2

Starlink w samochodach, samolotach i na statkach zmieni nasze podróże

W komentarzach pod tekstami o systemie Starlink często padają pytania kiedy dostępny będzie w smartfonach/telefonach. Na to się póki co nie zanosi, ale SpaceX szykuje już projekt stacji dostępowej, którą będzie można wykorzystać w samochodach, samolotach i na statkach.

Internet ze Starlinka w pojazdach

Pod koniec zeszłego tygodnia SpaceX złożyło w FCC (odpowiednik naszego UKE – Urzędu Komunikacji Elektronicznej) wniosek o zaakceptowanie testu terminali dostępowych do systemu Starlink, które można montować na „pojazdach w ruchu”. Tym terminem określa się wszelkiego rodzaju środki transportu, jak samochody, ciężarówki, statki morskie oraz samoloty. Wygląda więc na to, że już niedługo potencjalne grono klientów na internet z satelity znacznie się powiększy.

Dla przypomnienia, Starlink to dostęp do internetu poprzez krążące po orbicie satelity, których obecnie jest już około 1000, a które świadczą w tej chwili usługę głównie w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii dla ponad 10 000 użytkowników. System powinien być globalnie dostępny już pod koniec 2021 roku, w tym również w Polsce, gdzie będzie kosztował 449 PLN miesięcznie (plus dodatkowo 2269 PLN za sprzęt). W tej cenie zapewnia obecnie transfery rzędu 150 Mbps, które w przyszłości powinny wzrosnąć nawet do ponad 1 Gbps. Nie wiadomo jeszcze ile może kosztować zestaw „przenośny”, który ma być oferowany dla pojazdów.

Starlink - cena

Niemal pewne jest jednak, że usługa ta może potencjalnie stać się bardzo atrakcyjna dla wielu gałęzi transportu. Począwszy od tak oczywistych jak statki morskie, które przez większość czasu pływają z dala od lądu, przez samoloty w których dopiero od jakiegoś czasu testuje się dostęp do sieci internet w trakcie lotu, a skończywszy na kierowcach ciężarówek przemierzających słabo zurbanizowane zakątki świata. W zwykłych samochodach raczej zbyt szybko się takiego terminala nie doczekamy, bo mimo wszystko większości z nas wystarczy karta SIM i dostęp do sieci komórkowej.

Na ten moment nie znamy więcej szczegółów, nie ma też żadnych zdjęć nowego sprzętu, ale w swoim wniosku SpaceX zapewnia, że elektrycznie jest on identyczny jak obecnie udostępniany „talerz”. Można oczekiwać, że być może nieco zmniejszona zostanie sama antena oraz jej uchwyt, ale to w tej chwili tylko spekulacje. Firma zakłada też, że tego typu rozwiązanie będzie sprzedawane wraz z montażem przez wykwalifikowanego pracownika, a nie jak w tej chwili, jako zestaw do samodzielnego montażu.

SpaceX rozbudowuje też swój port kosmiczny w Teksasie

Przy okazji warto też wspomnieć, że równie wiele dzieje się w Teksasie, gdzie SpaceX buduje swój własny port kosmiczny, z którego w przyszłości będą startować statki Starship. Do tej pory odbyły się trzy, mniej lub bardziej udane loty prototypów na wysokość 10 km, które potwierdziły założenia konstrukcyjne. Starship jest w stanie samodzielnie wylądować w miejscu, które mu wyznaczono i cała konstrukcja wytrzymuje przeciążenia. Teraz trzeba jeszcze opanować samo lądowanie do perfekcji i można spodziewać się lotów na większą wysokość.

SpaceX space port - Teksas

źródło: Maxar Technologies

W międzyczasie cały czas trwają prace nad rozbudową portu kosmicznego. W tej chwili są dwa stanowiska startowe dla lotów suborbitalnych (górna część zdjęcia) oraz jedno lądowisko (środkowa część). Na ukończeniu jest też stanowisko startowe dla lotów orbitalnych (w dolnej cześci po lewej, wystatjące z ziemi słupy), z którego będzie startowała rakieta SuperHeavy, czyli pierwszy człon statku Starship. W planach jest natomiast jeszcze po jednym dodatkowym stanowisku do lotów subortbitalnych i orbitalnych, a także budowa dwóch wież startowych, których rola będzie polegała też na montażu Starshipa na rakiecie SuperHeavy. Rozbudowana zostanie też infrastruktura do tankowania rakiet. Wiele wskazuje na to, że w przyszłości będzie to jedno z najważniejszych miejsc, z których startują rakiety kosmiczne.

źródło: The Verge