarcza izolowanym pacjentom leki, dokonuje pomiarów temperatury oraz przekazuje instrukcje od lekarzy. Trzeba jednak przyznać że nawet na załączonym filmie widać, że robotyzacja nie może ograniczyć się tylko do zakupu robota. Ich wprowadzenie wymusi działania dostosowawcze całej infrastruktury szpitalnej. Zwróćcie uwagę jak „pokazano” w załączonym poniżej filmie prozaiczną czynność otwierania drzwi do sali. 

Nie mniej jednak, do wymienionych wcześniej czynności, relatywnie prostych a zabierających sporo czasu roboty nadają się idealnie. Warto też dodać, że testowane są  i bardziej zaawansowane roboty, potrafiące wykonać niektóre czynności medyczne. Nawet jeśli ich ilość jest obecnie ograniczona, ich wprowadzanie bardzo kontrastuje z działaniami podejmowanymi w Polsce, gdzie prywatne firmy dorabiają mocowania filtrów do masek z Decathlona na drukarkach 3D, a rząd nie wie, gdzie giną rzekomo ogromne przesyłki z wyposażeniem medycznym. Co ciekawe, pomimo że Chiny mają największą bazę firm produkujących roboty, w zakresie modeli dezynfekujących zdecydowali się jeszcze w lutym dokupić roboty duńskiej firmy UVD Robots. Może to świadczyć, że robotyzacja chińskiej służby zdrowia to więcej niż pojedyncze testy, jak nie którzy chcą to przedstawiać.

Autonomiczna logistyka i produkcja

W najbardziej dotkniętych miejscach, gdzie wprowadzono ścisłą kwarantannę, testowano też rozwiązania logistyczne oparte o autonomiczne roboty takie jak Jingdong firmy JD Logistics. Te sympatycznie wyglądające pojazdy są w zasadzie samobieżnymi paczkomatami obsługiwanymi z aplikacji. Testowano je zarówno pod kątem dostarczania żywności, jak i medykamentów. 

Jednocześnie w ramach ponownego rozruchu gospodarki, firmy chińskie szybko automatyzują swoje linie produkcyjne i magazyny. Tania siła robocza przestaje być atutem, staje się nim zdolność do utrzymania produkcji i dostaw nawet w tak trudnych warunkach, jak epidemia. Swoją drogą, może się okazać, że jeśli Muskowi uda się w miarę szybko wdrożyć do produkcji swoją autonomiczną ciężarówkę, zapotrzebowanie na taki produkt, może kolejny raz zaskoczyć analityków zajmujących się przyszłością tej firmy.

Policja z przyszłości, pytanie czy ciekawej

Znacznie bardziej kontrowersyjnie wygląda sprawa technologii wprowadzanych w służbach porządkowych. Chińskie ulice są dziś patrolowane przez roboty i policję w interaktywnych hełmach, które na bieżąco dokonują pomiaru temperatury przechodniów. Widoczny na zdjęciach robot, podobny trochę do Wall’ego czy Johnny 5, juz patroluje ulice kilku dużych miast, jego pracę wspomagają też drony. Samo w sobie nie byłoby to groźne, ale sprzężone z chińskim systemem rozpoznawania twarzy oraz oceniania obywateli budzi niepokój na przyszłość. O ile większości nie razi stosowanie takich metod w czasie epidemii, to nie liczyłbym, że rząd chiński odpuści tak głęboką inwigilację po opanowaniu koronawirusa.

Chińska policja otrzymała też inteligentne hełmy produkowane przez firmę KC Wearable, które są wyposażone  termometr umiejący dokonać pomiaru z około 5 m, wyświetlacz do rzeczywistości rozszerzonej, kamerę odczytującą QR kody ze statusem obywatela oraz spiętą z systemem rozpoznawania twarzy. Komunikuje się przy pomocy BT, WiFI i 5G mogąc łączyć się na przykład z bazami danych szpitali.

W efekcie policjant po otrzymaniu alarmu o osobie z podwyższoną temperaturą, nie tylko może unikać niebezpieczeństwa, ale otrzymuje dane osobowe takiego człowieka wraz z jego historią medyczną. Według producenta hełm jest w stanie sprawdzić około 100 osób w ciągu dwu minut. Imponujące i przerażające jednocześnie, myślę, że Orwell w dzisiejszych czasach już siadałby do pisania poprawionego wydania „Roku 1984”. 

Wygląda na to, że obecna pandemia, destrukcyjna dla gospodarki, będzie miała podobne znaczenie dla branży robotycznej i AI, jak kiedyś klasyczna wojna dla branży lotniczej czy motoryzacyjnej. Niezależnie od kosztów gospodarczych kryzysu, zarówno rządy, jak i firmy, które przetrwają zawieruchę, będą musiały przygotować się na drugi rzut obecnej lub kolejną epidemię.

W obliczu deficytu lekarzy i personelu medycznego, który obecna epidemia niestety pogłębi, nowoczesne technologie mogą okazać się jedynym dostępnym na szybko rozwiązaniem. I nie chodzi tu tylko o spektakularne roboty przemieszczające się, ale o narzędzia nadzoru bazujące na mechanizmach AI. Jednocześnie powinniśmy mieć nadzieję, że to tam skierowana zostanie większość środków, a nie dla służb porządkowych, które już dziś mają za dużo uprawnień.