42

Razem kosztują krocie, ale trudno mi z nich zrezygnować – Surface Keyboard i Surface Mouse

Właśnie zakończyłem długoterminowe testy następującego zestawu Microsoft Surface Mouse i Surface Keyboard. Obydwa akcesoria mają dziwacznie wysoką cenę, ale po kilku miesiącach jestem gotów napisać, że taka inwestycja może być dla Was opłacalna.

Jedni będą mówić, że Microsoft kroczy tą samą drogą, co Apple i cena produktów wynika przede wszystkim z chęci bycia postrzeganym jako marka premium. Inni odpowiedzą, że te urządzenia i akcesoria są na tyle dopracowane i cechują się takimi istotnymi detalami, że ich zakup nie będzie fanaberią, a właśnie – inwestycją.

Bo w jakiej sytuacji możemy w ogóle mówić o (udanej) inwestycji w sprzęt? Wtedy, gdy nie będzie nam sprawiał problemów, nie będzie wchodził w drogę i stanie się – jak już kiedyś pisałem – przezroczysty. Od czasu do czasu przypomnimy sobie o tym, z jakiego urządzenia korzystamy, ale na co dzień nie zwracamy na to większej uwagi. Nie dlatego, że nas to nie interesuje, tylko dlatego, że jest na tyle dobry, że o sobie nie przypomina, tylko odpowiednio służy.

Surface Keyboard i Surface Mouse od Microsoftu

Nie wszystkie cechy myszki Surface Mouse i klawiatury Surface Keyboard mieszczą się w tych ramach, ale nie ma produktów idealnych. Zanim przesiadłem się na wspomniany zestaw, pracowałem na klawiaturze desktopowej Apple, która posiada klawisze o bardzo niskim profilu. Te w Surface Keyboard są nieco wyższe. Sama klawiatura jest bezprzewodowa, wygląda bardzo schludnie i atrakcyjnie, ale wtapia się w tło, bo łatwo uznać ją za normalną, klasyczną. Przestrzenie między klawiszami są tradycyjne, Microsoft nie silił się tu na nic wyjątkowego. Do naszej dyspozycji jest też klawiatura numeryczna i prawie multimedialne klawisze. Niektóre z nich uruchamiają aplikacje (np. kalkulator, który posiada klawisz nad klawiaturą numeryczną), inne pozwalają zatrzymywać odtwarzanie, sterować głośnością i tak dalej.



Ale są to klawisze o podwójnej roli, bo na klawiaturze znalazł się też przycisk „Fn” z niewielką diodą – jej światło informuje nas, jak będzie zachowywał się najwyższy rząd przycisków. Ja najczęściej używałem ich do multimedialnych zadań, bo F1-F12 są przydatne tylko sporadycznie (najczęściej F2 do szybkiej zmiany nazw plików).

Surface Keyboard to zwykła klawiatura

Surface Keyboard współpracuje z komputerem i innymi urządzeniami za pomocą Bluetootha, więc posiada własne zasilanie dwoma bateriami AAA. Te mieszczą się w zgrabnej podstawce, której niestety nie można regulować. Co ciekawe, zasłonka, za którą chowają się baterie, utrzymuje się na pozycji dzięki magnetycznym elementom, więc jej zdjęcie i ponowne założenie jest niesamowicie łatwe. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się, by zsunęła się przypadkowo.

Jak się pisze na Surface Keyboard? Dość głośno, przynajmniej na tle klawiatury, do której będzie najczęściej porównywana, czyli tej od Apple. Nie przeszkadzało mi to, ale wyższy profil wymagający delikatnie większej siły nacisku wymagał ode mnie zmiany przyzwyczajeń. Po około 2-3 dniach byłem przekonany – z taką klawiaturą mogę pracować. Same przyciski wydają mi się lepiej, to znaczy stabilniej osadzone. To sprawiało, że naciśnięcie na którykolwiek z nich nawet przy samej krawędzi nie było żadnym problemem.

W przypadku myszy historia jest całkiem podobna, choć sama Surface Mouse nie jest tak uniwersalnym akcesorium, jak opisywana klawiatura. Głównie przez to, że jest to mysz symetryczna, o dość niskim profilu i bez żadnych dodatkowych przycisków poza dwoma klasycznymi i tym ukrytym w rolce.

Klasyczna mysz Surface Mouse

W tym przypadku również potrzebny był czas na nabranie nowych nawyków – zazwyczaj pracuję z wyższymi myszkami i Surface Mouse sprawiała, że czułem pewien dyskomfort, gdy ręka spoczywała na niej przez dłuższy czas. Było tak tylko na początku i to z powodu niepotrzebnego napięcia utrzymującego rękę w nienaturalnej pozycji nad myszką. Potrzeba było dwóch dni, by sytuacja się unormowała. Surface Mouse, zupełnie jak klawiatura, łączy się z komputerem dzięki Bluetooth, a baterie ukryto w sprytnym schowku. Dzięki magnesom niewielka płytka pozostaje na miejscu, ale niewielka ilość siły sprawi, że ją zdejmiemy.

Po okresie przygotowawczym Surface Mouse i Surface Keyboard towarzyszyły mi w pracy za każdym razem, gdy korzystałem z komputera stacjonarnego. W tym czasie wprowadziłem zapewne kilkaset tekstów i wyklikałem tysiące klików. Aż do momentu zwrotu sprzętu kompletnie o nim zapomniałem, dlatego na gorąco po tym, jak go spakowałem i odjechał, postanowiłem podsumować moje wrażenia.

Surface Keyboard i Surface Mouse – ich zakup musi być inwestycją

Spójrzmy więc na ceny w oficjalnym sklepie Microsoftu: Surface Keyboard to wydatek rzędu 439 złotych, a Surface Mouse 219 zł. W sumie daje nam to kwotę 658 złotych. To nie jest mało pieniędzy i dla wielu osób wyjęcie z portfela około 600 złotych na zakup myszki i klawiatury nie znajdzie uzasadnienia. Dla tych, którzy dzień w dzień pracują na komputerze to może być jednak doba inwestycja, bo brak problemów i komfortowa praca liczą się najbardziej, a czas spędzony na pozbawionej przeszkód pracy przyniesie więcej korzyści. Nie da się jednak ukryć, że musimy się pogodzić z pewnego rodzaju podatkiem za logo Microsoftu, co wywindowało cenę tak wysoko.

Zupełnie szczerze? Nie wykluczam zakupu tego zestawu, gdy mój aktualny odmówi posłuszeństwa. Żałuję tylko, że Surface Keyboard nie dotarła do Polski w wersji z przyciskiem Windows, który wyposażono w czytnik linii papilarnych. Taki bajer na pewno przekonałby mnie do zakupu jeszcze bardziej.