5

Zupełnie nowy streaming na żywo na YouTube z każdego smartfona może być hitem!

Wideo na żywo stało się już jednym z trendów we współczesnym internecie. Periscope i Meerkat przetarły szlai, a Facebook pokazał, jak powinno się to robić "na serio". Teraz do walki włącza się Google ze swoim YouTube'm

YouTube teoretycznie już od roku 2011 pozwala na strumieniowanie wideo na żywo. Sami jednak widzicie, że nie jest to szczególnie popularna funkcja. Najpopularniejszy na świecie serwis z wideo może przez to sporo stracić. Materiały transmitowane na żywo stają się bowiem coraz popularniejsze. Wystarczy rozejrzeć się wokół. Facebook zaczął nawet płacić dużym dostawcom treści, aby używali jego rozwiązania. I to właśnie platforma Zuckerberga wyrasta na nowego lidera, jeśli chodzi o wideo nadawane w czasie rzeczywistym.

Co na to Google? O zapowiadanych zmianach pisał przed weekendem już Konrad. Przede wszystkim już niebawem aplikacja mobilna YouTube pozwoli wszystkim użytkownikom transmitować wideo na żywo. To ważne, bo póki co konieczne było po prostu korzystanie ze stosownego API lub nieoficjalnych rozwiązań. Dla zwykłego użytkownika oznaczało to duży problem, dlatego wybierał konkurencyjne rozwiązania (daję sobie rękę uciąć, że zdecydowana większość osób nie miała nawet pojęcia o streamingu na żywo na YT).

Nowa funkcja ma działać analogicznie do tego, co znajdziemy na Facebooku czy Periscope. Użytkownik, aby rozpocząć transmisję, będzie musiał nadać jej nazwę i zrobić zdjęcie-miniaturkę. W trakcie streamingu widzowie będą oczywiście dawać „łapki” i komentować. Po zakończeniu natomiast materiał będzie można natychmiast opublikować w serwisie, by mogli go obejrzeć wszyscy, którzy przegapili transmisję na żywo. Co ciekawe, stanie się to natychmiastowo, bo wszystkie dane będą już na serwerach Google’a. Warto też dodać, że, podobnie jak na FB, użytkownicy obserwujący kanał otrzymają powiadomienia o rozpoczęciu relacji na żywo.

Czy to wystarczy? Z technicznego punktu widzenia YouTube nie ma właściwie do zaoferowania niczego ponad to, co znajdziemy na Facebooku. Z drugiej strony wcale nie musi, bo dysponuje ogromną bazą użytkowników i aktywną społecznością. Google zresztą też dysponuje środkami, które może przeznaczyć na aktywizowanie mediów i nadawców. Nie zapominajmy też o programie partnerskim, którego Facebook nie ma i tym samym nie pozwala twórcom na zarabianie na transmisjach live. A to wszystko dopełniają inne narzędzia oferowane twórcom, jak system rekomendacji, wyszukiwarka, playlisty itd. Zanosi się zatem na ciekawą rywalizację, w której YT zdecydowanie wykorzysta wszystkie swoje atuty, by obronić fotel lidera.