2

Tak Netflix jeszcze swoich serial nie promował. Bardzo dobra decyzja!

W jaki sposób Netflix będzie jeszcze nęcić i kusić potencjalnych widzów? Jak się okazuje, jest gotów zrobić całkiem sporo. Na przykład pozwolić im obejrzeć odcinek serialu zupełnie za darmo.

Darmowy okres próbny nie jest oczywiście niczym nowym. Niezależnie od tego, czy trwa 7 dni czy cały miesiąc, dzięki niemu bez ponoszenia żadnych kosztów możemy przejrzeć ofertę serwisu, sprawdzić jego działanie i zapoznać się z serialami oraz filmami, które są w katalogu. Wtedy podejmujemy decyzję o tym, czy jesteśmy gotowi na comiesięczny wydatek.

Darmowy odcinek serialu Netfliksa także dla niezarejestrowanych

Nie od dzisiaj wiadomo, że nawet w celu przejrzenia oferty usługi musimy się zarejestrować na Netflix, o oglądaniu czegokolwiek nie wspominając, ale najwyraźniej będą od tego pewne odstępstwa. Włodarze serwisu zdecydowali, że promocja serialu zamkniętego za swego rodzaju paywallem może być niewystarczająca, dlatego po raz pierwszy w historii udostępniono pierwszy odcinek serii nawet dla niezarejestrowanych użytkowników. By się z nim zapoznać wystarczy odwiedzić prosty do zapamiętania adres: netflix.com/bardofblood i gotowe. Niespodzianka jest tym większa, ponieważ nigdy wcześniej nic nie wskazywało na to, że Netflix będzie kiedykolwiek gotów zdecydować się na coś takiego.

Serial, którego pierwszy odcinek udostępniono za darmo i dla wszystkich nosi tytuł Bard of Blood. To nowość, w której oglądamy losy indyjskiego szpiega stojącego na czele niezatwierdzonej misji odbicia zakładników. Wszystko dzieje się w kilka lat po tragicznej misji w Beludżystanie.

Nie jest to pierwsza próba uczynienia treści Netfliksa bardziej przystępnymi. Uruchomiony stosunkowo niedawno nowy pakiet mobilny w Indiach sprawia, że dostęp do seriali i filmów na smartfonach kosztuje niecałe 3 dolary miesięcznie. Takie działania w świetle kilku ostatnich wydarzeń wcale mnie nie dziwią. Netfliksowi nigdy wcześniej nie skurczyła się baza użytkowników USA, aż do końca ostatniego kwartału – wtedy dowiedzieliśmy się, że właśnie do tego doszło, a w konsekwencji akcje serwisu powędrowały w dół. Niepokojące są też niestabilne przychody, ogromne wydatki i liczba produkcji, które powstają w ostatnim czasie.

To jasne, że celem Netfliksa jest rozbudowa własnej oferty o produkcje, które nie znikną w momencie wygaśnięcia umowy, a ze względu na zasięgi serwisu i obecność na tak wielu zróżnicowanych rynkach, platforma jest zmuszona na inwestycje w różnorakie produkcje, które będą docierać do widzów z każdego zakątka świata i odmiennych poglądach oraz oczekiwaniach.

Za dużo premier, a będzie jeszcze więcej

Czasy, w których Netflix posiadał jedynie kilka produkcji minęły bezpowrotnie. Liczba projektów, w które jest zaangażowany sprawia, że coraz trudniej jest odnaleźć tytuł, który może nas zainteresować. Zmagam się z tym problemem od pewnego czasu, porzucając coraz więcej produkcji po jednym, dwóch lub trzech odcinkach, a mając w perspektywie premiery Apple TV+ i Disney+ jeszcze trudniej będzie mi wyłowić spośród kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu comiesięcznych nowości Netfliksa seriale i filmy, które mnie zainteresują. Takie akcje, jak ta z Bard of Blood zdecydowanie przykuwają uwagę, ale przecież Netflix nie będzie w stanie pójść na takie ustępstwa przy każdej z premier.