Wywiady

Stali się samodzielni, robią konkurencję dla Empiku i Merlina. Rozmowa z nowymi właścicielami CDP.PL

GM
Grzegorz Marczak
18

Jeszcze pod koniec zeszłego roku wybrałem się do nowej siedziby CDP aby porozmawiać z Michałem Gembickim oraz Robertem Wesołowskim na temat przyszłości biznesu który właśnie przejęli (przypomnę, że CDP.PL przeszło przez proces wykupu menadżerskiego stając się niezależną spółką). Wizyta w nowym bi...

Jeszcze pod koniec zeszłego roku wybrałem się do nowej siedziby CDP aby porozmawiać z Michałem Gembickim oraz Robertem Wesołowskim na temat przyszłości biznesu który właśnie przejęli (przypomnę, że CDP.PL przeszło przez proces wykupu menadżerskiego stając się niezależną spółką).

Wizyta w nowym biurze CDP.pl była dla mnie dość egzotyczna. Zanim bowiem dojedziemy do biura spółki mamy zagwarantowany powrót do przeszłości. Biuro CDP znajduje się bowiem na terenie fabryki samochodów na Żeraniu (zdjęcia w tekście). Fabryki, która jest opuszczona i po części burzona. Klimat iście Stalkerowy. Biuro CDP mieści się w budynku gdzie znajduje się jedna z hal fabrycznych. Wszystko to buduje bardzo industrialny i mroczny klimat przy czym wchodząc do CDP nagle mamy przeskok do XXI wieku i wchodzimy do nowoczesnego biura firmy, która zajmuje się czymś co w czasach świetności Żerania nie istniało czyli dystrybucja cyfrowej (i nie tylko) rozrywki.

Wracając jednak do samej rozmowy. Przegadaliśmy ponad godzinę z czego początkowo powstało blisko 24 strony tekstu. Ekstrakt z całej rozmowy macie poniżej. Przy czym dla jasności dodam, że tekst przeszedł przez autoryzacje. To czego może nie da się odczuć po samym tekście a co zdecydowanie biło od obu Panów podczas rozmowy to duża energia związana z rozstaniem z firmą matką. To tak jakby młody człowiek przeprowadził się wreszcie na swoje - taki poziom entuzjazmu mam wrażenie, że towarzyszy nowemu CDP.pl. Przy czym ta wolność mam wrażenie, że objawiać się będzie nie tylko w szalonych pomysłach ale również w projektach które pod dachem Red-ów nie mogły być realizowane. Przypomnę też, że wywiad był przeprowadzony jeszcze przed oficjalnym startem nowej platformy e-commerce.

Czy to usamodzielnienie się cdp.pl, to był wykup menedżerski? Możecie opowiedzieć więcej o kulisach? Jak przejmuje się spółkę z taką i dlaczego ostatecznie Wasze drogi z grupą się rozeszły?

MG: W teorii wykup menadżerski to przejęcie firmy przez pracowników. I tak się stało – dwóch członków zarządu przejęło na własność firmę, w której pracowało..

RW: Być może pamiętasz, że w na początku 2013 roku w raporcie bieżącym (3/2013) CD Projekt S.A. ujawnił informację o ofercie zakupu CDP.pl przez spółkę zewnętrzną. Od dawna CD PROJEKT szukał pomysłów i sposobu na dalszy rozwój CDP.pl, ale od dawna również nie wpisywaliśmy się naszymi działaniami w strategię grupy i nie pasowaliśmy do całości układanki. Nie było to nigdy żadną tajemnicą. Z resztą mówił o tym otwarcie w kilku wywiadach Michał, a potwierdzał wielokrotnie Adam Kiciński. CD PROJEKT ma zdecydowanie globalną koncepcję rozwoju Wiedźmina, który jest obecnie marką rozpoznawaną przez graczy na całym świecie oraz platformy GOG. Nasze lokalne działania siłą rzeczy nie mogły być istotną częścią planów całej grupy.

MG: Co prawda od dawna nasze drogi się rozchodziły, ale nie jest też tak, że CD PROJEKT chciał się nas pozbyć za wszelką cenę. Zawsze wiedzieliśmy – wspólnie z władzami CD PROJEKTU, że chcemy oddać spółkę komuś, komu będzie zależało na jej rozwoju we właściwym kierunku. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że najlepszą formą dalszego rozwijania CDP.pl będzie wykupienie spółki przez ludzi, którzy mają do niej sentyment – czyli przeze mnie i Roberta. Było to też zgodne z duchem i pomysłem CD PROJEKT S.A., bo ostateczne wszystkim nam zależy na tym samym. Co więcej, mimo że już nie jesteśmy już w grupie, wiemy, że nadal koledzy z CD PROJEKUT nam kibicują.

RW: Ja jestem związany z firmą ponad 10 lat. Zaczynałem tutaj jako asystent działu finansów półtora roku po studiach i przebyłem tu całą swoją karierę. Wówczas pierwszy Wiedźmin był w fazie produkcji, a GOG nie istniał w żadnych planach.

MG: Ja bardzo podobnie, byłem menadżerem odpowiedzialnym za serię EkstraGra. Prawda jest taka, że zawsze marzyłem o własnej firmie. Myślałem o tym, że fajnie jest zrobić coś od początku do końca po swojemu. Tak się złożyło, że nadarzyła się niepowtarzalna okazja i mogliśmy chwycić za stery. Projekt ma ogromną wartość i jest znany w Polsce, ale też w tym przypadku nie tworzymy go od początku do końca według własnego uznania. CDP.pl ma za sobą bardzo ciekawą historię ze wzlotami i upadkami, ale przejmujemy to wszystko i przyjmujemy z nadzieją i pokorą jednocześnie. Wiemy, że teraz wszystko zależy od naszej pracy i od naszych pomysłów.

GM - Dostaliście preferencyjne warunki przy wykupie? Czy każdy z Was wyciągnął po parę milionów na stół i...

RW: Jeśli chodzi o samą transakcję, wszystkie szczegóły ujawniono w raporcie bieżącym CD PROJEKT 19/2014, więc nie ma żadnych tajemnic.

GM - A co się zmieni po rozstaniu z RED-em? Czy coś się w ogóle zmieni? Czy ten krok wam pomoże, czy raczej będzie problemem przy rozwoju firmy?

RW: Dla firmy i ludzi, którzy tu pracują kilka rzeczy się zmieniło. Mamy nowe biuro, 22 stycznia wystartowaliśmy ze sklepem internetowym z sześcioma kategoriami produktów fizycznych i cyfrowych, ale jednocześnie nie rezygnujemy z naszej dotychczasowej działalności.

Jeśli pytasz o nasz zespół nie będziemy przeprowadzać rewolucji. Jesteśmy z Michałem starymi pracownikami spółki, a teraz staliśmy się jej właścicielami i mamy pomysł, co z tym zrobić i od dawna szukaliśmy osób, z którymi będzie nam po drodze. Po prostu możemy wreszcie realizować projekty, które w grupie nie mogły być priorytetowe.

GM - Czyli możecie zrobić promocję lepszą niż GOG i już się na niego nie oglądać?

MG - Na przykład. Ale też mówimy o innych kwestiach. W zeszłym tygodniu uruchomiliśmy sklep internetowy, w którym sprzedajemy gry, książki, muzykę, film, gry planszowe i gadżety oraz sprzęt elektroniczny. W grudniu natomiast otworzyliśmy serwis cyfrowy w Czechach.

Polski projekt e-Commerce jest przedsięwzięciem na większą skalę – cyfrowy sklep na czeskim rynku jest ewidentnie projektem o charakterze testowym. Niemniej już publicznie działa i mamy tam pierwsze transakcje i kupujących klientów. To są nasze pomysł na rozwój spółki.

GM - Czyli robicie konkurencję dla GOG-a z jednej strony, a z drugiej dla Merlina i Empiku?

MG – Jeśli chodzi o cyfrową dystrybucję, nie zrobimy na pewno serwisu globalnego, ale rozważamy CDP.pl w postaci kilku lub nawet kilkunastu serwisów lokalnych. W skali świata miałaby to być sieć powiązanych ze sobą usług.

Jeśli chodzi o e-Commerce – tak mamy ambicję dogonić i wyprzedzić liderów w branży rozrywki.

GM - Rozumiem. Wrócę do cyfry. Możecie stworzyć kilka GOG-ów działających w wielu miejscach jednocześnie?

RW - Koncepcją przyświecającą tworzeniu GOG-a było udostępnienie jednego serwisu z tymi samymi regułami dla wszystkich i jednolitą strategią. W tym segmencie działają GOG, Steam i parę innych platform. Wchodzenie tutaj to rywalizowanie z tytanami. Natomiast naszą zaletą jest dostosowanie do lokalnych realiów. Dlaczego Czechy? Czechy są zaraz obok, znamy ten rynek, mieliśmy tam kiedyś firmę, mamy paru znajomych. Wiemy jak to funkcjonuje. Nie oczekujemy, że ten projekt stanie się naszym głównym źródłem utrzymania, ale cieszymy się, że możemy sprawdzić, czy jesteśmy w stanie zrobić coś w innym kraju i zarządzać tym lokalnie.

MG - Dodam, że pewną inspiracją jest tutaj sposób, w jaki rozwija się Audioteka.

GM - Właśnie do tego chciałem nawiązać, bo to podobny model.

MG - Bardzo podobny model - szukanie rynków, na których jest potencjał. Takim rynkiem, jest Brazylia, gdzie można powiedzieć wiele dobrego o cyfrowej dystrybucji i konsumpcji tego typu treści. Łatwiej z naszej perspektywy jest stworzyć klona brazylijskiego, niż serwis globalny i kierować jego ofertę do Brazylijczyków.

GM - Będziecie w Brazylii?

MG - Nie mogę wykluczyć tej opcji. To jest jeden z tych rynków, na które warto zwrócić uwagę w najbliższych latach. Dynamicznie się rozwija, szczególnie pod kątem sprzedaży cyfrowej.

Chwilowo skupiamy się jednak na rozwoju naszego nowego sklepu. To dla nas wielki projekt i ogromne wyzwanie logistyczne. Ale dzięki wsparciu naszych partnerów jesteśmy gotowi.

GM – Ale wróćmy do pieniędzy. Co gdy pojawi się duży inwestor? Jesteście w stanie go wpuścić do firmy, która teraz jest wasza?

MG - Teraz pytanie, po co?

GM - Słucham?

RW - Po co on przyszedł? Co chce dać?

GM - Chce dać kapitał w zamian za to, żeby firma się szybciej rozwijała. Taka klasyczna inwestycja.

RW – Nie mówimy „nie” wszystkim inwestorom, ale nie szukamy kogoś, kto zjawi się z walizką pieniędzy i przejmie nasz biznes. Źródeł finansowania jest wiele: bank, giełda, mała giełda, jakiś fundusz. Być może w przyszłości zdecydujemy się na dodatkowe finansowanie, ale nie chcemy robić tego kosztem naszej wizji i utraty kontroli nad naszymi projektami.

MG - Mamy obecnie sytuację biznesową, plany i środki, by prowadzić biznes samodzielnie w sposób bezpieczny. Odpowiedzią dla potencjalnego inwestora, jest zatem to, o czym wspomniał Robert: czy jego plany współgrają z naszymi planami. Jeżeli inwestycja sprawi, że zrealizujemy nasze plany szybciej, to zdecydowanie warto rozmawiać.

GM - Sprzedajecie jeszcze coś nie cyfrowo poza Waszym sklepem internetowym? W pudełkach?

MG - Tak, jak najbardziej. Mamy cały czas pudełka w naszej sieci dystrybucyjnej i absolutnie nie zamierzamy z tego rezygnować. Nie jestem prorokiem mówiącym, że fizyczna dystrybucja już za chwilę się skończy, ale spodziewam się, że jeszcze przez kilka lat pudełka będą dość istotną częścią naszej działalności biznesowej. Obecnie w skali naszych przychodów dystrybucja fizyczna stanowi ciągle powyżej 70 proc.

GM - Ile, przepraszam?

MG - 70 proc. - powiedzmy, że tyle można przyjąć. Cyfrowa sprzedaż to w naszym obrocie nie więcej niż 15 proc.

GM – A gdybyście mieli taki suwak, w którym moglibyście przesunąć tę proporcję pomiędzy cyfrową i pudełkową dystrybucją, to gdzie byście go ustawili, żeby było to najlepsze dla waszego biznesu?

MG - Z punktu widzenia ekonomicznego rentowniejsza jest cyfrowa dystrybucja, więc faktycznie byłoby lepiej mieć dużo wyższy przychód tutaj. Docelowo chcielibyśmy zwiększać stopniowo udział sprzedaży cyfrowej lub takiej, którą prowadzimy bezpośrednio. To też jest ważne. Sprzedaż retailowa jest coraz mniej atrakcyjna, zbyt oddalona od klienta ostatecznego.

W cyfrowej dystrybucji lub sprzedaży bezpośredniej jesteś ty i klient - i to jest model, do którego dążymy. Dlatego zdecydowaliśmy się na skrócenie dystansu między nami a odbiorcami i otworzyliśmy sklep e-Commerce. Musimy jako cdp.pl przenieść się jak najbliżej klienta. Wyjść z łańcucha bycia wyłącznie pośrednikiem. Oczywiście nie całkowicie, absolutnie nie chcemy ograniczać naszej działalności hurtowej. Zależy nam jednak na zdywersyfikowaniu kanałów sprzedaży i przede wszystkim na większym kontakcie z klientami.

GM - Jako ludzie, którzy zainwestowali w ten biznes własne pieniądze na pewno robiliście sobie wiele razy kalkulacje czy firma da radę. Czy gdyby nie było tych wszystkich obłożeń kosztami, które powstały kiedyś i teraz są rozliczane, rok 2013 dla cdp.pl byłby rentowny? Wyszlibyście na plus?

MG - Decyzja o wykupieniu CDP.pl była poparta długimi przemyśleniami. Firma ma 20 lat i każdy rozsądny analityk na bank by nam doradzał, żeby poważnie rozważysz wszystkie za i przeciw przy takiej transakcji.

GM - Nie nabiera już teraz dynamiki...

MG – Jesteśmy po części jak stary okręt. Gdybym był inwestorem, który przyszedł z ulicy i ktoś by mi zaproponował podobną inwestycję, miałbym dużo wątpliwości. Różnica między nami a inwestorem z ulicy jest taka, że znamy z Robertem tę firmę od środka i doskonale wiemy, na co się zdecydowaliśmy. Po długich naradach wiedzieliśmy, że po oddzieleniu pewnych uwarunkowań historycznych i grupowych biznes się spina i będziemy w stanie sprawić, żeby już w 2015 roku to udowodnić.

Mamy dobrze prosperującą dystrybucję cyfrową, nowy sklep e-Commerce z produktami w sześciu kategoriach. W ramach fizycznej dystrybucji i obrotu hurtowego koncentrujemy się natomiast na dużych i stabilnych markach jakimi są Blizzard oraz Wiedźmin. Świetnie prosperuje również dział gier bez prądu, który odpowiada między innymi za dystrybucję produktów Wizards of the Coast, czyli gry karcianej Magic, w skali międzynarodowej. Wciąż mamy także nowe pomysły na dalszy rozwój.

GM - Mobile jest wśród nich?

MG - Nie, to zbyt odległy dla nas temat. Patrzę na rynek mobile i wiem, że jest rozwojowy, ale jest to jednocześnie teren bardzo trudny i zatłoczony. Patrzę na paru znajomych, którzy weszli w tematy mobilne i na razie nie widzę zbyt dużo spektakularnych sukcesów. Widzę tam miejsce dla deweloperów, ale nie widzę tam przestrzeni dla pośredników. I to jest problem.

GM – Czyli koncentrujecie się na dotychczasowej działalności w zakresie gier? Wiedźmin zanotował już kolejne przesunięcie. Czy to jest dla was duże zawirowanie, bo tytuł na pewno wygeneruje spory ruch. Wy będziecie zapewne jednym...

MG - My jesteśmy wyłącznym dystrybutorem gry Wiedźmin 3: Dziki Gon w Polsce, w każdej postaci i wydamy ją wtedy kiedy będzie gotowa.

GM - Właśnie, więc teraz, plany które były zbudowane na luty, pewnie poszły...

RW - Legły w gruzach, bez dwóch zdań (śmiech). Nie ma takiego drugiego produktu, którym można skompensować premierę Wiedźmina w Polsce, to jest pewne. Prawdą jest jednak, że przez lata pracy w branży jesteśmy przygotowani na takie sytuacje. W tym przypadku naprawdę warto zaczekać, a przesunięcia dat premiery nie są wcale rzadkością.

GM - Ale drugi raz?

MG - Też. Te niecałe 90 dni nie jest zmianą, która powoduje chaos. W skali roku to nie jest przesunięcie znaczące. Wiedźmin jest zdecydowanie naszym największym produktem w planach na 2015 rok i bardzo dużo waży w naszym obrocie, więc oczywiście przesunięcie ma swoje negatywne strony, ale nie jest to sytuacja, z którą nie potrafimy sobie poradzić. Po tylu latach i tylu tytułach na koncie jestem przygotowany.

GM - Ja również.

RW - Z drugiej strony pocieszam się takimi myślami, że grałem w AC: Unity i nie chciałbym w takiego Wiedźmina zagrać. Nie chciałbym się tak rozczarować.

GM - Są większe wpadki, jak chociażby Sony DriveClub. Wypuścili i serwery nie działają do tej pory. Chyba dopiero ta najważniejsza część zaczęła funkcjonować.

CDP - To jest trudne, bo wydajemy też gry innych firm, więc często nie mamy wpływu na niektóre sytuacje i trudno nam brać za odpowiedzialność za niedopatrzenia producentów. Wiemy natomiast, że presja czasowa zawsze odbija się negatywnie na jakości gry.

GM - A jak reagują ludzie? Zwracają się do was, reklamując grę?

MG - Bardzo często. jesteśmy jedynie ogniwem w środku łańcucha. Jest deweloper, ktoś sprzedaje daną grę, ktoś płaci za nią gwarancję. Deweloper/wydawca otrzymuje od nas kwotę gwarancji, my z kolei wprowadzamy produkt na rynek. Podpisując kontrakt musimy zadeklarować, że będziemy w stanie sprzedać określoną ilość produktu. Nasze szacunki są jednak później weryfikowane przez klientów. Dużo zależy od jakości gry – jeśli jest słaba lub niezgodna z deklaracjami producenta pozostaje już tylko liczyć na cud i sprawny marketing.

GM - A często nie macie z nim żadnych relacji, jak rozumiem.

MG – w wielu przypadkach mamy kontakty z deweloperami, czasem jednak jedynym łączem są wydawcy.

RW - Dystrybucja skupia wszystkie ryzyka po naszej stronie. Producent czy też deweloper lub wydawca praktycznie nie ponoszą tego ryzyka. Przykładem z naszej historii może być gra Aliens: Colonial Marines, którą wydawaliśmy z Segą. To był dość drastyczny przypadek rozbieżności między deklaracjami producentów a efektem końcowym. Przed podjęciem decyzji o dystrybucji widzę grę zaledwie kilka razy. To musi mi wystarczyć, by uwierzyć w projekt lub z niego zrezygnować. W przypadku Aliens Coloniam Marines ostateczną wersję otrzymaliśmy dosłownie na chwilę przed premierą. Okazało się, że to było zupełnie coś innego, niż gra, na którą czekaliśmy my i fani. W tym szczególnym przypadku sami gracze zdecydowali się na kroki prawne, ponieważ gra, którą widzieli podczas targów miała się nijak do produktu ostatecznego – niezbyt udanego warto dodać.

GM - Wy nie macie takiej gwarancji? Takiej żeby właśnie...

MG - Nie, takiej rękojmi z tytułu, że gra nie jest fajna nie mamy.

GM - Nie, nie że nie jest fajna, ale że jest znacząco różna od produktu, który widzieliście.

MG – W teorii tak powinno być. Być może, gdybyśmy byli wielkim dystrybutorem w USA, to byśmy mogli domagać się zadośćuczynienia. Niestety z racji wielkości rynku i skali naszych biznesów, w praktyce jest to niewykonalne. Brutalnie rzecz ujmując, całe ryzyko porażki najczęściej skupia się właśnie na dystrybutorach.

Oczywiście frustracje gracze wylewają  w takich przypadkach na nas, ale to jest właśnie ryzyko w naszym biznesie. Dlatego doskonale rozumiemy decyzję CD PROKEKT RED o przesunięciu daty premiery.

GM - A skargi w sprawie Wiedźmina od ludzi, którzy mieli przedpremierowe zamówienia? Nie mają teorii, że zarabiacie na tych przesunięciach, bo trzymacie ich pieniądze?

RW - My w przedsprzedaży nie zbieraliśmy od klientów pieniędzy. Zbieraliśmy jedynie zamówienia, natomiast płatność odbywa się 3 tygodnie przed premierą, a więc w związku z przesunięciem premiery gry przesuwa się automatycznie. Niewielka liczba osób zrezygnowała ze swoich zamówień w akcie złości, ale nie jest to procent znaczący. Polscy fani rozumieją decyzję studia i bardzo im za to dziękujemy.

GM - CD Projekt jest generalnie kochany przez graczy w Polsce.

MG - Bardziej Wiedźmin. Jest parę takich marek i firm, które mogą sobie pozwolić też na komfort pracy i tak zwanego mówienia “when it's ready”. To słynne zdanie jest doskonale znane fanom Blizzarda. Na wszystkie pytania dziennikarzy, mediów, graczy: “hej, kiedy będzie gra X”, odpowiadają: “when it'sready”, a więc kiedy będzie gotowa.

GM - A jak szacujecie sprzedaż Wiedźmina 3?

MG - To jest trudne pytanie. Owszem, mamy doświadczenia z poprzednimi Wiedźminami, jednak były one wydawane w inny sposób. Wiedźmin 3 będzie dostępny na 3 platformach w tym samym czasie, a to zupełnie zmienia sprawę.

GM - No dobra, ale ile 100 tysięcy? 500 tysięcy?

MG - Nie wiem jak się zachowają dwie platformy nowej generacji PS4 i Xbox One, bo na tym etapie ciężko to określić. PS4 rozwija się już od jakiegoś czasu, a Xbox One jest raptem od trzech miesięcy na rynku w Polsce. Pecetowo mamy większe doświadczenie. Można pokusić się o szacunki na podstawie dwóch wcześniejszych Wiedźminów i na przykład Diablo III, które też jest dla mnie największym sukcesem ostatnich trzech lat.

Diablo sprzedaliśmy w Polsce do dziś w liczbie 300 tysięcy egzemplarzy. Mowa o grze, która kosztowała 199,99 zł, czyli dużo. Wydaje mi się, że do tej wartości odnosiłbym swoje oczekiwania.

Bardzo dziękuję za wywiad i trzymam kciuki za CDP..PL

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu