reaktorX grafika
31

Myśleliśmy, ze wiemy jak zrobić dobry akcelerator dla startupów

W styczniu razem z Dianą Koziarską uruchomiliśmy ReaktorX, nowy akcelerator dla startupów na wczesnym etapie. Nasza idea była prosta: dotrzeć do początkujących founderów i pomóc im odpalić własny startup.

Autorem tekstu jest Borys Musielak

Wiem, co myślicie: na rynku jest wiele takich programów, w większości kiepskiej jakości i – co gorsza – nikt na tym nie zarabia. To prawda, ale przecież my jesteśmy inni! Przynajmniej tak mi się wydawało…

Teraz, po zakończeniu pierwszej edycji czas przyjrzeć się, co zadziałało, a co… no cóż, niekoniecznie – i wyciągnąć lekcje, aby druga edycja pre-akceleratora była jeszcze lepsza (aplikacje zbieramy do 11.10!).

Zacznijmy od sukcesów!

Nawet przy pełnej świadomości rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej, trzeba to jasno powiedzieć: w ogólnym rozrachunku program wypadł naprawdę dobrze! Zacznijmy więc od tego, czym możemy się pochwalić:

  • Siedem na dziesięć startupów, które zostały przyjęte do programu, ukończyło go.
  • Founderzy trzech startupów, które nie przetrwały do końca, zostali w programie. Dołączyli oni do innych zespołów lub stworzyli nowe projekty (takie jak Travelly.me or Boson Identities).
  • Absolwenci ReaktorX zebrali znaczący seed funding, o łącznej wartości 1.5M PLN w trzy miesiące po ukończeniu programu
    • Boson Identities, stworzony w czasie ReaktorX, dostał się do programu akceleracyjnego Huge Thing
    • GetLine i Boson Identities zaplanowali ICO jeszcze w tym roku
    • SumTheSun przygotowują emisję na Beesfund i są w trakcie rozmów z inwestorami
  • 100% uczestników było zadowolonych/bardzo zadowolonych z programu oraz poleciłoby go innym

OK, a teraz czas na łyżkę dziegciu w słoju pełnym miodu – przyjrzyjmy się niedociągnięciom ReaktorX, czyli naszym lekcjom na przyszłość.

Lekcja 1: Startup to praca na cały etat

Na początku wydawało nam się, że profesjonaliści nie zakładają biznesów, bo mimo, że mają branżową wiedzę – nie mają czasu i możliwości nauczenia się, jak być przedsiębiorczym. Zaprosiliśmy do udziału w akceleratorze studentów i ekspertów w swoich dziedzinach. Większość z nich miała już pracę – i to był błąd.

Startupy, które poradziły sobie najlepiej, takie jak SumTheSun czy GetLine, pracowały nad swoimi firmami na pełen etat lub łącząc to ze studiami (jak Baballoon czy PieClass). Ci, którzy próbowali równocześnie pracować zarobkowo i rozwijać startup, osiągnęli mniejszy progres, z chlubnym wyjątkiem Evibrave. W drugiej edycji zastanowimy się dwa razy, zanim przyjmiemy zespół, który nie będzie mógł skupić się całkowicie na swoim projekcie.

Lekcja 2: Warsztaty dają radę, wykłady nie

To wydaje się oczywiste, a jednak nie do końca udało nam się w ReaktorX. Przekonaliśmy się, że największą wartością akceleratora są osobiste kontakty, zdobyte przy jego okazji. Founderzy nie szukają podręcznikowej wiedzy, tylko doświadczenia. Nie oczekują ogólnych porad dla startupowców. Chcą spotkać mentorów, którzy mogą się z nimi podzielić konkretami, które będą miały zastosowanie na tym etapie, na którym są ze swoim startupem, z uwzględnieniem specyfiki danej branży. Warsztaty, które najbardziej angażowały uczestników i ich biznesy (Kamila Sidor, Kasia Dworzyńska – o was myślę!) były sukcesem. Te, które zamieniły się w wykłady, niestety nie.

Lekcja 3: Mentorzy muszą być zaangażowani na 100%

Głęboko wierzę w wartość mentoringu, od pierwszego dnia, w którym decydujesz się na swój startup (pisałem o tym już w 2012 roku: I wish I were incubated). Moi doradcy ( Krzysiek Kowalczyk i Mark) byli jedną z głównych przyczyn, dla których udawało mi się pokonywać przeszkody i wciąż dążyć do rozwoju. Musisz mieć kogoś, z kim szczerze pogadasz, kiedy wszystko się sypie. Potrzebujesz opinii kogoś, kto stoi z boku i życzy ci dobrze – czy to co robisz to kompletne szaleństwo, czy szaleństwo, które ma twórczy potencjał. Dlatego właśnie przywiązujemy ogromną wagę do mentoringu jeden-na-jeden w ReaktorX.

Te startupy, które miały szczęście współpracować z zaangażowanym mentorem, zyskały najwięcej. Dotyczyło to większości zespołów. Było jednak kilka sytuacji, w których ta relacja nie wypaliła, a my zareagowaliśmy za późno. Teraz, z pełną determinacją, będziemy zapewniać startupom dostęp do maksymalnie zaangażowanego mentora i regularne spotkania, aby mogły skorzystać w pełni z tego doświadczenia.

Lekcja 4: Stworzenie interdyscyplinarnego zespołu jest trudne

Innym ważnym celem było pomóc geekom odnaleźć ludzi biznesu i odwrotnie. Chcieliśmy aby zespoły, które przechodzą przez ReaktorX były naprawdę interdyscyplinarne, a najlepiej składające się z mitycznego biznesmena, hakera i projektanta. Odnotowaliśmy dwa takie sukcesy, pomagając uczestnikom budować zespoły. Olaf i Kacper połączyli się, tworząc nowy projekt, Boson Identities. Dominika (fizykoterapeutka) rozpoczęła współpracę z Arekiem (ekspert ds. rynku i hustler), aby zbudować homedi.

Nie byliśmy jednak w stanie pomóc wszystkim zespołom. Nie jestem nawet pewien, czy to w ogóle możliwe w przeciągu 2-3 tygodni pomiędzy przyjęciem uczestników, a rozpoczęciem programu. Dlatego nasze nowe podejście jest bardziej długofalowe. Uruchomiliśmy cykl wydarzeń zwanych ReaktorY (pierwszy odbył się w czerwcu), gdzie jedynym celem jest dopasowanie hakerów do biznesmenów i pozwolenie im na całodniową pracę. Mamy nadzieję, że niektóre z zespołów stworzonych podczas tych wydarzeń ostatecznie uruchomi własne startupy i zaaplikuje do ReaktorX jako wspólna ekipa.

Lekcja 5: Demo Day: więcej konkretów

Wiem, co branża myśli o imprezach typu “demo day”. Nie ma na nich wystarczająco czasu, aby dogłębnie zrozumieć, co robią startupy, a żadna transakcja nie doszła do skutku tylko dlatego, że ktoś dobrze zaprezentował się na scenie. Do tego takie imprezy są zwykle nudne. Niektóre akceleratory zupełnie rezygnują z demo day’ów. My zdecydowaliśmy się je zorganizować ten event z dwóch powodów: (i) ponieważ jest to doskonała okazja do networkingu i (ii) ponieważ jest to świetny sposób na promocję samego akceleratora. Frekwencja na imprezie była świetna, ponad 100 aniołów biznesu, przedstawicieli VC i kadry kierowniczej z korporacji pojawiło się aby poznać zespoły kończące ReaktorX i (w większości przypadków) siebie nawzajem. Faktycznie, spędzili miło czas na rozmowach przy winie.

Zrobiliśmy dobrą robotę przy marketingu wydarzenia, ale niewystarczająco przygotowywaliśmy do niego startupy. Chcieliśmy, aby nasz demo day był prawdziwym show, ale mimo niesłychanych starań naszego gospodarza Drew Stachnika, nie był nim. Chcieliśmy czegoś więcej niż serii krótkich pitchy. Chcieliśmy pokazać historię, która stoi za każdym startupem. Ale founderzy startupów nie są tak zabawni jak gwiazdy telewizyjne. Zmuszanie ich do eksplorowania nieznanych im terytoriów podczas prób zwalczania stresu i prezentacji okazało się zbyt dużym wymaganiem, zwłaszcza dla grupy bardzo młodych i niedoświadczonych ludzi.

Więcej konkretów i przechodzenia od razu do sedna sprawy, sprawienie aby widownia pozostała na sali w czasie prezentacji startupów i później networkowała z founderami – to plan minimum na drugą edycję ReaktorX

Co dalej?

Za drugim razem powinno być łatwiej, prawda? Mocno w to wierzymy!

Zmieniliśmy kilka zasad programu, więc zachęcamy do przeczytania sekcji FAQ przed złożeniem aplikacji. Generalne założenia pozostają jednak takie same: celem programu jest wsparcie początkujących przedsiębiorców z całej Europy przy założeniu pierwszego startupu, zaczynając od pomysłu i kończąc na pierwszej rundzie finansowania. Biorąc pod uwagę ilość pieniędzy z funduszy PFR, przeznaczonych dla polskich firm, cel wydaje się osiągalny bardziej niż kiedykolwiek.

Czujecie się zachęceni do podjęcia wyzwania? Zachęcamy do aplikowania do ReaktorX. Termin przyjmowania zgłoszeń upływa 11 października.