27

Szwedzki „Black Mirror”. Zamiast płacić gotówką, wszczepiają sobie czipy

A wiecie co? Sam kiedyś zastanawiałem się nad tym, czy gdybym bardzo się uparł, udałoby mi się wszczepić sobie malutkie urządzenie, za pomocą którego m. in. płaciłbym w sklepach. Wiem, że nie ma z tym żadnego kłopotu, ale mimo wszystko miałbym pewne obawy. Tymczasem, w Szwecji już jest całkiem spora grupa osób, które taką decyzję podjęły.

Takie doniesienia przywołują mi w myślach kadry z głośnego serialu Netfliksa – „Black Mirror”. Jak podaje NY Post, ponad 4000 osób w Szwecji może pochwalić się podskórnymi czipami, które pozwalają im na płacenie w sklepach zbliżeniowo. Urządzenia wielkości ziarnka ryżu wystarczą do tego, aby pozbyć się plastików z portfela i opłacać zakupy „sobą samym”. Tamtejsi eksperci uważają, że jest to wstęp do szerszej rewolucji, która ma odbyć się w tym kraju.

Zobacz także: Sklep bez pracowników – czyli shopping po szwedzku

Płacenie za zakupy to nie jedyne funkcje podskórnych czipów: szwedzcy pionierzy za ich pomocą mogą m. in. monitorować własne zdrowie, a także otwierać zamki do drzwi np. do domu czy biura w pracy. Zastosowania czipów pokrywają się z tym, co potrafią obecnie smartwatche, jednak sam fakt, iż taki implant znajduje się wewnątrz ludzkiego ciała budzi ogromne kontrowersje. Zresztą, smartwatcha można w każdej chwili zdjąć i zostawić gdziekolwiek. Podskórny czip jest z nami zawsze i wszędzie. Owszem, można go „wydłubać”, ale nie jest to raczej przyjemna operacja, którą w prosty sposób można zrealizować w domu. Oczywiście, niektórzy użytkownicy Esperalu powiedzą, że taki czip pewnie nie byłby dla nich problemem, ale…

Owieczki na rzeź?

W takich sprawach można znaleźć bezwzględnych zwolenników jak i zajadłych przeciwników. Przy czym warto słuchać głosów każdej z grup. Jowan Österlund, założyciel sugestywnie nazywającej się firmy Biohax International uważa, że jest to rewolucja, która wkrótce wyjdzie poza granice Szwecji i obejmie cały świat. Trudno stwierdzić na ten moment, na ile jest to obiektywna predykcja, a na ile myślenie życzeniowe: wszak CEO firmy zajmującej się m. in. implantami najpewniej oczekuje, że będzie mieć wielu klientów chętnych na takie „wszczepy”.

Sceptycy uważają natomiast, że Szwedzi robią sobie krzywdę za pomocą tych czipów. Nie chodzi tutaj o ich potencjalną szkodliwość (której nie udowodniono), lecz kwestie prywatności, która w momencie umieszczenia czipa w ciele zasadniczo nie istnieje.

Załóżmy na przykład, że czip zbierający m. in. dane o stanie zdrowia wysyła dane do usługi w chmurze. Ale co potem dzieje się z takimi informacjami? Biorąc pod uwagę to, jak bardzo „swobodny” jest rynek dostępu do informacji o użytkownikach, zebrane „ciekawostki” o stanie zdrowia obywatela mogą być bardzo atrakcyjne m. in. dla firm ubezpieczeniowych, które na tej podstawie tworzyłyby jeszcze lepsze dla nich wyliczenia składek dla ubezpieczenia na życie. Wyobraźcie sobie to tylko. Albo reklamodawcy z kręgu szeroko pojętej farmacji. Targetowane reklamy dla osób chorujących na nadciśnienie, mających wysoki poziom „złego” cholesterolu?

Wygoda, która idzie wraz z rozwojem technologicznym bardzo często sprowadza się do kompromisów, wedle których ludzie poświęcają swoją prywatność. Smutna jest to perspektywa, ale niestety wciąż aktualna. I co gorsza, jeszcze bardzo długo nie przestanie taką być.