Yahoo

W połowie roku 2012 świat nowych technologii obiegła elektryzująca wiadomość: Marissa Mayer, Amerykanka nazywana księżniczką Google, objęła stery u konkurencji – została CEO Yahoo! Mayer współtworzyła Google niemal od początku istnienia firmy, zajmowała w niej wysokie menedżerskie stanowisko, mogła się pochwalić pracą przy wielu produktach internetowego giganta. I nagle znalazła się na szczycie drabiny korporacyjnej gracza, z którym Google walczy o rynek. To było duże wydarzenie. Historia korporacji Google i Yahoo! nie przecięła się tylko w tym jednym miejscu. Na przestrzeni kilkunastu lat graczy łączyło całkiem sporo. Zresztą, podstawy ich biznesu są podobne. Mowa o firmach udostępniających wyszukiwarkę internetową, różnego typu usługi i serwisy. W obu przypadkach przedsiębiorstwo zakładane było przez dwóch młodych mężczyzn związanych z Uniwersytetem Stanforda. Starsze jest Yahoo!, ale to nie oni rozdają dzisiaj karty w tym biznesie.
Yahoo! powstało w połowie lat 90. XX wieku. Firmę założyli David Filo i Jerry Yang. Internet dynamicznie się wówczas rozwijał, biznes szybko rósł, pojawiały się coraz większe pieniądze. Na początku nowego stulecia nadeszła weryfikacja tego boomu, tzw. bańka dotcomowa, ale Yahoo! przetrwało kryzys i rozwijało się nadal. Kilka lat później pojawiła się oferta kupna biznesu – Microsoft wykładał na stół ponad 44 mld dolarów, ale propozycję odrzucono tłumacząc, iż proponowana suma jest zbyt niska. Nie trzeba było długo czekać, by okazało się, że z punktu widzenia Yahoo! prawdopodobnie była to nierozważna decyzja i zmarnowano sporą szansę – biznes tracił na wartości i coraz bardziej odstawał od rosnącego w siłę konkurenta, czyli Google.
Amerykańska korporacja zmaga się z różnymi problemami, zdarzały się nawet spore skandale, często zmieniali się dyrektorzy, dokonywano masowych zwolnień. W obecnej szefowej pokładane są duże nadzieje, trudno stwierdzić, czy zostaną one spełnione – na razie CEO szeroko otwiera portfel korporacji i przejmuje mniejsze firmy. Zdrowy rozsądek podpowiada, by kibicować Yahoo!, bo odrodzenie tego gracza może skutkować osłabieniem pozycji Google w niektórych segmentach biznesu IT, a konkurencja zawsze jest mile widziana. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że większość wydarzeń wiązanych z tym podmiotem ma dla nas wartość ciekawostki – Yahoo! nie może się pochwalić silna pozycją na polskim rynku i wydaje się mało prawdopodobne, by szybko uległo to zmianie.