229

„Szach mat, weganie”? Sztuczne mięso z IndieGoGo chce dogodzić dosłownie wszystkim

Mnie zasadniczo nic do tego, kto co je. Wegetarian, wegan staram się zrozumieć, choć wszyscy powinni wiedzieć przy okazji jakiegokolwiek żywnościowego dyskursu, że... mięso lubię i jem. Nie wyobrażam sobie mięsa nie jeść, czy karmić samą zieleniną psa lub dziecko. A przeglądając Internet widzę, że i takie kwiatki się zdarzają.

Wegetarianie i weganie stali się czymś w rodzaju trendu. Rzecz jasna przez część społeczności wyśmiewanym jako zupełnie niepotrzebna moda, tudzież element szeroko rozumianego szpanu. Wydaje mi się, że ludzie instynktownie wyczuwają w tych zjawiskach swego rodzaju ironię – wszak mamy dostęp do wszelkiej maści dóbr, wystarczy ruszyć się z domu do sklepu. Płacimy i mamy to, co chcemy. Nie musimy kombinować, uganiać się za darami leśnego runa, czy ganiać za zwierzyną. Niemniej, pewna grupa ludzi chce sobie odmówić kiedyś trudno dostępnego mięsa w ramach idei, która jakiś sens ma – nie do końca przez każdego rozumiany.

Jest popyt? Jest podaż. Na IndieGoGo zbierają pieniądze na „hodowane mięso”

Z czego pozyskuje się mięso? Ze zwierząt rzecz jasna, choć złośliwi powiedzą, że można kupić hamburgery sojowe. Trzymając się jednak pełnej powagi trzeba przyznać – bez zwierząt zasadniczo mięsa nie ma. Trzeba je rozmnażać, hodować, napasać paszą i antybiotykami, podawać sterydy (albo i nie), żeby zaspokoić potrzeby jak największej liczby codziennie jedzących ludzi. Z tym, że często takie zwierzęta cierpią, są zabijane i pewnym grupom się to nie podoba. Dlatego też wybierają życie bez mięsa i jest im z tym lepiej.

mięso

Idea jest stosunkowo prosta, pobiera się niewielki fragment mięsa od zwierzęcia, umieszcza się w specjalnej substancji odżywczej i… wyrasta nam mięso. I tak w kółko. Twórcy akcji SuperMeat chcą tym nie tylko zadowolić wegan oraz wegetarian, chcą walczyć z głodem na świecie dostarczając dużo tańsze rozwiązanie, które równie dobrze może być nieodłącznym elementem… domu. Tak, twórcy SuperMeat wierzą w to, że każdy może sobie „hodować mięso” w swoim domu. Jakie argumenty za tym przemawiają? Chodzi również o bezpieczeństwo – hodowle często stwarzają ryzyko rozprzestrzeniania się drobnoustrojów oraz pasożytów. Nie można zapominać również o tym, że nie cierpią na tym zwierzęta.

Idea chwyciła – na IndieGoGo już teraz zgromadzono połowę wymaganej do rozpoczęcia akcji kwoty. A zostało na to jeszcze 2 miesiące. Dwa pytania pozostają otwarte – ile miałaby kosztować instalacja w domu „pracowni hodowlanej”, ile kosztowałaby próbka, z której hodowano by mięso i… co stanie się z trzodą hodowlaną po tym, jak takie rozwiązanie hipotetycznie podbije świat. Czyżbyśmy mieli kury, świnie, kaczki, konie, czy też krowy oglądać tylko w muzeum? Wizja ciekawa, ale czy realna?

Grafika: 1, 2