13

Startup Factory – model biznesowy to kręgosłup startupu

Autorem wpisu jest Maciej Oleksy, twórca Meegusto.com. Fascynat min. idei The Lean Startup, która jest przeciwieństwem siermiężnego podejścia do projektów w wielkich instytucjach. Autor blogu – ProductLabs.co Rozpoczynam tym wpisem cykl artykułów traktujących o prowadzeniu własnego startup-u (jeśli się spodoba to będą kolejne odcinki). Na wstępie kilka założeń. Opisuję nie jedyną i słuszną drogę, ale […]

Autorem wpisu jest Maciej Oleksy, twórca Meegusto.com. Fascynat min. idei The Lean Startup, która jest przeciwieństwem siermiężnego podejścia do projektów w wielkich instytucjach.
Autor blogu – ProductLabs.co

Rozpoczynam tym wpisem cykl artykułów traktujących o prowadzeniu własnego startup-u (jeśli się spodoba to będą kolejne odcinki). Na wstępie kilka założeń. Opisuję nie jedyną i słuszną drogę, ale dobre praktyki opisywane przez różnych guru tematyki, najczęściej sprawdzone w praktyce. Dodatkowo zakładam dążenie do rentowności danego przedsięwzięcia, a więc działania non-profit nie wchodzą tu w grę. Czytaj, robimy biznes.

Na początku każdego biznesu pojawia się pomysł. Wiele jest przypadków kiedy autor rzuca hasło (Value Proposition) i zaczyna się rozmowa… z kolegą, z potencjalnym inwestorem, partnerem. Problem w tym, że rozmówcy mają najczęściej wiele pytań i wtedy pojawiają się problemy komunikacyjne bądź po prostu okazuje się, że pomysł nie jest dobrze przemyślany.

Oczywiście pozostaje pójść droga samotnych geniuszy. Jednak wg raportu Startup Genome najlepiej zaczynać projekty internetowe w grupie. Liczby mówią same za siebie. Soliści mają bardzo małe szanse powodzenia. Poza tym jeśli mówimy o biznesie potrzebujemy partnera, najczęściej sponsora. No chyba, że zakładamy samotnych i bogatych geniuszy. Ten przypadek wykluczamy.

No więc jak najlepiej pozwolić zrozumieć innym swój pomysł na biznes. Czym jest ten biznes, dla kogo, jak, kiedy, w którą stronę? Powiedzmy sobie, że zbiór tych parametrów to model biznesowy danego przedsięwzięcia. Do przedstawiania takiego modelu istnieją różne narzędzia. Najpopularniejsze to dokument biznesplanu, których wzorce krążą w sieci tysiące. Jednakże z doświadczenia moge powiedzieć, że w erze gdzie na stronach www rządzą readability a do przedstawiania wszelakich wizji najlepsza jest infografika. Wyobraźmy sobie, że osoba której przedstawiamy pomysł to producent filmowy. Nie dajemy mu scenariusza. Potrzebna jest eksplikacja max. 1 strona A4.

Dla tego kilka organizacji skupionych wokół funduszy inwestycyjnych opracowało pewne wzorce, które bez ogromnego wysiłku pozwalają zrozumieć zgłaszane pomysły. Podobnie jak infografiki zapożyczono tu ideę Big Picture gdzie po krótkim spojrzeniu wiemy o czym rozmawiamy.

Jeden z pomysłów usystematyzowania modelowania biznesowego internetowych przedwsięwzięć jest Business Model Generation (BMG).

Business Model Canvas to podstawowe narzędzie, to taki wizualny framework – siatka, która zawiera najistoniejsze elementy modelu. Mozna je wypełniać tekstem, rysunkami, karteczkami samoprzylepnymi. Byleby przekaz był jasny.

HackFwd wypracował własny model uwydatniając reację produkt <-> użytkownik. Dodatkowo to czego mi brakowało w BMG, jest tu także konkurencja i strategia wzrostu.

Osobiście używam poałączenia obu narzędzi. Następnie wypełniam tekstowo bądź rysuję jak umiem w trakcie prezentacji. Czasami taki rysowana wizualizacja naprawdę robi wrażenie. Powoduje że odbiorcy postrzegają autora jako zaangażowanego we własny projekt oraz pozwalają unikać ziewania.

Korzyści płynące z takiego modelowania w żołnierskim skrócie wyłożył Tom Hulme(HackFwd):

  • pozwól zrozumieć pomysł innym (communicate it),
  • skup się na najważniejszym (consider the whole),
  • pobudź kreatywność i innych do myślenia (be creative).

Czy przy dużym taki obrazek to wszystko? Oczywiście, że nie. Wiele modeli moze się powtarzać, okazuje się że diabeł tkwi w szczegółach. Ale jeśli wszyscy znajdziemy wspólny mianownik, kolejne sesje, spotkania będą o wiele bardziej produktywne. To mogę Wam zagwarantować. To także dobre narzędzie aby jak najwcześniej zrezygnować z danego pomysłu i nie tracić czasu swojego i innych.

Co do uzupełnienia takiego modelu mnie osobiście najbardziej interesują bardziej szczegółowe opisy Segments/Channels i Competitors. Produkt czy jest fajny czy nie to kwestia gustu, natomiast czy są na rynku inni chętni do jego używania (Segments) i czy ktoś się nimi nie zajął (Competitors), a jeśli tak to jak ich przyciągniemy (Channels). Na resztę przyjdzie czas.

Najczęstszym błędem jest skupienie się na Value i Key Activities. Ok, musimy wiedzieć co chcemy sprzedawać, natomiast najczęściej notuje przypadki gdzie geek pierwsze co robi to projekt graficzny serwisu www, a następnie programuje i szuka usług hostingowych (consider the hole). Nie tędy droga. Najpierw dobrze się zastanówmy czy ta maszynka jest w całości dobrze naoliwiona i czy jest szansa, że kiedyś przyniesie dochód.

To oczywiście początek drogi. Ale dobrze zacząć we właściwy sposób. Wchodzenie w mgłę własnych projekcji nie wróży udanego biznesu.

Obrazek fabryki pochodzi z clockhistory.com

Autor prowadzi blog – ProductLabs.co