42

Sztuczna inteligencja – dobrodziejstwo czy zagrożenie?

Pojęcie sztucznej inteligencji funkcjonuje w zasadzie tak długo, jak same komputery. Informatyzacja przedsiębiorstw znacznie ułatwiła ich funkcjonowanie i przyspieszyła wiele procedur, początkowo bez uszczerbku dla stanu zatrudnienia. Ale czy rozwijając branżę IT, a w szczególności sztuczną inteligencję, nie podcinamy gałęzi, na której siedzimy?

Czym jest sztuczna inteligencja?

Pojęcie „sztuczna inteligencja” (ang. Artificial Intelligence – AI) pojawiło się po raz pierwszy w roku 1956. Przedstawił je naukowiec z Uniwersytetu Stanforda podczas konferencji tematycznej w Dartmouth. Sztuczną inteligencję określono wówczas jako gałąź informatyki, która ma ułatwiać opracowywanie i rozwój komputerów zdolnych do wykonywania czynności będących zazwyczaj domeną ludzi, szczególnie tych wymagających użycia ludzkiej inteligencji.

Od tej pory AI ewoluowała w bardzo szybkim tempie. Nie tylko „uczy się” momentalnie tego, co człowiek musiałby przyswajać niekiedy w ciągu wielu lat, nie tylko podnosi wydajność pracy i obniża jej koszty, nie tylko wykrywa nowe zależności w zbiorach danych. Współczesna sztuczna inteligencja ewoluuje w kierunku prognozowania rozwoju rynku, zachowań konsumenckich i kształtowania postaw. Według firmy United Services Automobile Association wskaźnik skuteczności przewidywania zachowania klientów, dzięki zastosowaniu AI, wzrósł do 88 proc.

Podczas konferencji Singularity Summit w 2012 roku, amerykański naukowiec Stuart Armstrong stwierdził: W 2040 roku maszyny wyposażone w silną sztuczną inteligencję, która będzie miała wszystkie atrybuty dostępne ludzkiemu umysłowi, będą mogły wykonywać zadania intelektualne na co najmniej takim poziomie jak najlepiej wykształcony człowiek. Wypowiedź ta nie wzbudziła kontrowersji. Przeciwnie, inni uczeni również uznali, że dominacja homo sapiens nad światem jest zagrożona. Obawy dotyczą wielu różnych grup zawodowych.

W zawodach związanych z informatyką automatyzacja pracy może dotknąć administratorów systemów, sieci i baz danych. Oto bowiem istnieje już, i z powodzeniem jest wdrażane, oprogramowanie monitorujące systemy komputerowe i serwery, posiadające funkcję machine learning. Takie oprogramowanie nie tylko analizuje dane, ale także przewiduje możliwość wystąpienia awarii. W zakresie sieci automatyzacja rozwija się znacznie prężniej; obecnie wskaźniki rentowności, w związku z zastosowaniem sztucznej inteligencji, przekraczają 300 proc.

Najmniejsze obawy mogą odczuwać administratorzy baz danych. Jednak i oni podnoszą, że monitorowanie wydajności i diagnostykę mogłaby obsługiwać AI, której wykorzystanie samo w sobie zwiększa zapotrzebowanie na bazy danych. Wydaje się więc to być kwestią czasu. Można zatem oczekiwać, że za kilka lat stanowiska administratorskie w IT będą sukcesywnie likwidowane na rzecz sztucznej inteligencji.

sztuczna inteligencja

Wygląda na to, że w ciągu najbliższych lat sztuczna inteligencja zacznie wypierać także… programistów. Pionierem jest firma Microsoft Research, opracowująca, pod opieką naukową Uniwersytetu w Cambridge, AI z możliwościami tłumaczenia opisu na kod programistyczny w zaledwie kilka sekund. Jeżeli prace zostaną uwieńczone sukcesem, to kto wie, czy produkcja oprogramowania

nie zacznie przypominać taśmy fabrycznej, z automatami wykonującymi żmudną, rzemieślniczą część pracy z kodem i programistami- kreatywami, nadzorującymi proces i nadającymi mu kierunek.

Programowanie to zbiór czynności – zawiera w sobie za równo myślenie kreatywne jak i powtarzalną czynność wklepywania kodu. Postęp jest nieunikniony ale opinie na jego temat podzielone. Z grubsza możemy wyróżnić dwa nurty myślowe: są osoby, które twierdzą, że automatyzacja programowania przez AI odciąży programistów z najmniej wymagającej części ich pracy, pozostawiając dla nich myślenie abstrakcyjne i planowanie rezultatu, który AI ma później osiągnąć. Jest to wariant optymistyczny z punktu widzenia zatrudnienia – programista wraz ze swoją/swoimi AI tworzy wówczas swoisty mikro-zespół informatyków z człowiekiem-managerem i cyfrowymi robotnicami. Ten wariant zakłada, że myśl abstrakcyjna jest domeną ludzkości i o ile AI jest w stanie w ułamku sekundy odciążyć nas z godzin mozolnej pracy, to nigdy nie osiągnie poziomu zaawansowania, który pozwoli jej pełną automatyzację całego procesu. Wariant mniej optymistyczny jest naturalnie przeciwny – zakłada, że w przyszłości możliwe będzie nauczenie maszyny abstrakcyjnego myślenia. Na naszym obecnym szczeblu technologicznym jest to niemożliwe, należy jednak pamiętać, że postęp prze nieprzerwanie do przodu. I że sam proces przyspiesza – rozwój technologii w przeciągu trzydziestu lat od roku 1960 do roku 1990 był znacznie mniejszy niż w przeciągu piętnastu lat od roku 2003 do 2018.

Z jednej strony osoby specjalizujące się w IT znają ścisłą naturę maszyn. Z drugiej – trudno nie słyszeć w protestach sceptyków echa przeszłości: (tłumaczenie autora)

„Przewiduję nadchodzącą eksplozję Internetu zakończoną katastrofalnym upadkiem w 1996” Robert Metcalfe

„Nie ma szans aby iPhone zdobył jakikolwiek zauważalny udział w rynku” Steve Ballmer

„Po prostu nie ma aż tak wiele filmów, które chciałbym obejrzeć” Steve Chen, współzałożyciel YouTube zapytany o potencjał długoterminowy swojej działalności.

Pracownicy produkcyjni

Sztuczna inteligencja i automatyzacja stały się przyczynami rewolucji przemysłowej, porównywalnej z tą z czasów wynalezienia maszyny parowej. W 2015 roku w Chinach został przeprowadzony eksperyment, polegający na rozruchu fabryki niemal całkowicie obsługiwanej przez roboty. Wydajność produkcji okazała się wyższa, a liczba błędów mniejsza niż w fabryce tradycyjnej.

Eksperyment odbył się w mieście Dongguan, w prowincji Guangdong. Ma to znaczenie o tyle, że jest to rejon, gdzie najczęściej mają miejsce strajki robotników. Zatem zachodzi pytanie, czy dalsze podobne przedsięwzięcia nie wpłyną na zaostrzenie konfliktów pracowniczych w związku z zastąpieniem ludzi robotami.

Obszar usług

Może to się wydawać nieprawdopodobne, ale w jednej z kancelarii prawnych w USA funkcjonuje automatyczny prawnik, wyposażony w sztuczną inteligencję. Potrafi on odnajdywać potrzebne przepisy sprawniej od niejednego pracownika, a kodeksów amerykańskich jest przecież wiele – oprócz prawa federalnego istnieją także legislacje stanowe.

Również w USA, w Phoenix w stanie Arizona, jedna z największych sieci fastfoodowych otworzyła eksperymentalną restaurację, w której konsumenci są obsługiwani całkowicie przez roboty – od przyjęcia zamówienia, poprzez pobranie zapłaty i przyrządzenie posiłku, aż do wydania zamówienia. Mógłby ktoś zapytać, czy to się opłaca – roboty sporo kosztują. Jednak biorąc pod uwagę, że minimalne wynagrodzenie w tej sieci wynosi 15 dolarów za godzinę, a jedna restauracja zatrudnia przeciętnie 50 osób, w dłuższym okresie jest to rozwiązanie bez wątpienia korzystne, zwłaszcza że do nadzoru nad robotami wystarczy kilku specjalistów i mogą oni dokonywać inspekcji jedynie w miarę potrzeby.

Edukacja

Któż z nas nie zna Google Translatora? Fakt, jest on mocno niedoskonały i może być pomocny jedynie dla tych, którzy… znają dany język obcy, bowiem ślepe zawierzenie systemowi obarczone jest ryzykiem lingwistycznych wpadek, zwłaszcza w aspekcie zwrotów nieprzetłumaczalnych (idiomów). Tłumacz Google jest jednak systemem dynamicznym i stale jest ulepszany. Sztuczna inteligencja, która została zaangażowana do jego dalszego rozwoju, umożliwia tłumaczenie całych zdań z zachowaniem ich sensu, a nie słowa po słowie. W przypadku znalezienia idiomu, zadaniem tłumacza Google jest dokonanie podziału zdania na części i przetłumaczenie każdej z nich jako oddzielnego zdania, a później łącząc je używając kontekstu.

To zaledwie niektóre dziedziny, gdzie sztuczna inteligencja może wyprzeć ludzką. Na razie możemy spać spokojnie, ale biorąc pod uwagę tempo, w jakim rozwija się informatyka, kto wie, jak długo jeszcze ten sen będzie rzeczywiście spokojny…

Autor:

Konrad Bielawski, specjalista ds. odzyskiwania danych w firmie DATA Lab. Informatyk z wykształcenia. Pasjonat sportów motorowych i brytyjskiego kina.