7

Tablet z Chrome OS? Chętnie!

Jedynie dwa dni dzielą nas od Google I/O, dlatego nie bądźcie proszę zdziwieni ilością informacji na temat tego co możemy, a nawet co z całą pewnością przyjdzie nam zobaczyć podczas środowej prezentacji. Korzystając z okazji oczekiwania, pozwoliłem sobie połączyć kilka faktów i (być może aż) rozmarzyć się nad szansami powstania tytułowego urządzania. Czego bym od […]

Jedynie dwa dni dzielą nas od Google I/O, dlatego nie bądźcie proszę zdziwieni ilością informacji na temat tego co możemy, a nawet co z całą pewnością przyjdzie nam zobaczyć podczas środowej prezentacji. Korzystając z okazji oczekiwania, pozwoliłem sobie połączyć kilka faktów i (być może aż) rozmarzyć się nad szansami powstania tytułowego urządzania. Czego bym od niego oczekiwał i skąd wypłynął pomysł na taki gadżet?

Jako użytkownik Chromebooka bardzo często wraca do mnie pytanie: czy, a jeżeli tak, to kiedy zdecydujemy się w pełni przenieść z naszymi wszystkimi czynnościami, plikami i aplikacjami do Sieci. Dla jednych taki krok może wydawać się dziś absurdalny, choć nie będę ukrywał że znam osobiście osoby, który brakuje właśnie tego „jednego kroku” i nie odczułyby żadnej różnicy rezygnując z korzystania z typowego systemu operacyjnego jak OS X czy Windows.

Zastanówmy się, do jakich czynności przede wszystkim służą dziś tablety? Książki, gry, filmy – bez wątpienia. Prym jednak wiodą na pewno aktywności związane bezpośrednio z Siecią – przeglądanie stron internetowych, poczta i portale społecznościowe. Czy do takich potrzeb nie wystarczyłby tablet oparty właśnie na systemie Chrome OS? Oczywiście najważniejszym w takiej sytuacji czynnikiem byłaby cena takiego urządzenia – skoro Nexus 7 (oraz prawdopodbnie również jego następca) został wyceniony na 199 dolarów, to kolejny magiczny próg 99 dolarów okazałby się strzałem w dziesiątkę?

tablet2.100

Pamiętajmy, że ze względu na Chromebooka Pixel (oraz użytkowników innych laptopów z ekranami dotykowymi) Google było niejako zmuszone do przystosowania tego systemu do obsługi dotykowej choć w najmniejszym stopniu, co spotkało się ze sporym niezadowoleniem reszty użytkowników, dla których zmiany okazały się dosyć niekorzystne. Całkiem niedawno Google rozpoczęło takż testy klawiatury ekranowej w systemie Chrome OS – i tak kroczek za kroczkiem, możemy snuć domysły na temat planów Google. Być może w drodze jest już kolejny Chromebook z ekranem dotykowym, lecz jako urządzenie z nieco niższej półki, ponieważ cały czas pamiętamy jak zaporowa okazała się cena Chromebooka Pixel. Fakty można również zinterpretować nieco inaczej i właśnie wtedy na myśl przychodzi mi tablet z tym systemem.

Cena: 99 dolarów. Hasło reklamowe: „Pure Google”, bo przecież Chrome OS to także sporo aplikacji (oraz aplikacjo-skrótów) w Chrome Web Store, choć i tam szykują się spore zmiany – typowe aplikacje offline, mające nie przypominać wersji webowych usług. Wśród nich znajdziemy wiele udostępnionych przez Google, a w przypadku ekspansji systemu mogliśmy oczekiwać kolejnych. Niewielkie, może siedmio- może ośmiocalowe urządzenie, niedrogie i superłatwe w obsłudze. Zdaniem niektórych, Chrome OS zdecydowanie lepiej nadaje się na tablety, aniżeli na laptopy czy komputery stacjonarne, gdzie jest już dosyć tłoczno. Obawiam się jednak, że wcale w interesie Google nie byłoby wprowadzanie na rynek urządzeń mobilnych jak tablety i smartfony kolejnego systemu, który mógłby stać się przyczyną lekkiego zdezorientowania użytkowników. Teraz widoczny jest wyraźny podział – Chrome OS to konkurent dla Windowsa i OS X (choć nie do końca, gdyby ktoś chciałby się przyczepić), zaś Android to rywal dla iOS’a i Windows Phone’a.

„Chromepad” lub „Nexus Chrome” mógłby okazać się ciekawym kawałkiem gadżetu, choć tak naprawdę bardzo ciężko jest ocenić jak zareagowałby na niego rynek i klienci. Co przyszykowało dla nas Google? W najbliższą środę wieczorem wszystko już będzie jasne.

Źródło grafiki: Chromium.