12

Tablet pracujący czyli Iconia Tab W500

Autorką tego gościnnego wpisu jest Marta Smyrska Znacie może taką grę: gdybym była kwiatem, to jakim? Bawiliśmy się w nią kiedyś na promie płynącym do Irlandii, więc czasu mieliśmy dużo ;). Okazało się, że gra jest łatwa i trudna, w zależności od osoby. Niektórych było łatwo „zgadnąć”. Po pierwszym pytaniu odkryta została Karolina z profilem […]

Autorką tego gościnnego wpisu jest Marta Smyrska

Znacie może taką grę: gdybym była kwiatem, to jakim? Bawiliśmy się w nią kiedyś na promie płynącym do Irlandii, więc czasu mieliśmy dużo ;). Okazało się, że gra jest łatwa i trudna, w zależności od osoby. Niektórych było łatwo „zgadnąć”. Po pierwszym pytaniu odkryta została Karolina z profilem twarzy Nefretete (Jaką byłabym epoką? Starożytnym Egiptem!) oraz elegancka i wyrafinowana Kasia (Jakim byłabym samochodem? Porsche!) Może po tym doświadczeniu została mi skłonność do antropomorfizacji marek, z którą borykam się w życiu prywatnym i zawodowym.

Towarzyski Apple

Zacznijmy od tego, że jestem fanką iPhona. Kocham go niezmienną miłością, od gwiazdki Roku Pańskiego 2009. Pierwszego iPada zobaczyłam u znajomej dziennikarki w październiku 2010 roku na Krakowskim Przedmieściu. Wzięłam go do ręki, posurfowałam trochę, obejrzałam biblioteczkę e-booków i obiecałam sobie, że to będzie pierwszy tablet, który kupię w życiu. No i od pół roku mam tablet … Acera Iconia Tab W500;).

Naprawdę chciałam kupić iPada! Przejrzałam wszystkie możliwe recenzje blogerów. Od Maćka Budzicha po Kominka. Ze szczególnym zainteresowaniem czekałam na recenzję tego ostatniego, który przypomniał mi trzy rzeczy: 1. nie ma na nim Windowsa, 2. nie można mu podpiąć peryferyjnego oprzyrządowania, 3. nie da się z niego blogować. Kominek napisał (jakby do mnie) – On nie zastąpi ci komputera, jeśli lubisz dużo pisać. Jest takim dodatkiem do życia. Jak wakacje.

Zrozumiałam wtedy, kim właściwie jest iPad. Na pewno wy też macie go wśród znajomych! To przystojny i zabawny singiel (bardzo atrakcyjny interfejs). Funkcjonuje na wysokich obrotach (niewyczerpywalna bateria). Bardzo „responsywny”: wystarczy rzucić hasło i jest gotowy do akcji. Robi wrażenie w towarzystwie! Jeśli ktoś chce z nim pracować, proszę bardzo. Świetnie się z nim robi research. Błyskotliwy, inteligentny, szybki. Ale w toku projektu okazuje się, że tego nie może, tamtego nie potrafi, z tym jest niekompatybilny. Natomiast idealny kompan na wakacje!

Solidny Acer

Jako osoba, która sporo pracuje w domu i w drodze oraz – w dużej mierze – utrzymuje się z pisania, potrzebowałam uniwersalnego i solidnego sprzętu do pracy. Gdybym mogła najkrócej zdefiniować to, co robię na co dzień na komputerze, to by była sekwencja: 1. odebrać i zapisać załącznik, 2. przeredagować tekst i czasem dołączyć zdjęcie z obszernego archiwum, coś wydrukować, 3. odesłać mail z załącznikiem, 4. co jakiś czas wysłać zeskanowane faktury do księgowości i rozliczyć się z urzędami. Z żalem oderwałam się więc od przeglądania mobilnych ofert z iOsem i Androidem i skupiłam się na propozycjach z Windows.

Tak jak w przypadku komputera dla dzieci, szukaliśmy wielozadaniowej i porządnej z wyglądu maszyny. Mój profil (pracuję zdalnie, często jeżdżę do klientów, w wolnych chwilach piszę bloga) sprawił, że zwróciłam uwagę na Iconię Tab W500. I to był świetny wybór! W domu traktuję ją jak PC. Podłączam do niej monitor, mysz, klawiaturę i pracuję wygodnie na dwóch monitorach: zewnętrzny o rozdzielczości full HD + wbudowany 1200×800 (iPad ma tylko 1024×768). U klientów z kolei podłączam tablet do rzutnika i pokazuję prezentację, nad którą pracowałam jeszcze siedząc w pociągu. Trzeba tylko pamiętać o zabraniu kabla HDMI + przejściówka na DVI, bo nie wszędzie jest rzutnik sieciowy albo taki kabel. Gdy muszę na coś czekać (bank, lekarz, poczta, balet córki, …), w każdej chwili mogę wyciągnąć tablet z torebki, napisać i wrzucić coś na bloga albo podliczyć koszty do bieżącego projektu.

Oprogramowanie biurowe mam za darmo. Z systemem (a konkretnie za dwa dolary więcej) przyszedł Office 2010 Starter z Wordem i Excelem, który wystarcza w niedużym biznesie. Przy prezentacjach i prostych bazach świetnie spisuje się OpenOffice. Zastanawia mnie jeszcze jeden drobiazg. Często pracuję na kilku, otwartych obok siebie, oknach aplikacji – czy na tabletach niewindowsowych to możliwe bez specjalnego zachodu?

Owszem, Iconia ma swoje wady, co jest normalne przy rozlicznych zaletach. Np. trochę za wolny i mały dysk, albo chwilowo czarny wyświetlacz przy obracaniu ekranu, działają mi na nerwy (ale się przyzwyczaiłam). Czekam jednak spokojnie na Windows 8, a przy okazji wymienię też dysk na większy (SSD ma dość popularne łącze mSATA). Właściwie najpoważniejszą wadą jest dla mnie …atrakcyjność mojego tabletu dla innych domowników. Nigdy go nie ma na moim biurku, bo ktoś właśnie wziął go sobie do kuchni, na kanapę czy do łóżka. I z reguły jest to użytkownik tabletu HP z i7 ;) Dlaczego woli moją skromną „ikonkę”? Nigdy mi do końca nie wyjaśnił.

Tablet czy nie tablet

Jednak zorientowałam się, że atrakcyjna aura Acera jest nieznana innym użytkownikom. Pierwsza przykrość spotkała mnie na moim ulubionym fanpage’u na Facebooku, gdzie na hasło: pochwalcie się swoim tabletami napisałam z dumą o moim nowym nabytku. – Iconia? To netbook! – zawyrokował administrator, po czym wdał się w dyskusję z posiadaczami iPada. Wrrr.

Zaraz, zaraz. Świadomie kupiłam Iconię z Windowsem. Mam naprawdę tablet, odrobinę cięższy i mniej żwawy w przeglądaniu Internetu, ale za to jest w nim cały mój pecet. Dwie wtyczki (hub USB i HDMI) i pracuję przy biurku na 27-mio calowym ekranie, z podłączoną klawiaturą, myszką, drukarką, skanerem, terabajtowym dyskiem i DVD, a kiedy wychodzę, np. na biznesową prezentację, wrzucam po prostu swego „peceta” do torebki. Wieczorem służy do kanapowego surfowania i czatowania, a w podróży dzieci oglądają na nim filmy (przydaje się dodatkowe 32GB na karcie SD). Więc czasem to PC-et, czasem tablet, ale nie wiem kiedy jest netbookiem ;).

P.S. Gdybym była tabletem, to pewnie byłabym pracującą Iconią W500, chociaż bardzo bym chciała być iPadem 2 albo nawet już 3. Mój „właściciel HP 2760p” drwi trochę z generacji Aj, aj, aj!!! (Aj!ple, Aj!fon, Aj!pad), ale co tam. Niewykluczone, że w przyszłości kupię sobie iPada. Jak tylko zarobię na niego na Acerze. W odwrotnej kolejności byłoby to pewnie trudniejsze ;-). Może do tej pory w „chmurze” będzie już wszystko czego potrzebuję, a PC-et stanie się zbędny.

Autorka jest PR-owcem, prowadzi własną firmę oraz – wraz z innymi mamami – bloga o polskiej twórczości dla dzieci: www.wielokropek.com.pl