17

Mało znany, a zdecydowanie jeden z najlepszych seriali HBO. „Sukcesja” mnie zachwyciła

Katalogi serwisów VOD to setki i tysiące tytułów, dlatego ominięcie wielu z nich wcale nie jest takie trudne. Czasem zdarza się, że umknie nam naprawdę udany serial lub film, o którym usłyszymy dopiero później. Dokładnie tak miałem z "Sukcesją", która jest cichym hitem HBO zdecydowanie wartym obejrzenia.

Nie brakuje na rynku seriali i filmów opowiadających o bogatych rodzinach i kulisach branży telekomunikacyjnej, ale po seansie „Sukcesji” jestem gotowy powiedzieć, że jest to jedna z najciekawszych produkcji i najbardziej oryginalnych produkcji o tej tematyce. Ród Roy’ów, w którym władzę wykonawczą sprawuje głowa rodziny Logan Roy, to epicentrum wszystkich wydarzeń w serialu HBO. Tytuł jest tutaj nieprzypadkowy, bo fabuła serii kręci się wokół zastępowania starej gwardii przez młodych śmiałków. Chętnych do przejęcia władzy w budowanym dekadami imperium Logana Roy’a nie brakuje, a niektórzy z nich są gotowi zrobić naprawdę wiele, by zająć jego miejsce.

Różne, dziwaczne, ekscentryczne i intrygujące – postacie z Sukcesji

Jako pierwszy w kolejce ustawia się Kendall Roy – człowiek po przejściach, ale niezwykle ambitny. Jego wybryki z młodości będą ciągnąć się do końca jego życia. Roman Roy, młodszy brat Kendalla, to rozpieszczony i niestabilny młodzieniec, natomiast Connor Roy (pierworodny) to niezwykle ekscentryczny bogacz, który chowa się za zasłoną bezstronności. Shiv Roy, jedyna córka Logana, zrezygnowała z pozostania w rodzinnym biznesie i prowadzi kampanie, w jej nadziei, polityków, którzy dotrą do któregoś dnia do Białego Domu. Nie mógłbym nie wspomnieć o jej partnerze, Tomie, który jest chyba najbardziej zdziwaczałą postacią w całej tej stawce. Dlaczego? Prawdę mówiąc, trudno to ująć jakimikolwiek słowami – już po pierwszych kilku odcinkach zrozumiecie dlaczego.

Nie bez przyczyny przedstawiłem Wam najważniejszych bohaterów „Sukcesji”, bo to właśnie ich charaktery i relacje pomiędzy członkami rodziny, są w serialu kluczowe. Będąc zupełnie szczerym, nie potrafiłem przewidzieć działań większości z nich, nawet w sytuacji, gdy już ich trochę poznałem. Są to niezwykle skomplikowane postacie, które co rusz nas zaskakują. Czasem w pozytywny, ale przeważnie w negatywny sposób. To jednak nakręca akcję serialu i sprawia, że każdy z epizodów ogląda się niezwykle przyjemnie. „Sukcesja” pokazuje, jak kuriozalny czy wręcz groteskowy może być świat milionerów i miliarderów oraz ludzi u władzy. Sporo scen może budzić u nas uśmiech, ale w obliczu takich wydarzeń nam wcale nie byłoby do śmiechu.

Każdy odcinek „Sukcesji” można wręcz celebrować



„Sukcesja” emitowana jest w klasyczny sposób, więc nowe odcinki pojawiają się co tydzień. Za nami emisja dwóch sezonów, już niedługo ma pojawić się trzeci i muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej byłoby mi oglądać ten serial właśnie w cotygodniowych odstępach – staram się jednak zdążyć z nadrabianiem dostępnych odcinków na debiut nowego sezonu. Każdy z epizodów jest odpowiednio wyważony i jest idealną dawką kulisów wydarzeń z korporacji mediowej Waystar Royco – celebracja pojedynczych odcinków jest jak najbardziej wskazana. Służy temu nie tylko świetnie rozpisana fabuła, ale i oprawa muzyczna. Motyw z czołówki to popisowy numer Nicholasa Brittela, a napisane na jego podstawie pozostałe kawałki stanowią znakomitą ścieżkę dźwiękową, którą nuci się pod nosem przez resztę dnia.

Odnoszę wrażenie, że „Sukcesja” wciąż czeka na swój moment. Nadejdzie taka chwila, w której o serialu zrobi się na tyle głośno, że stanie się tytułem, o którym będzie wiedzieć każdy z serialomaników. Dziś „Sukcesja” czai się w katalogu HBO GO i czeka, aż zobaczy ją więcej widzów. I szczerze jej tego życzę, bo twórcy i aktorzy zdecydowanie na to zasłużyli, a samej stacji HBO można pogratulować odpowiedniego podejścia, bo „Sukcesja” w świetle braku ogromnej popularności mogłaby być już dawno skreślona i anulowana, podczas gdy nowe odcinki cały czas powstają, a sam serial dopiero się rozkręca. Zdecydowanie polecam.