13

Ta „nowa” usługa VOD już mnie do siebie przekonała. Ale na jak długo?

Nie jest to marka pokroju Netfliksa czy Apple, nie należy też do znanych platform i stacji telewizyjnych. To serwis jednego z polskich dystrybutorów (Monolith), który wprowadza do Polski przeróżne filmy od wielu lat. Na Cineman obejrzymy je teraz w nowej aplikacji i w ramach abonamentu.

Model subskrypcyjny podbił niemal każdą dziedzinę cyfrowej dystrybucji. Muzyka, filmy, seriale, książki, audiobooki i prasa – to wszystko można dziś nabywać w formie abonamentu, gdzie za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych miesięcznie uzyskujemy dostęp do tysięcy lub setek tytułów oraz wszystkich wydań danym okresie. Netflix jest chyba najpopularniejszą marką na rynku VOD, gdzie o zainteresowanie widzów walczą też HBO, Amazon, TVN (Player), Polsat (Ipla) oraz Apple, a niedługo także CANAL+. Zaskakująco mało widzów zdaje sobie sprawę z istnienia jeszcze jednej platformy na polskim rynku, a mianowicie o Cineman. Usługa do niedawna nie zachęcała do jej używania z tak wielu powodów, ale po ostatnich zmianach bardzo szybko znalazła się na liście usług, które mogę zarekomendować do subskrypcji.

Polecamy: Będzie co oglądać! Grudzień w HBO GO to cała lista hiciorów

Od około tygodnia funkcjonuje nowa wersja Cineman, która odznacza się odświeżonym interfejsem oraz sporymi modyfikacjami pod maską. Obydwa elementy składają się na aplikacje mobilne na iOS i Androida, a także na telewizorach smart TV Samsunga. Dostępna jest także strona internetowa. Czysty i przejrzysty, a także trochę minimalistyczny interfejs robią dobre wrażenie i szybko przywykłem do nawigacji po usłudze. Nie znajdziemy tu żadnych zbędnych wodotrysków, może poza pływającym okienkiem w przeglądarce, które pozwala jednocześnie oglądać film i przeglądać katalog Cinemana. Takie rozwiązanie może przypaść niektórym do gustu, ja z niego zbyt często nie korzystam.

Cineman przeszedł prawdziwą technologiczną metamorfozę

Filmy w lepszej jakości, język do wyboru, kontynuowanie oglądania

Co najważniejsze, nareszcie dysponujemy znacznie lepszą jakością (na 24-calowym ekranie 1080p filmy w Full HD prezentują się naprawdę dobrze), funkcją wznawiania odtwarzania oraz opcją zmiany języka audio oraz włączeniem polskich napisów. Dla tych, którzy kompatybilnego z aplikacją telewizora Samsunga nie posiadają, alternatywą jest Chromecast, którego tak bardzo brakuje u niektórych konkurentów, jak Player.pl. Nawet na większych ekranach, 40 czy 50-calowych, filmy z Cinemana prezentują się całkiem dobrze, choć w niektórych przypadkach marzyłaby mi się już rozdzielczość 4K (np. przy trylogii Johna Wicka). A skoro już przy filmach jesteśmy, to warto przyjrzeć się ofercie, którą posiada Cineman.

O przyszłości Cinemana decydować będzie oferta

Znajdziemy tu ponad 1000 filmów, z czego około 600 nie będzie dostępne w innych serwisach. Na tej liście znajdą się na przykład wszystkie odsłony „Uprowadzonej”, „Czwarta władza”, dwie części „Sicario”, „Dziewczyna z pociągu”, „Cudowny chłopak”, „La La Land”. Należy jednak pozostać czujnym, bo nie wszystkie tytuły na Cineman znajdują się w pakiecie Cineman Go (tak nazywa się oferta abonamentowa). Te, które obejrzymy w ramach subskrypcji, są oznaczone etykietką”W PAKIECIE”, co trudno przeoczyć. Miesięczny dostęp do tej oferty kosztuje 34,99 zł (to cena pakietu HD, gdyż pakiet SD kosztuje tylko 19,90 zł). To więcej niż HBO GO czy Amazon Prime Video, ale nieco mniej niż Netflix (jeśli nie dzielimy konta). Cineman Go pozwala zarejestrować 5 urządzeń i umożliwia odtwarzanie na 2 ekranach jednocześnie, więc w teorii również istnieje możliwość podziału dostępu na dwie osoby. Wtedy można trochę zaoszczędzić.

Może na tę chwilę brakować aplikacji dla webOS (telewizory LG) czy Android TV (telewizory Sony oraz przystawki jak NVIDIA Shield TV czy Xiaomi Mi Box), ale skoro mamy Chromecasta, to Wasze telewizory nie będą stały bezczynnie. Pytanie tylko, czy w katalogu znajdziecie tytuły, które usprawiedliwią comiesięczną opłatę w wysokości prawie 35 złotych. To niemała suma, jeśli podliczymy wszystkie regularne wydatki na kulturę, ale z drugiej strony Cineman posiada w swej ofercie filmy na wyłączność, a w pakiecie Cineman Go będą pojawiały się kolejne. A to właśnie ten czynnik będzie kluczowy dla rozwoju Cinemana. Owszem, w usłudze można nadal wypożyczać pojedyncze tytuły, ale użytkownicy przywykli już do wygody abonamentów i nie mają większej ochoty na oddzielne opłaty za każdy z filmów. Nieważne o jak niskich kwotach będziemy mówić, a to dobitnie potwierdzają iTunes (Apple TV) i CHILI, gdzie za kilka lub kilkanaście złotych można zobaczyć najnowsze hity w najlepszej możliwej jakości.

Czytaj też: Darmowa platforma VOD od Plex – setki filmów bez żadnych opłat

Lista filmów do obejrzenia na Cinemanie stale rośnie, gdy przeglądam zasoby usługi, więc jeszcze przez pewien czas pozostanę użytkownikiem Cineman Go ze względu na zaległości, które mam do nadrobienia. Co stanie się później? Tutaj wrócę do poruszonej wcześniej kwestii, czyli okresu po jakim filmy premium wskoczą do katalogu w ramach abonamentu. Z przyjemnością obejrzałbym takie filmy jak „Niedobrani”, „John Wick 3”, „Oni” czy „Czas rozliczenia”, ale w tej chwili musiałbym za nie dodatkowo zapłacić. Cineman nie podzielił się żadnym konkretnym terminem, po którym filmy powędrują w stronę pakietu Cineman Go, a nikt w nieskończoność czekać nie będzie. Doceniam postęp techniczny, trzymam kciuki za kolejne kroki (4K, wsparcie dla nowych platform), a także ujednolicenie oferty.