3

Sprzedaż pozłacanych iPhonów i pozew przeciw Apple na 2,6 mld dolarów. Escobar Inc. znów atakuje

Kiedy parę tygodni temu opisywałem, jak Escobar Inc. próbuje „sprzedawać” przefarbowane Samsungi Fold jako swoje własne telefony, wydawało się, że to już łabędzi śpiew tej całej złodziejskiej inicjatywy. Jak się okazuje, życie lubi zaskakiwać, a niektórzy oszuści są po prostu bardzo uparci. Escobar Inc. postanowiło spróbować jeszcze raz, używając tym razem jako wabika marki Apple...

Pozew

Trzeba przyznać, że cała akcja nie jest może tak absurdalna, jak opisywany przeze mnie wczoraj wałek ze sprzedażą chroniących przed promieniowaniem 5G pendrive’ów, ale metody marketingowe ludzi stojących za Escobar Inc. też są zabawne. Aby przypomnieć światu o swoim istnieniu, firmujący wszystko swoim nazwiskiem Roberto Escobar pozwał Apple za błąd w protokole FaceTime, który rzekomo doprowadził do ujawnienia miejsca jego pobytu.

Jak to poetycko opisano w pozwie, błąd umożliwił hakerowi o imieniu (czy też ksywie) Diego, zdobycie adresu senior Escobara. Wystawiło go to na niebezpieczeństwo i naraziło na koszty związane z koniecznością nabycia nowego domu, przeprowadzki, zwiększenia nakładów na ochronę. Doprowadziło  także naszego „biznesmena” do rozstroju emocjonalnego. Trzeba przyznać, że 2,6 miliarda faktycznie mogłoby ukoić nerwy osoby, która na stronie firmowej podpisywała się jako „chief of assassination” kartelu narkotykowego…

Produkt

Następnie niektórzy znani youtuberzy otrzymali egzemplarze „próbne” nowego produktu, „Escobar Gold 11 Pro Limited Edition”, czyli pozłacanego iPhone 11 Pro, po większych lub mniejszych naprawach, który w dniu debiutu na stronie został przeceniony z 1149  na 499 dolarów. Jak widzicie okazja pełną gębą i to sprzedająca się jak świeże bułeczki. Licznik na stronie pokazuje przecież, że zostało już tylko 987 sztuk z początkowych dwu tysięcy.

Oczywiście w ciemno można obstawiać, że telefonów powstało zapewne kilkadziesiąt i zostały rozesłane znanym osobom, które miały nic nie podejrzewając, rozreklamować inicjatywę wśród internetowych naiwniaków. Z blogerami się to nie udało, wszyscy od razu opisali to jako wałek, ale już informacja o procesie rozlała się po portalach na całym świecie. Co łączy jedno z drugim? Kolumbijska szkoła marketingu postkartelowego.

Marketing mix

Escobar Inc., żeby przeprowadzić swój trzeci z kolei wałek, potrzebował jakiegoś uwiarygodnienia. Tęgie głowy pomyślały i wpadły na pomysł, że pozory tego, że są poważną organizacją, zyskają dzięki… procesom z największymi korporacjami. Każdy z blogerów, który otrzymał ten pozłacany „haczyk na frajerów”, dostał także… kopię dokumentów procesowych Escobar vs Apple.

Co więcej, jeśli wejdziecie na stronę główną tego „koncernu z Medelin”, w pierwszym menu zobaczycie dumny napis pod tytułem „Legal Disputes and Cases”. Pod spodem są linki do spraw, jakie Escobar Inc. toczył z Samsungiem (po wczytaniu się, Samsung po prostu przejął domenę ripsamsung.com), przeciw swojemu byłemu COO o kradzież środków firmy, oraz najnowszego pozwu przeciw Apple, opisanego na wstępie.

Co na stronie „korporacji” pozostało niezmienne? Zdjęcia kobiecych piersi w liczbie przekraczającej to, co widzieliśmy w polskiej wersji serialu „Wiedźmin” oraz absurdalny pseudokorporacyjny bełkot z nawiązaniami do czasów mafijnych.

Kto się na to nabiera?

Ciężko uwierzyć, żeby ktoś mógł się naciąć na tak grubymi nićmi szytą akcję, ale przecież robią to już trzeci raz z rzędu. Ile by nie kosztowały tanio naprawiane iPhony, taka akcja wymaga zainwestowania sporej ilości czasu i środków. Znaczy to, że przy obu dotychczasowych podejściach musiano zarobić wystarczająco dużo kasy, żeby spróbować po raz kolejny.

Nie wiem jak Wy, ale ja już bardziej mogę zrozumieć tych, którzy z braku wiedzy, z podejrzliwości wobec dzisiejszych technologii, łapią się na przekręty z 5G, w stylu tego stickera, niż ludzi, którzy ładują się w pozłacanego iPhona od kolesi, których można zweryfikować w 5 minut.

Przecież to nie jest nawet fałszywy sklep internetowy, zachowujący pozory normalności, albo podszywający się pod znaną markę. To jest ten sam poziom naiwności, co u ludzi kupujących pseudo-Rolexa z tombaku na stacji benzynowej, tylko tutaj podejmujących decyzję na spokojnie, w zaciszu domowym i mając Google pod ręką.

Kiedy czyta się takie informacje jak dziś, to człowiekowi przypomina się tekst przypisywany często Einsteinowi, że IQ Ziemi jest stałe, zwiększa się tylko liczba jej mieszkańców. Muszę przyznać, że gdy tak obserwuję początek XXI w., to zaczynam mieć wątpliwości, czy ten sumaryczny poziom inteligencji czasem nie spada…