Jeżeli dużo czytacie w Internecie, to zapewne korzystacie z usług, które wspomagają konsumowanie dużych ilości treści. Oczywiście, taką jest Feedly, organizowanie artykułów, odkładanie ich „na potem” w naszych nieco zabieganych czasach to dla osób, które w Internecie przeglądają mnóstwo tekstów to prawdziwe wybawienie. Warto wiedzieć jednak, że na samym Feedly świat się nie kończy. To, […]

Jeżeli dużo czytacie w Internecie, to zapewne korzystacie z usług, które wspomagają konsumowanie dużych ilości treści. Oczywiście, taką jest Feedly, organizowanie artykułów, odkładanie ich „na potem” w naszych nieco zabieganych czasach to dla osób, które w Internecie przeglądają mnóstwo tekstów to prawdziwe wybawienie. Warto wiedzieć jednak, że na samym Feedly świat się nie kończy.

To, co lubię – minimalizm

Jeżeli o technologie chodzi, bardzo cenię sobie przyjemny minimalizm – z tego powodu chociażby zdecydowałem się na wybranie Windows Phone/Windows 10 Mobile jako mój główny system mobilny. Nie oznacza to jednak, że nie korzystam z innych platform, na co dzień latam również z telefonem z Androidem, gdzie nie polegam na producenckich nakładkach, lecz korzystam z tego „golusieńkiego” systemu. Zwyczajnie nie wierzę wodotryskom, które jak dobrze wiecie, w niektórych urządzeniach obcinają wydajność google’owskiej platformy. Inoreader wpasowuje się w mój ulubiony trend. Jest ascetycznie, a przy okazji bardzo przejrzyście. Na sam początek należy wybrać interesujące nas dziedziny, na ich podstawie będziemy mogli odkryć inne, być może interesujące nas miejsca w Internecie. To akurat standard.

inoreader1

Czytane artykuły otwieramy najpierw w Inoreader, gdzie pojawiają się „zajawki”. Dopiero potem przechodzimy na stronę do rzeczonego artykułu. Co ciekawe, na liście nieprzeczytanych treści możemy wybrać kilka widoków, listy w tabelce, listy z pełnymi zajawkami, kafelki oraz listę z aktywnym obok tejże widokiem czytania artykułów. Wybór między widokami w przeglądarce jest prosty – wystarczy użyć skrótów klawiaturowych. Wciskając klawisze 1, 2, 3, 4, 5 możecie szybko przełączyć się do żądanego sposobu wyświetlania treści.

Jest szybki, nie tylko wygodny

Użytkownicy Feedly skarżą się nieraz, że jeśli o wersję przeglądarkową chodzi, to jest nieco ociężale. Z Inoreader takiego problemu nie miałem, nawet w warunkach nieco słabego łącza nie było problemu z tym, by swobodnie przeglądać to, co pojawiło się na liście. Jeśli tylko irytuje Was to, jak Feedly radzi sobie na tym polu, Inoreader może być całkiem ciekawą opcją.

in1

Co więcej, wśród funkcji Inoreadera znajdują się statystyki dotyczące popularności danego medium. Dodatkowo, użytkownik ma także pogląd na to, jak często pojawiają się publikacje na danej stronie. To pozwala nam na wybranie np. mocno zdywersyfikowanego medium, które będzie zasypywać nas wręcz informacjami. Jeżeli potrzebujemy czegoś innego, warto wybrać takie, które publikuje mniej treści w ujęciu tygodniowym, ale są to na przykład mocno przekrojowe informacje. Sugestia na podstawie popularności medium może być dla nas, ale nie musi informacją o tym, jak wygląda jakość wpisów w danym serwisie.

Nie jest jednak idealnie

Podczas gdy kuszą obsługa plików OPML, statystki, szybkość i design usługi, to jednak kilka rzeczy może się nie podobać. W wersji darmowej widoczne są reklamy i niektórych mogą one naprawdę denerwować. Ja akurat problemu z nimi nie mam – głównie dlatego, że moja tolerancja co do takich treści jest całkiem wysoka, choć nie lubię, gdy ktoś naprawdę przesadza. Tutaj tego nie ma – jeżeli reklamy są, to w większości takie, które nie przeszkadzają. Warto odnotować również fakt, iż treści, które są starsze niż jeden miesiąc są z automatu oznaczane jako przeczytane i nie można tego cofnąć. Ponadto, użytkownicy darmowi nie będą mieli dostępu do kilku funkcji serwisu.

in2

Aplikacja Inoreader jest dostępna dla wszystkich platform mobilnych (również Windows Phone) – jeżeli zamierzacie się przesiąść na cokolwiek z Feedly, Inoreader właśnie może okazać się być najlepszą alternatywą.