40

Uwaga, polska motoryzacja wstaje z kolan – redakcja AntyWeb buduje samochód. Zapisy przyjmujemy na Facebooku

Gdyby płacono mi pięć złotych za każdy przeczytany tekst dotyczący odbudowy polskiego przemysłu motoryzacyjnego, miałbym dzisiaj kasę na wykupienie AW od Grzegorza Marczaka, dzięki czemu mógłbym się pozbyć Popielarczyka z redakcji. Niestety, nikt za to płacić nie chce. Przybywa natomiast planów wskrzeszania marki Syrena - ostatnio zapowiedziano, że pojawi się pojazd elektryczny, który będzie wow. Prawdziwy Polak już teraz powinien się ustawić w kolejce po tę maszynę. A jeśli jej nie znajdzie, zapraszam do kolejki po samochód Smyrena tworzony przez zespół AW.

Syrena wraca na polskie drogi od dobrych kilku lat. Pamiętam, że jeszcze studiowałem, a temat nie był już pierwszej świeżości. Na początku mógł rozpalać wyobraźnię, wielu osobom pewnie wydawało się to możliwe. Ale im dalej w las, tym ciemniej. I nie dotyczyło to tylko tej marki, lecz w ogóle wskrzeszania polskiej motoryzacji, dźwigania jej z kolan. Dlatego pisząc o nowej Syrence czy projekcie ELV001, nie ukrywałem sceptycyzmu. Podobnie było wczoraj, gdy trafiłem na doniesienia o samochodzie Syrena Nixi. Chociaż w tym przypadku nie można już mówić o sceptycyzmie – to zwyczajne ściemnianie.

Oto firma AK Motor, która obiecuje przeróżne rzeczy od kilku lat, postanowiła zaczarować odbiorców kolejnym projektem. Poszli z duchem czasu: auto ma być ekologiczne, elektryczne. Mowa o dwuosobowym pojeździe, który pozwoli przejechać 100 km za 6 zł, będzie miał 150 km zasięgu i umożliwi ładowanie baterii (tak, baterii) w krótkim czasie. Przeczytałem nawet, że auto będzie można zamówić… mailowo. Konkrety? Jest ich niewiele. Nie znamy ceny, terminu wprowadzenia na rynek (albo przynajmniej premiery), zagadką są parametry techniczne. Co jest?

Kilka obrazków i zapowiedzi, obietnice. Najbardziej uwagę przyciąga jednak wątek patriotyczny – to ma być auto made in Poland. Kolejne osoby zwęszyły modę na patriotyczne produkty i próbują coś na tym ugrać. O ile jednak dość łatwo jest zaprojektować, wyprodukować i sprzedać czapkę z orłem, bluzę z żołnierzami wyklętymi i majtki z husarzem, o tyle z samochodem sprawa jest bardziej skomplikowana. Nie wystarczy oznajmić, że zebrało się grono ekspertów, a produkcję planuje się umiejscowić na terenie FSO w Warszawie. No chyba, że celem nie jest stworzenie auta, lecz zdobycie grantów…

„Po raz pierwszy od ponad ćwierć wieku wolności, mamy Rząd w Polsce, który wspiera rodzimy rozwój samochodów. To znaczy, że wreszcie polski przemysł samochodowy ma szansę funkcjonować podobnie jak na Zachodzie. Muszę podkreślić, jak bardzo ważna jest Rządowa Inicjatywa Elektromobilności, bo pozwoliła nam sformułować strategię na rozwój zasobników energii dla nowej Syreny. Przy takim wyzwaniu współpracujemy z instytutami badawczo-rozwojowymi, z ośrodkami naukowymi oraz firmami o profilu geologiczno-mineralnym. Rozwój polskich baterii, będąc głównym wyzwaniem do rozwiązania w naszych rodzimych autach, jest nie tylko sprawą techniczną, ale też geopolityczną” – mówi Arkadiusz Kamiński, CEO AK Motor Polska.[źródło]

Takie teksty muszą paść na podatny grunt – przecież za kilka lat po polskich ulicach ma się poruszać milion aut elektrycznych. Ktoś musi je zbudować, dobrze by były to polskie firmy. Przedsiębiorcy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom rządu. Nie brakuje doniesień o grantach i programach, które mają wesprzeć rozwój naszej motoryzacji, zwłaszcza na polu pojazdów elektrycznych, więc AK Motor ma szansę zarobić. Kto wie, może nawet pokażą jakiś prototyp? Potem będzie już z górki, oferta zostanie rozbudowana.

Pierwszym autem elektrycznym będzie AK Syrena NIXI. Model zostanie zaprezentowany w najbliższych miesiącach jako miejski pojazd, początkowo dwuosobowy, ale w niedalekiej przyszłości pojawi się także wersja czterodrzwiowa pod nazwą AK Syrena Derceto E. Elektryczne auta marki Syrena będą pojawiały się sekwencyjnie według nastepującej kolejności: AK Syrena NIXI, AK Syrena Ligea E, AK Syrena Meluzyna E i AK Syrena Derceto E. [źródło]

Pięknie to wszystko wygląda, aż serce rośnie. A najlepsze jest to, że panowie z AK Motors podsunęli mi pomysł na biznes – ja też wezmę się za rysowanie elektryków, już odpaliłem Painta. Warto nawiązać do legendarnej polskiej marki, ale nie mogę jej przecież ukraść. Dlatego stawiam na nazwę Smyrena. Nie będę przy tym egoistą, pozwolę też zarobić kolegom z redakcji (tak naprawdę chcę wykorzystać AW jako kanał sprzedażowy). Mam nadzieję, że cały zespół zaangażuje się w ten projekt. I liczę na to, że nie ma u nas osoby, która naprawdę zna się na motoryzacji – jeszcze stwierdzi, że coś jest niemożliwe i będzie nam psuć humory.

Do niedzieli powinienem przygotować jakieś rendery, więc w poniedziałek ruszymy z przedsprzedażą. Zapisy będę pewnie przyjmował na Facebooku, jeśli ktoś weźmie trzy sztuki, czwartą dorzucę za pół ceny. Zapewniam, że auto przejedzie tysiąc kilometrów na jednym ładowaniu, rozpędzi się od zera do setki w sekundę, a pełne ładowanie akumulatorów potrwa… minutę. Zakładam, że Elon Mus już nerwowo obgryza paznokcie. Radzę wam się spieszyć – we wtorek zamierzam się zgłosić do władz lokalnych i centralnych z tym projektem, zamówienia posypią się niczym bożonarodzeniowa choinka w lutym. Nie czekajcie, bądźcie pierwsi!

PS Ciekawe, dlaczego AK Motor nie obiecało, że pojazd będzie autonomiczny? Ja będę lepszy – Smyrena sama zawiezie Was na imprezę i z niej odbierze.