3

Sterowanie smartfonem? Ręką, głosem albo… stopą

Smartfonem sterujemy dzisiaj najczęściej przez dotyk. Dotyk palców. Opracowywane są inne metody, wśród których wymienimy komendy głosowe czy gesty, można tez wspomnieć o sterowaniu niebezpośrednim – np. o smartwatchach. Nadal dominuje jednak ręka dotykająca wyświetlacz. Znalazła się ekipa szukająca alternatywy lub przynajmniej uzupełnienia dla tego sposobu komunikacji – do pracy ma być zaangażowana stopa… Niedawno […]

Smartfonem sterujemy dzisiaj najczęściej przez dotyk. Dotyk palców. Opracowywane są inne metody, wśród których wymienimy komendy głosowe czy gesty, można tez wspomnieć o sterowaniu niebezpośrednim – np. o smartwatchach. Nadal dominuje jednak ręka dotykająca wyświetlacz. Znalazła się ekipa szukająca alternatywy lub przynajmniej uzupełnienia dla tego sposobu komunikacji – do pracy ma być zaangażowana stopa…

Niedawno w Moskwie odbył się hackathon, na którym pojawił się dość nietypowy produkt: wkładka do butów umożliwiająca sterowanie smartfonem. FootSense, bo to o tym gadżecie mowa, ma sprawić, że do wykonywania określonych czynności na telefonie użytkownikowi nie będzie potrzebna ręka – załatwi sprawę swoją stopą i to bez konieczności wyciągania jej z obuwia. Ułatwi to wspomniana wkładka, sparowana ze smartfonem i wyposażona w czujniki odczytujące komendy.

Po przeczytaniu tej informacji najpierw byłem trochę zdziwiony, a właściwie rozbawiony, ale szybko stwierdziłem, że nie jest to aż tak szokujące – przecież obserwujemy właśnie boom na technologie ubieralne i inteligentna wkładka musiała się w końcu pojawić. W tym przypadku i tak mamy do czynienia z dość ograniczonym produktem – na razie postawiono wyłącznie na komunikację z telefonem. Podejrzewam jednak, że na tym się nie skończy. Wkładka może być wykorzystana na różne sposoby: do śledzenia niektórych parametrów organizmu, do liczenia wykonanych kroków (pokonanej odległości), a nawet do nauki biegania.

Zastanawiałem się przez chwilę, do czego może być wykorzystana wkładka w obecnej formie, zapewniająca wyłącznie komunikację z telefonem. Na szczęście z odpowiedzią szybko przyszli twórcy. I podali całkiem sporo przykładów: poprzez naciśnięcie dużym palcem będzie można wykonać połączenie telefoniczne, a to wydaje się być przydatne z punktu widzenia osób niepełnosprawnych albo takich, które po prostu mają zajęte ręce. Jeżeli ktoś zna alfabet Morsa, będzie mógł nawet napisać wiadomość tekstową za pomocą palców stopy. Wspomniano i o oszustwach przy karcianym stole i o wzywaniu pomocy, gdy człowiekowi zagraża niebezpieczeństwo. Jeśli ktoś został zaatakowany, ma skrępowane ręce lub odebrany telefon, to nadal może zareagować i zaalarmować bliskich albo służby.

Początkowo naszpikowana elektroniką wkładka do butów wywołała na mojej twarzy szyderczy uśmiech, ale gdy zdałem sobie sprawę z tego, że taki produkt można rozwijać i dodawać mu kolejne funkcje, stwierdziłem, iż może on mieć przed sobą przyszłość. Podobnie będzie pewnie z wieloma innymi gadżetami ubieralnymi, które od fazy czystego absurdu przejdą do etapu użyteczności oraz używalności. Trudno stwierdzić, czy zmiana mojego nastawienia wynika z przyzwyczajania się do nowej gałęzi branży nowych technologii, czy też z faktu, że twórcy nauczyli się, jak czynić swoje wynalazki przydatnymi? Mam nadzieję, że dominuje druga odpowiedź.

Źródło grafiki: ferra.ru