14

Steve Jobs chciał stworzyć własną sieć komórkową. Szkoda, że mu się nie udało

Szef firmy Apple miał w swoim życiu wiele szalonych pomysłów. Na szczęście dużą liczbę z nich udało mu się zrealizować. Dzisiaj nazywany jest wielkim innowatorem, a nawet geniuszem IT. O jego dokonaniach mówią nie tylko konkurenci, ale nawet osoby niezwiązane na co dzień z technologiami informatycznymi (np. Michel Houellebecq w swojej najnowszej powieści). Ciekawe, co by […]

Szef firmy Apple miał w swoim życiu wiele szalonych pomysłów. Na szczęście dużą liczbę z nich udało mu się zrealizować. Dzisiaj nazywany jest wielkim innowatorem, a nawet geniuszem IT. O jego dokonaniach mówią nie tylko konkurenci, ale nawet osoby niezwiązane na co dzień z technologiami informatycznymi (np. Michel Houellebecq w swojej najnowszej powieści). Ciekawe, co by było gdyby Jobsowi udało się zrealizować wszystkie, nawet najbardziej zwariowane pomysły? Na przykład ten z własną siecią komórkową…

Informacje na temat pomysłów Jobsa zdradził jego wieloletni współpracownik, John Stanton. Obecnie zasiada on w zarządzie spółki Trilogy Partners, jednak w latach 2005-2007 spędził wiele czasu z były CEO Apple’a, zajmując się rozwojem iPhone’a. Jobs miał nie tylko innowacyjny pomysł na rozwój smartfona, twierdzi Stanton, ale chciał również uniezależnić się od operatorów sieci komórkowych. Według koncepcji szefa firmy Apple, iPhone miałby korzystać z niezależnej sieci opartej o niewykorzystane jak dotąd spektrum Wi-Fi. „[Jobs] chciał zastąpić operatorów” – stwierdza wręcz Stanton.

Niestety, nigdy raczej nie dowiemy się, jak wyglądałaby sieć Jobsa w praktyce. Gdzieś w 2007 roku, a więc w tym samym czasie, gdy zaprezentowany został pierwszy iPhone, CEO Apple’a zarzucił pomysł. Stanton nie podaje powodów, można jednak się domyślać, że projekt okazał się zbyt duży jak na możliwości firmy z Cupertino. Poza tym w 2007 roku udało się podpisać bardzo dogodną umowę z operatorem AT&T. Jobs jednak nie poprzestał na tym. Przez lata lobbował wśród operatorów sieci komórkowych, by ci inwestowali coraz większe kwoty w rozwój nowoczesnych technologii, wzbogacających ich ofertę.

Oczywiście Jobs wykorzystywał też sytuację, zarabiając krocie na umowach. Na przykład amerykański Sprint za 4 lata współpracy z Apple’em w sprzedaży iPhone’ów zapłacił 15,5 mld dolarów. Jobs w ciągu ostatnich lat nawiązał też współpracę z wieloma innymi operatorami, jak chociażby – na terenie USA – Verizon czy C Spire Wireless. Jobs nie byłby sobą, gdyby z każdej sytuacji nie potrafił wycisnąć maksymalnej ilości pieniędzy.

Zamiast własnej sieci iPhone oferuje dzisiaj kilka mniejszych sposobów na niepłacenie operatorom. To chociażby wprowadzony nie tak dawno komunikator iMessage czy FaceTime (albo jego popularniejszy odpowiednik Skype), z którego można korzystać na przykład za pośrednictwem sieci Wi-Fi. Zamiast rewolucji Apple, podobnie zresztą jak inni twórcy smartfonów, oferuje niewielkie możliwości uniknięcia płacenia operatorom za przesył danych. A może idea Jobsa znajdzie jeszcze posłuch w zarządzie firmy? Jak przekonywał jakiś czas temu Jean-Louis Gassée, były szef oddziału Apple France, zespół kierowany dziś przez Tima Cooka powinien zastanowić się nad… zakupem jednego z operatorów sieci komórkowych.