58

Recenzja Surface Pro – ten sprzęt sprawił, że znienawidziłem mojego ultrabooka

Recenzja takiego sprzętu jak Surface Pro, przynajmniej dla mnie nie jest prosta. Ten komputer podobał mi się już w trakcie premiery, dlatego też obawiałem się, że nie będę w stanie podejść do niego z należytym dystansem. Moje wątpliwości okazały się bezpodstawne, bo... Surface Pro nie dał mi praktycznie żadnych szans na narzekania. Tym samym, mogę się poszczycić czystym sumieniem.

Surface Pro 4 był hybrydą świetną, ale cierpiał na kilka poważniejszych przypadłości. Microsoft na szczęście wykazał się w tej kwestii wspaniałomyślnością i postanowił się z nimi rozprawić. Przy okazji, przemycił do zupełnie nowego urządzenia kilka bardzo przydatnych zmian, które na pierwszy rzut oka są bardzo subtelne. Niemniej, w trakcie dłuższej pracy z urządzeniem, użytkownik zaczyna je doceniać. Są również te pomniejsze, które mają nikłe znaczenie dla komfortu korzystania ze sprzętu. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Microsoft chwalił się, że w Surface Pro udało mu się zwiększyć czas pracy komputera na jednym cyklu ładowania aż o 32 procent. Co ciekawe, odbyło się to bez konieczności wprowadzania jakichkolwiek zmian do designu hybrydy. I rzeczywiście, Surface Pro postawiony obok Pro 4 może wyglądać dokładnie tak samo. Jednak, wprawne oko dostrzeże bardzo subtelne różnice. Mówiliśmy jednak o czasie pracy urządzenia – tutaj widać ogromną poprawę. Uwierzcie mi, sam łapałem się czasami na tym, że zwyczajnie zapominałem podpiąć komputer do ładowarki umiejscawiając go na biurku i przystępując do typowej pracy. Mijało kilka godzin, a miałem jeszcze spory zapas energii do wykorzystania. Dobra robota, Microsofcie!







Oprócz czasu pracy na jednym cyklu ładowania, warto zwrócić uwagę na trzy najważniejsze według mnie zmiany. Po pierwsze, dedykowany komputerowi Surface Pen jest jeszcze lepszy niż poprzednik. Niestety, nie jest już integralną częścią zestawu z komputerem. Jeżeli zdecydujecie się na Surface’a Pro, musicie się liczyć z przynajmniej dwoma dodatkowymi wydatkami. Chodzi właśnie o rysik oraz o ulepszoną klawiaturę, Type Cover (której opis znajduje się nieco niżej). Choć nie jestem adresatem akurat tej zmiany, cieszę się, że Microsoft przyjrzał się podpórce, która teraz otwiera się względem tylnej części komputera pod większym kątem – tak, że możemy niemal położyć Surface’a Pro na biurku. Nie dość, że w kręgu niektórych użytkowników jest to niesamowicie praktyczne, to w dodatku owa podpórka zdaje się być niesamowicie stabilna, nawet przy okazji wywierania nań większego nacisku.

Surface Pro - składana podpórka

Surface Pro – odrobina technikaliów

W moje ręce trafił potężny egzemplarz, który oferuje naprawdę topowe podzespoły w swojej klasie. W trakcie testów miałem okazję korzystać z procesora Intel Core i7 7660U (Kaby Lake, 2 x 2,5 GHz, max. 4 GHz w trybie Turbo Boost), 16 GB pamięci RAM, zintegrowanego układu graficznego Intel Iris Plus Graphics 640 oraz dysku SSD o pojemności 512 GB. Nie jest to najmocniejsza dostępna konfiguracja – jest jeszcze wersja z dyskiem SSD zdolnym pomieścić 1 TB danych. Testowany przez nas Surface Pro wart jest w sklepie Microsoftu 10 999 złotych. Czyli naprawdę dużo, a weźmy pod uwagę to, że Surface Pen oraz Type Cover są sprzedawane osobno.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż Surface Pro w wersji z procesorami Core i5 oraz m3 wyróżnia się pasywnym chłodzeniem. Oznacza to, że we wnętrzu nieco uboższych wariantów nie znajdziemy żadnych wentylatorów, które mogłyby zacząć szumieć w trakcie mocniejszego obciążenia. Dla maniaków ciszy podczas pracy jest to bardzo dobra wiadomość, ale warto pamiętać o throttlingu, który jest standardem w takich konfiguracjach.

Musimy się liczyć z tym, że obciążony procesor generuje sporo ciepła, które nie zawsze jest odpowiednio odprowadzane przez pasywne systemy chłodzenia. Stąd też, aktywowane są wewnętrzne mechanizmy zapobiegające przegrzaniu sprzętu, które zmniejszają wydajność procesora – to zaś objawi się w zauważalnym spadku wydajności. Dlatego też, chłodzenie aktywne wraz z Core i7 (mimo, że stosunkowo głośne) nie jest uznawane przeze mnie w kategorii wady. Wręcz przeciwnie, jeżeli ma mi to zapewnić odpowiedni komfort pracy w każdej sytuacji – jestem za. Zresztą, w trakcie pracy i tak cały czas noszę słuchawki.

Surface Pro - ekran PixelSense

Cechą wspólną dla wszystkich wariantów Surface Pro jest przegenialny ekran PixelSense o przekątnej 12,3 cala i charakteryzujący się współczynnikiem proporcji 3:2. Użytkownik ma do dyspozycji spory obszar roboczy dzięki rozdzielczości 2736 x 1824 pikseli (co daje zagęszczenie pikseli równe 267 punktom na cal). Tradycyjnie, wyświetlacz reaguje również na dotyk – obsługuje do 10 punktów jednoczesnego wprowadzania komend w ten sposób.

Użytkownik ma dostęp do niezbyt pokaźniej liczby funkcjonalnych portów. Właściwie nic nie zmieniło się od premiery poprzedniego urządzenia Surface: dół urządzenia zajmuje magnetyczny port do wpinania klawiatury Type Cover. Prawy bok natomiast należy do (od góry) Mini DisplayPort, pełnowymiarowego USB 3.0 oraz złącza zasilania zewnętrznego. Z lewej strony, na samej górze znalazło się miejsce dla jack’a 3,5 mm, a pod podstawką subtelnie ukryto port dla kart microSD. Niektórych może boleć bardzo ograniczona ilość funkcjonalnych portów i absolutnie rozumiem tego typu wątpliwości. Sam jestem fanem jak największej liczby dostępnych złącz i bardzo cieszyłbym się z przynajmniej jeszcze jednego portu USB 3.0.

Surface Pro - widok z boku

Surface Pro nie oferuje również zbyt wielu przycisków na obudowie. Do dyspozycji mamy dwa (na upartego trzy): jeden służący do sterowania zasilaniem komputera i drugi (dwukierunkowy) do sterowania głośnością. Nic więcej Surface’owi Pro nie jest potrzebne.

Warto jednak zwrócić uwagę na tandem zainstalowanych w urządzeniu aparatów. Przedni charakteryzuje się matrycą 5 MP z możliwością nagrywania filmów w Full HD. Dodatkowy, osadzony z tyłu to już 8 MP z automatycznym ustawianiem ostrości i obsługą wideo w rozdzielczości Full HD. Wróćmy jednak do frontu Surface’a Pro – obecny jest Windows Hello, za pomocą którego zalogujemy się do urządzenia skanem naszej twarzy. Co ważne, wykrywana jest głębia przed obiektywem, dzięki czemu wyklucza się możliwość oszukania aparatu np. zdjęciem, na którym jesteśmy. Surface Pro ponadto oferuje użytkownikowi stereofoniczne mikrofony, które doskonale rejestrują dźwięk wokół komputera oraz genialne głośniki stereo z funkcją Dolby Audio Premium. Uwierzcie mi na słowo – grają odpowiednio głośno i czysto. Sam dziwię się, jak Microsoftowi udało się umieścić tak dobre komponenty w tak niewielkim urządzeniu.

Oprócz tego, zastosowano czujnik światła otoczenia (który przede wszystkim odpowiada za dostarczenie informacji potrzebnych do obliczenia idealnej jasności ekranu / klawiatury), akcelerometr oraz żyroskop. Ponadto, z siecią oraz dodatkowymi akcesoriami połączymy się za pomocą karty WiFi 802.11ac a/b/g/n oraz modułu Bluetooth 4.1.

Po „odrobinie” technikaliów czas na design. Surface Pro to tylko subtelna ewolucja Surface’a Pro 4

Nie da się ukryć, że Surface Pro nowej generacji jest bardzo podobny do swojego poprzednika. Czy to w czymkolwiek przeszkadza? Według mnie nie ma żadnych przesłanek, by twierdzić iż najnowsza z hybryd Microsoftu była nieatrakcyjna wizualnie, czy też „przestarzała”. To w dalszym ciągu bardzo elegancki, zwracający na siebie uwagę sprzęt, który dodatkowo oferuje użytkownikowi sporo ciekawych rozwiązań.

Surface pro - port ładowania

Sprzęt zamknięto w bryle o wymiarach 292 mm x 201 mm x 8.5 mm przy wadze 768 g (m3/i5) lub 784 (i7). Wraz z klawiaturą Type Cover, waga całości nie przekracza jednego kilograma, zatem mamy do czynienia z naprawdę mobilnym sprzętem, który bez problemu zabierzemy ze sobą dosłownie wszędzie. Po raz kolejny Microsoft zdecydował się na użycie stopu magnezu jako głównego tworzywa obudowy, co gwarantuje odpowiednią trwałość, elegancki wygląd i jednocześnie, niską wagę. Wprawni obserwatorzy zauważą, iż w stosunku do Surface Pro 4, rogi zostały nieco bardziej zaokrąglone. Podobnie jak w poprzedniku, między bocznymi krawędziami, a tyłem Surface’a Pro (do linii styku wysuwanej stopki) zawarto małe szczeliny odprowadzające ciepło z tabletu.

Surface Pro - ładowarka

Surface Pro w przypadku dodatkowych akcesoriów, szczególnie tych dedykowanych bazuje nie tylko na fizycznych portach, ale również na magnetycznych mechanizmach ich dołączania. Klawiatura Type Cover już tradycyjnie „z trzaskiem” podłącza się do przeznaczonego dla niej portu. Podobnie jest ze złączem ładowania, które przy okazji działa niemal tak samo jak mechanizm MagSafe znany ze starszych Macbooków. Niemożliwe jest zahaczenie o kabel i pociągnięcie ze sobą urządzenia. Również rysik można w ten sposób „doczepić” do sprzętu – może się to odbywać zarówno na prawym i lewym boku. Jak Surface Pen trzyma się owych krawędzi? Mnie się nie zdarzyło, aby stamtąd wypadł.

Czas na Type Cover dla Surface’a Pro. Obawiałem się tego spotkania – niepotrzebnie

Jedynym mankamentem, który muszę uwzględnić w tej części recenzji jest fakt, iż… dla mnie Surface Pro nie nadaje się do pisania na kolanach. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych to nie stanowi problemu. Ja jednak jestem specyficzny – jak już pracuję z laptopem na kolanach, to zakładam nogę na nogę, żeby nieco podwyższyć pozycję urządzenia. Z Surface Pro tak nie zrobicie – połączenie między Type Cover, a komputerem nie jest sztywne i nawet wysuwana stopka nie załatwia sprawy.



Za to na biurku sprawdza się genialnie. Inteligentne podświetlenie działa tak jak należy – nie jest nachalne, ale i nie za słabe. Klawiatura wyspowa będąca częścią Type Cover to jedna z najwygodniejszych, które miałem okazję poznać. Przyzwyczajenie się do niej zajęło mi dosłownie kilka minut, największym problemem było nieco inne położenie prawego ALT-a względem spacji, kropki oraz przecinka. Ale wystarczyło odrobinę poćwiczyć, żeby po chwili cieszyć się wygodną maszyną do pisania. Tradycyjnie już, Type Cover oferuje możliwość zmiany kąta nachylenia poprzez zagięcie tylnej części i przymocowanie jej na magnes do tabletu. Wtedy uzyskujemy lekkie pochylenie klawiszy, co w wypadku pracy na kolanach jest zapewne wygodne (na biurku też).

Spory, choć mniejszy niż w moim Ultrabooku gładzik reaguje odpowiednio na wprowadzane komendy, jest wykonany z wygodnego dla palców materiału, a skok prawo i lewokliku jest odpowiedni. Nic dodać, nic ująć.

Co z Surface Penem?

Tutaj Microsoft pokusił się o kilka zmian. W Surface Pro możliwe jest od teraz lekkie przechylenie końcówki, aby w iście artystycznym stylu zarysować cienie na naszych szkicach. Wygląda to naprawdę efektownie, ale w moim przypadku… cóż. Ja nie jestem odbiorcą dla Surface Pen, bo bazgrzę jak kura pazurem, a ponadto… w ogóle nie potrafię rysować nic oprócz patyczaków. Niemniej, warto wspomnieć o 4096 stopniach nacisku obsługiwanych przez ten rysik, wymiennych końcówkach oraz o gumce na górze. Do Surface Pen nie można się absolutnie przyczepić.



Jak z wydajnością w Surface Pro?

Wersja, jaką otrzymaliśmy do testów to prawdziwy demon szybkości. Tchu nie brakło mu nawet przy okazji uruchomienia kilku obładowanych zakładkami okien Chrome’a i jeszcze kilku innych wymagających programów. Właśnie w takich aspektach przejawia się przewaga Surface’a Pro nad tańszymi, gorzej wyposażonymi urządzeniami. Jak dobrze wiecie, nie bawię się w benchmarki, nie lubię tych zestawień i absolutnie się nimi nie sugeruję. Bazuję na subiektywnych odczuciach i w ich ramach mogę stwierdzić, że mocy w Surface Pro Wam nie zabraknie.

Bardzo hurraoptymistyczna ta recenzja. Jest coś, co Ci się nie spodobało, Jakubie?

Takie pytanie mogłoby paść w komentarzach pod tą recenzją. Spieszę już z pomniejszymi „wadami” Surface’a Pro. O cenie wspominać nie będę, bo żadna to wada, że taki sprzęt kosztuje 11 tysięcy bez jednej złotówki. Gdybym był posiadaczem tego urządzenia, po pewnym czasie zacząłbym narzekać na dyskusyjną wygodę pracy z urządzeniem na kolanach. To jednak rekompensuje ogromny komfort, kiedy już znajduje się na biurku. Błahostką jest brak fizycznego przycisku „Start”, który przydałby mi się w sytuacji, gdy korzystam z trybu tabletu w orientacji pionowej. I to właściwie tyle bolączek Surface’a Pro. Nie mam się do czego przyczepić.

I tak się składa, że po teście Surface’a Pro znienawidziłem swojego Ultrabooka. Całkiem dobrego, aczkolwiek nie tak dobrego jak ta hybryda. Flagowy sprzęt Microsoftu podnosi poprzeczkę nie tylko dla samego siebie, ale również i innych sprzętów tego typu. Zdecydowanie polecam!