101

Tanie inteligentne żarówki wcale nie są inteligentne

Nie wiem, czy to, co czytasz to recenzja, czy może tekst napisany pod wpływem impulsu. Dlatego dla bezpieczeństwa potraktujmy to jako zbiór obserwacji po kilku tygodniach z tanimi żarówkami, które producent postanowił nazwać inteligentnymi. To jak to z nimi jest?

Żarówki firmy Polux (we współpracy z Tuya) nie są czymś, co nazwałbym produktem z „górnej półki”. Kosztowały niewiele ponad 20 zł za sztukę, co wydaje mi się ciekawą ceną, a równocześnie zakładem o niskim ryzyku. No bo gdyby ten eksperyment się udał, to miałbym inteligentne oświetlenie w salonie prawie za darmo. Z kolei, jeśli by się nie udał — a się nie udał — to strata pieniędzy aż tak bardzo nie boli.

A miało być tak pięknie

Wszystko zapowiadało się naprawdę nieźle. Niska cena, dedykowana aplikacja, a jako wisienka na torcie, są to żarówki RGB! I to wszystko za ok. 20 zł.

Musicie przyznać, że wstęp do tego krótkiego odcinka serialu „Dawid i tani inteligentny dom” zapowiadał się naprawdę ciekawie.

Pierwsze wrażenia

Te można porównać do poznania nowej osoby na imprezie po kilku głębszych. Wtedy nawet ktoś o wątpliwej urodzie potrafi uchodzić za mocną „dziesiątkę”. Jednak następnego dnia, gdy ilość promili spada, a ból głowy się wzmaga, zaczynamy dostrzegać błąd, jaki popełniliśmy. Tutaj ta sama historia.

Żarówki wkręcone, apka zainstalowana, wszystkie 3 bez problemu podłączone i sparowane z telefonem. Członek rodziny dodany, a urządzenia udostępnione tak więc i ja, i żona mogliśmy bez problemu nimi sterować, a opcji do wyboru im nie brakuje.

Jasność, barwa, kolor, różne tryby i schematy automatycznych zmian kolorów, ustawienia czasowe itp.. Naprawdę jest tego sporo. Żarówki bez problemu można nazwać inteligentnymi i się nimi cieszyć.

Nie wszystko złoto o się świeci

Wystarczył jeden reset, aby żarówkę opuściła jej cała, zaprogramowana inteligencja. Tak się składa, że mam dwójkę małych dzieci. Na tyle małych, by uznały zabawę oświetleniem za świetny pomysł i na tyle dużych, aby do włączników od wspomnianego oświetlenia dosięgały. Dodajmy do tego funkcję żarówek, która resetuje ich ustawienia w momencie trzykrotnego, szybkiego włączenia i wyłączenia. Nie trzeba było długo czekać, aby jeden z nich dokonał fabrycznego resetu wspomnianych żarówek.

W sumie nie przejąłem się tym bardzo. Żarówki sparowaliśmy za pierwszym razem dosłownie w chwilę więc co to za problem? No, ale tym razem już nie poszło tak łatwo. Dwie z trzech żarówek połączyły się bez problemów, ale ta ostatnia coś nie chciała. Po kilku restartach udało się wszystko spiąć na nowo. Znów miałem inteligentne oświetlenie.

Jak to z dziećmi bywa, sytuacja się powtórzyła. W końcu lubią eksperymentować i testować, a za każdym razem było gorzej i trudniej…no ale jakoś to działa.

Dlatego inteligentne domy nadal są dla geeków i bogatych ludzi

Oczywiście to w 100% subiektywna opinia, ale moim zdaniem nie ma na rynku wielu sensownych produktów w niskich cenach z zakresu smart home. To, co jest albo działa do kitu, albo jest fatalnie zaprojektowane, albo wygląda dramatycznie, a najczęściej jest to jakaś kombinacja tych trzech elementów.

Obecnie, jeśli chce się mieć inteligentny dom z prawdziwego zdarzenia, to musicie spełnić jedno z dwóch założeń:
Pierwsze, musicie zainwestować sporo kasy w wysokiej klasy sprzęt i fachowców. Drugie, być prawdziwym geekiem i mieć wiedzę oraz umiejętności niezbędne do ogarnięcia tych rzeczy na bardzo niskim poziomie.

A może wy znacie jakieś ciekawe sposoby na darowanie swoim domom trochę inteligencji niskim kosztem?

// UPDATE

W artykule z mojej winy (autora) była błędnie opisana kwestia integracji z Apple HomeKit. Urządzenie współpracuje za to z systemem Google i jak podają czytelnicy robi to dobrze. Odnoszę się do komentarzy, ponieważ sam nie posiadam obecnie urządzenia z Androidem i nie mogę tego zweryfikować. Nie mniej jednak, ufam naszym czytelnikom! :)