63

Taksówkarz napadł na kierowcę Ubera i człowieka, który stanął w jego obronie. Teraz przeprasza

Ciekawe wieści płyną z Facebooka: w popularnym serwisie społecznościowym pojawiły się przeprosiny, których autorem jest krakowski taksówkarza. Adresat? Człowiek, który stanął w obronie zaatakowanego kierowcy Ubera. Obaj ponoć ucierpieli. Niejednokrotnie podkreślaliśmy, że siłowe rozwiązania prowadzą donikąd, że emocje trzeba studzić, teraz przyznaje to osoba, która ewidentnie przesadziła w walce o klienta.

Taksówkarz, o którym mowa jeździ w Krakowie i jest podobno związany ze Związkiem Zawodowym Krakowskich Taksówkarzy. Ataku na kierowcę Ubera miał się dopuścić 19 października 2016 roku. W obronie tego drugiego stanął Piotr Chonin, doszło do naruszenia nietykalności cielesnej. Sprawa trafiła do sądu, ale zakończyła się polubownie, strony zawarły ugodę. Najwyraźniej przewidywała ona przeprosiny. Pełen tekst brzmi następująco:

Ja, niżej podpisany taksówkarz Robert Kałuża przepraszam pana Piotra Chonina za moje karygodne zachowanie polegające na zaatakowaniu kierowcy korzystającego
z aplikacji Uber oraz stającego w jego obronie pana Piotra Chonina.
Mam świadomość, że ani współpraca z firmą Uber, ani tym bardziej obrona osoby współpracującej z firmą Uber nie powinna być powodem zachowania, którego się dopuściłem, a sprowadzającego się do naruszenia nietykalności pana Piotra Chonina przez kilkukrotne zadanie ciosów.
Jako taksówkarz powinienem akceptować fakt istnienia na rynku podmiotów oferujących konkurencyjne usługi, a klientów zdobywać uczciwie i z poszanowaniem dobrych obyczajów oraz przepisów prawa.
W związku z powyższym przepraszam również firmę Uber za to, że zaatakowałem kierowcę korzystającego ze stworzonej przez Uber aplikacji oraz zobowiązuje się do niedopuszczania się tego typu agresywnych zachowań w przyszłości oraz do nie namawiania innych osób do tego typu zachowań.

Ważny sygnał i to dla obu stron: kierowcy Ubera mogą się poczuć bezpieczniej, widzą, że taksówkarz nie stoi ponad prawem i nie może stosować przemocy, do podobnych wniosków powinni dojść sami taksówkarze. Chociaż status Ubera w naszym kraju wzbudza dyskusje i kwestia ta musi być uregulowana, chociaż firmę nękają kolejne afery, a wyniki finansowe nie są godne pozazdroszczenia, to sprawy nie rozwiąże się przez „polowania” na kierowców, atakowanie klientów i obrzucanie samochodów ekskrementami. Branża taxi, jej nadpobudliwi przedstawiciele, powinni zrozumieć, że w ten sposób tylko sobie szkodzą. Taksówkarz z Krakowa najlepszym na to dowodem. Zakładam, że innym da to do myślenia. Można, a nawet trzeba walczyć o swoje, ale tylko w cywilizowany sposób.