13

Rynek sprzedaży samochodów nurkuje w Europie, w Polsce ponad 40% w dół

Branża samochodowa dotkliwie odczuwa skutki pandemii koronawirusa. Próbkę mieliśmy w lutym w Chinach, gdzie sprzedaż spadła o 80%. Teraz ta fala przyszła do Europy i jest podobnie, we Włoszech sprzedaż nowych samochodów w marcu spadła o 86%.

Kryzys atakuje branżę samochodową

Pocieszający jest jedynie fakt, że w Chinach w marcu rynek odbił bardzo dynamicznie. Po tym jak w lutym zarejestrowano 250 000 nowych samochodów, tak w marcu liczba ta wzrosła już prawie do miliona, co nie jest jeszcze wartością sprzed pandemii, ale wzrost jest wyraźny. Mam jednak poważne wątpliwości, czy tak samo będzie w Europie. Wiele fabryk w Niemczech, Francji czy Włoszech jest nadal zamknięta i tak pozostanie przynajmniej do połowy kwietnia, a może i dłużej.

Jedna sprawa to ochrona pracowników przed koronawirusem, a druga to brak popytu na nowe auta. We Francji w marcu sprzedano o 72% mniej samochodów niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jak już wspominałem we Włoszech sprzedaż spadła jeszcze bardziej, bo o 86%, a kwiecień wcale nie będzie lepszy. Swoje fabryki w przyszłym tygodniu ma ponownie uruchomić tylko koreańska Kia, ale na lokalnym rynku.

Produkcja VW ID.3

Można jednak niestety założyć, że popyt na nowe auta spadnie dramatycznie, nie tylko ze względu na ograniczenia w pracy salonów dealerskich, ale również na sytuację ekonomiczną. W USA w ciągu dwóch tygodni przybyło prawie 10 milionów nowych bezrobotnych, stopa bezrobocia do końca roku może wzrosnąć według najnowszych szacunków do ponad 30%, to więcej niż w czasach najgorszego kryzysu w latach 30-tych poprzedniego wieku. Podobnie będzie pewnie w Europie, kolejne rekordy sprzedaży nie zostaną pobite prawdopodobnie przez kilka kolejnych lat. I nie pomogą w tym nawet usługi zdalnej sprzedaży internetowej, które wprowadzają kolejni importerzy. Nagle zmiana samochodu jest bardzo daleko na liście podstawowych potrzeb.

W Polsce sprzedaż najniższa od 2013 roku

Spadek rejestracji nowych samochodów w Polsce nie jest ta drastycznych jak w Europie Zachodniej, ale i tak bardzo wyraźny. Według najnowszego raportu instytutu SAMAR, sprzedaż samochodów osobowych w marcu spadła o ponad 40%. Marzec 2020 jest najgorszym od 2013 roku, co świetnie pokazuje skalę spadków. Wiele wskazuje też na to, że kwiecień może być jeszcze gorszy.

Powodów do narzekań nie ma tylko Toyota, która sprzedała więcej samochodów niż w zeszłym roku i została nowym liderem, wyprzedzając Skodę. Wszystko za sprawą świetnej sprzedaży nowej Corolli, w porównaniu do zeszłego roku wzrosła o 130% (było to jeszcze przed wejściem do salonów nowego modelu). Corolla jest też najczęściej kupowanym autem w pierwszych trzech miesiącach 2020 roku z wynikiem 5314 sztuk. Na drugim miejscu jest Skoda Octavia z wynikiem o blisko 800 sztuk gorszym. Trzecie miejsce zajmuje Toyota Yaris z wynikiem 4258 sztuk.

Producenci samochodów chcą ulg od wymogów emisji CO2

Branża samochodowa zdaje sobie sprawę, że koszty kryzysu związanego z koronawirusem będą ogromne dlatego szuka oszczędności wszędzie gdzie się da. Zrzeszenie kilku producentów wysłało do Komisji Europejskiej list w sprawie poluzowania polityki związanej z normami emisji CO2. Zdają oni sobie sprawę, że nowe limity wymuszą na nich podniesienie cen, bo praktycznie tylko Toyota spełnia przyszłoroczne wymogi, a to dodatkowo dobije popyt, który i tak pewnie wyraźnie spadnie.

Komisja Europejska potwierdziła otrzymanie listu i zamierza na niego odpowiedzieć, ale żadnych szczegółów nie podano. Nieoficjalnie mówi się, że branża chciałaby aby utrzymać system „kredytów” jakie dostaje się za sprzedaż aut elektrycznych i hybryd typu plugin. W tym roku za każde takie auto dostaje się 2 kredyty (wliczają się podwójnie do wyliczania wskaźnika emisji, dla którego limit to 95 g/km), w przyszłym roku będzie to już 1,67, a w 2022 tylko 1,33. Z racji ograniczonej sprzedaży aut w tym roku, wymogi te mogłyby zostać poluzowane w następnych latach. Czy tak się stanie? Przekonamy się za jakiś czas.